<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Słowo kluczowe &quot;kultura&quot; | Kalejdoskop Kultury</title>
	<atom:link href="https://kalejdoskopkultury.pl/slowo-kluczowe/kultura/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kalejdoskopkultury.pl/slowo-kluczowe/kultura/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 May 2022 08:40:46 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.0.3</generator>
	<item>
		<title>„Trzecie miejsce” w internecie albo jak być GLAM</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/trzecie-miejsce-i-glam/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marta Malina Moraczewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 21:04:57 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły naukowe]]></category>
		<category><![CDATA[internet]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[moraczewska]]></category>
		<category><![CDATA[online first]]></category>
		<category><![CDATA[OpenGLAM]]></category>
		<category><![CDATA[otwarta kultura]]></category>
		<category><![CDATA[partycypacja]]></category>
		<category><![CDATA[partycypacja w muzeach]]></category>
		<category><![CDATA[trzecie miejsce]]></category>
		<category><![CDATA[Wikipedia]]></category>
		<category><![CDATA[współpraca online]]></category>
		<category><![CDATA[zrównoważony rozwój]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=2267</guid>

					<description><![CDATA[<p>Znachorki cyfrowej wiedzy działają na styku sztuki, nauki i technologii, muzea otwierają zasoby w sieci, a kustoszami wiedzy stają się uczestniczki i uczestnicy edytonów. Pozytywy tego modelu dostrzegają kolejne zespoły badaczy.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/trzecie-miejsce-i-glam/">„Trzecie miejsce” w internecie albo jak być GLAM</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">Mniej lub bardziej formalne grupy wytwórców i popularyzatorów wiedzy rozbudowują jej społeczny obieg w sieci, działając na styku sztuki, nauki i technologii. Muzea na potęgę otwierają swoje zasoby w sieci, a kustoszami wiedzy powszechnej stają się uczestniczki i uczestnicy edytonów. Pozytywy tego modelu pracy dostrzegają kolejne zespoły badaczy, które tworzą własne projekty, takie jak „Wikipedia dla klimatu” czy „WikiPlaton”. Ale kiedy naprawdę jest się GLAM?</span></p>



<p>Wiosną 2021 roku niemal jednocześnie pojawiły się w sieci dwa newsy. Pierwszy z nich zapowiadał premierę nowej odsłony portalu Wirtualne Muzea Małopolski, prowadzonego przez Małopolski Instytut Kultury w Krakowie i zawierającego dwa i pół tysiąca obiektów z kilkudziesięciu muzeów z regionu[przypis]K. Kołodziejska, M. Sowiński, <em>Muzeum różnych rzeczy</em>, „Tygodnik Powszechny”, <a href="https://www.tygodnikpowszechny.pl/muzeum-roznych-rzeczy-166924">https://www.tygodnikpowszechny.pl/muzeum-roznych-rzeczy-166924</a> (dostęp: 26 sierpnia 2021).[/przypis]. Drugi informował, że do internetu trafiło blisko pół miliona dzieł sztuki z kolekcji Musée du Louvre[[przypis] N. McGreevy, <em>You Can Now Explore the Louvre’s Entire Collection Online,</em> „Smithsonian Magazine”, https://www.smithsonianmag.com/smart-news/louvre-puts-entire-collection-online-redoubles-efforts-track-looted-art-180977367/ &nbsp;(dostęp: 26 sierpnia 2021).[/przypis]. Na skutek zbiegu historycznych okoliczności we wspomnianych kolekcjach cyfrowych możemy obejrzeć oryginał i kopię tego samego obiektu: posągu Wenus z Milo, którego oryginał znajduje się w Luwrze, a kopia – odlew gipsowy – w kolekcji Muzeum ASP w Krakowie, skąd trafiła do serwisu WMM.&nbsp;</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Instytucje kultury muszą funkcjonować w&nbsp;dzisiejszej skomercjalizowanej sieci, „promować” swoją działalność i&nbsp;dbać o&nbsp;widoczność w&nbsp;internecie poprzez różne – często powierzchowne – formy obecności online.</p></blockquote></figure></p>



<p>Wizerunkowi Wenus na portalu Luwru nie towarzyszy żaden opis – strona zawiera jedynie zestaw metadanych[przypis] Musée du Louvre, Site des collections, <em>statue; Vénus de Milo</em>, <a href="https://collections.louvre.fr/en/ark:/53355/cl010277627">https://collections.louvre.fr/en/ark:/53355/cl010277627</a> (dostęp: 16 sierpnia 2021).[/przypis]. Możemy pobrać na swój komputer około dwudziestu niewielkich zdjęć eksponatu, jednak dopiero po zaakceptowaniu warunków korzystania z serwisu. Ten zaś stwierdza, że pobrane ze strony „obiekty, które nie są chronione prawem autorskim”, wykorzystywać można jedynie do ściśle prywatnych celów lub w wąskim kontekście naukowym – jako slajdy podczas wykładów lub&#8230; w publikacjach akademickich wydawanych na terenie Unii Europejskiej, których nakład nie przekracza 1500 egzemplarzy[przypis] Musée du Louvre, Site des collections, <em>Terms of Use</em>, https://collections.louvre.fr/en/page/cgu (dostęp: 16 sierpnia 2021).[/przypis]. Na szczęście w serwisie WMM znajdziemy opis dzieła sztuki, a w nim informacje o pochodzeniu oryginału i kopii, charakterystykę posągu i ciekawostki (dowiemy się stąd np., że pierwotnie elementem rzeźby były metalowe ozdoby – Wenus nosiła biżuterię). Widoczna jest informacja, że cyfrowe wizerunki obiektu należą do domeny publicznej. Każdy może wykorzystać fotografie w rozdzielczości 250 dpi, obejrzeć dookólne zdjęcia i model 3D pozwalający zobaczyć obiekt z bliska z każdej strony. Opis i metadane można czytać po angielsku i pobierać w kilku formatach. Na koniec można przejść do lektury artykułów kontekstowych napisanych przez współpracujących z MIK naukowców, na przykład tekstu o kolekcji odlewów ASP w Krakowie, również dostępnego w dwóch wersjach językowych[przypis]Wirtualne Muzea Małopolski, <em>Odlew gipsowy rzeźby starożytnej – Afrodyta z Melos</em>,&nbsp; <a href="https://muzea.malopolska.pl/pl/lista-obiektow/2279">https://muzea.malopolska.pl/pl/lista-obiektow/2279</a> (dostęp: 16 sierpnia 2021).[/przypis]. </p>



<figure class="wp-block-image size-large wkolorze"><img width="1024" height="533" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo-1024x533.jpg" alt="" class="wp-image-2326" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo-1024x533.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo-300x156.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo-768x400.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo-1536x800.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K2-Kariatyda_z_maseczka_-_6_edyton-nologo.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Kariatyda z maseczką – jedna z wersji znaku kolektywu Kariatyda autorstwa Karoliny Dzimiry-Zarzyckiej. Kolaż powstał na podstawie materiałów z domeny publicznej, znajdujących się w kolekcji Biblioteki Narodowej udostępnionych w portalu Polona.pl.  Fot. CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>Imponująca liczba obiektów opublikowanych na muzealnym portalu wygląda świetnie w informacjach dla mediów i sprawozdaniach z działalności instytucji, nie przekłada się jednak na użyteczność serwisu i jego potencjał edukacyjny. Instytucje kultury muszą funkcjonować w dzisiejszej skomercjalizowanej sieci, „promować” swoją działalność i dbać o widoczność w internecie poprzez różne – często powierzchowne – formy obecności online. Jednak przynajmniej niektóre kanały komunikacji z odbiorcami przez internet powinny pełnić funkcję wykraczającą poza tworzenie kolejnych internetowych wizytówek. Jak pisze w książce „Nowoczesna instytucja kultury w internecie” Marcin Wilkowski, publiczne instytucje dziedzictwa pracują „na osobach, nie na konsumentach”[przypis]M. Wilkowski, <em>Nowoczesna instytucja kultury w internecie</em>, Warszawa 2016, <a href="https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf">https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf</a> (dostęp: 2 sierpnia 2021).[/przypis]. Powszechny dostęp do sieci i technologii społecznościowych pozwalających na zdalną komunikację, dostęp do informacji, współpracę i dialog oznacza nowe społeczne oczekiwania wobec instytucji kultury i dziedzictwa. Aby im sprostać, instytucje decydują się na różne formy współpracy z odbiorcami i umożliwiają ich (na ogół kontrolowany) współudział w tworzeniu treści kulturowych[przypis]L. B. Philips, <em>The Temple and the Bazaar: Wikipedia as a Platform for Open Authority in Museums</em>, „Curator: The Museum Journal” 56, 2 (2013).[/przypis]. Wielu badaczy widzi otwarcie instytucji na współpracę i dialog z odbiorcami jako nieuniknione wyzwanie, które instytucje muszą podjąć[przypis] zob. m.in.: J.D. Chung, <em>Museums and Society 2034: Trends and potential future</em>. Center for the Future of Museums, Washington 2008; M. Sanderhoff, <em>Sharing is Caring. Openness and sharing in the cultural heritage sector</em>. SMK, Kopenhaga 2014; L.B. Phillips,<em>The Temple and the Bazaar: Wikipedia as a Platform for Open Authority in Museums</em>, „Curator: The Museum Journal” 56, 2 (2013); N. Simon, <em>The Participatory Museum, </em>Santa Cruz, 2010.[/przypis].</p>



<p>Jednym z rozwiązań dających szansę na realne zaangażowanie odbiorców są realizowane od kilkunastu lat działania oparte na idei otwartości instytucji na użytkowników internetu (OpenGLAM)[przypis] E. Sroka, <em>OpenGLAM, czyli otwartość w instytucjach kultury: wybrane problemy</em>, „Nowa Biblioteka” nr 3, 2015, <a href="https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/14215/1/Sroka_openglam_czyli_otwartosc_w_instytucjach.pdf">https://rebus.us.edu.pl/bitstream/20.500.12128/14215/1/Sroka_openglam_czyli_otwartosc_w_instytucjach.pdf</a> (dostęp: 12 sierpnia 2021).[/przypis], w tym współpraca z odbiorcami za pośrednictwem Wikipedii (GLAM-Wiki)[przypis]A.D. Stinson, S. Fauconnier, L. Wyatt, <em>Stepping Beyond Libraries: The Changing Orientation in Global GLAM-Wiki</em>, „JLIS.it” 9, 3 (2018), <a href="https://www.jlis.it/article/view/12480/11333">https://www.jlis.it/article/view/12480/11333</a> (dostęp: 12 sierpnia 2021).[/przypis]. Działania te prowadzą setki instytucji na świecie (i kilkadziesiąt w Polsce)[przypis] Wikimedia Polska, <em>GLAM</em>, <a href="https://pl.wikimedia.org/wiki/GLAM#Instytucje_partnerskie">https://pl.wikimedia.org/wiki/GLAM#Instytucje_partnerskie</a> (dostęp: 2 sierpnia 2021).[/przypis]. Artykuł przedstawia możliwości współpracy z odbiorcami w formule OpenGLAM na przykładzie trzech działań. Celem pierwszego z nich („Dzielimy się Łodzią”) było udostępnienie istniejących zbiorów; dwa kolejne („Art and Feminism”, „Rok obrzędowy z Wikipedią”) oparte były na tworzeniu nowych treści. Wszystkie łączy aspekt otwartości, zarówno w odniesieniu do treści udostępnianych w internecie, jak i w kontekście współpracy z odbiorcami.&nbsp;</p>



<p>Do najważniejszych wyznaczników otwartości w sieci należą „Zasady otwartości instytucji kultury” (Open GLAM Principles)[przypis] Open Knowledge Foundation, <em>Open GLAM Principles</em>, przeł. A.Tarkowski, M. Werla, <a href="https://fbc.pionier.net.pl/pro/informacje-ogolne/zasady-otwartych-instytucji-kultury-openglam-principles-v-1-0/">https://fbc.pionier.net.pl/pro/informacje-ogolne/zasady-otwartych-instytucji-kultury-openglam-principles-v-1-0/</a>&nbsp;(dostęp: 10 sierpnia 2021). Skróty pochodzą od autorki artykułu.[/przypis]. Pięć zasad zawartych w dokumencie stwierdza, że:&nbsp;</p>



<ol><li><strong>Informacje o publikowanych w sieci obiektach cyfrowych (metadane) powinny być przekazane do domeny publicznej, aby mogły z nich korzystać globalne agregatory danych, takie jak Europeana.</strong></li><li><strong>Cyfrowe odwzorowania obiektów z domeny publicznej, co do których prawa autorskie wygasły, należy utrzymać w domenie publicznej.</strong></li><li><strong>Informacje o możliwości wykorzystania obiektów cyfrowych przez użytkowników internetu powinny być jasno i wyraźnie określone i widoczne.&nbsp;</strong></li><li><strong>Należy korzystać z formatów plików, które mogą być dalej przetwarzane przez użytkowników.</strong></li><li><strong>Należy wspierać użytkowników i zachęcać ich do wykorzystywania zdigitalizowanych dóbr kultury.</strong></li></ol>



<p>Na szczególną uwagę zasługuje ostatnia, piąta zasada, która podkreśla, że warto „dążyć do wykorzystania możliwości zaangażowania użytkowników na nowe sposoby, za pośrednictwem internetu” oraz „dać użytkownikom możliwość bycia kustoszami i gromadzenia obiektów z kolekcji instytucji”[przypis]Tamże, <a href="https://fbc.pionier.net.pl/pro/informacje-ogolne/zasady-otwartych-instytucji-kultury-openglam-principles-v-1-0/">https://fbc.pionier.net.pl/pro/informacje-ogolne/zasady-otwartych-instytucji-kultury-openglam-principles-v-1-0/</a> (dostęp: 10 sierpnia 2021).[/przypis]. Do dziś co najmniej 1200 instytucji dziedzictwa z całego świata opublikowało przynajmniej część swoich zbiorów w sieci w sposób zgodny z powyższymi zasadami. Według danych zebranych przez autorów raportu „Critical Open GLAM: Towards [Appropriate] Open Access for Cultural Heritage” ta liczba odpowiada jednemu procentowi muzeów na świecie[przypis]A. Wallace, <em>Introduction</em>, „Open GLAM”, 2020, <a href="https://openglam.pubpub.org/pub/introduction-to-critical-open-glam">https://openglam.pubpub.org/pub/introduction-to-critical-open-glam</a> (dostęp: 17 sierpnia 2021).[/przypis] (oczywiście statystyka nie uwzględnia bardzo licznych instytucji, które wprawdzie udostępniają zbiory, lecz jedynie „do wglądu” użytkowników, do użytku prywatnego, niekomercyjnego bądź na niejasnych – niekiedy celowo – zasadach). Jednak jak podkreślają autorzy raportu, „trwa budowana od lat zmiana paradygmatu”[przypis]Tamże.[/przypis] </p>



<h2 id="prosimy-dotykac-eksponatow"><strong>Prosimy dotykać eksponatów&nbsp;&nbsp;</strong></h2>



<p>Model otwartości polegający na udostępnianiu istniejących zbiorów jest domeną dużych instytucji, dysponujących własnym zapleczem technologicznym, zasobami ludzkimi i finansowymi. Muzea, biblioteki i archiwa z tej grupy prowadzą systematyczną digitalizację i udostępniają cyfrowe zbiory na dedykowanych platformach, takich jak POLONA (serwis Biblioteki Narodowej), Szukaj w archiwach (portal Narodowego Archiwum Cyfrowego) czy Cyfrowe MNW. Do domeny publicznej należy większość obiektów na portalu WMM. </p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K3-Third_edyton_with_Caryatid_Collective_5.jpg" alt="" class="wp-image-2330" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K3-Third_edyton_with_Caryatid_Collective_5.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K3-Third_edyton_with_Caryatid_Collective_5-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K3-Third_edyton_with_Caryatid_Collective_5-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Spotkanie edycyjne kolektywu Kariatyda, BWA Wrocław, maj 2019. Fot. Celina Strzelecka, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>Galeria Zachęta i Narodowe Muzeum Morskie w Gdańsku udostępniają wybrane zbiory na licencji CC BY-SA; na tej licencji dostępnych jest też blisko 10 tysięcy zdjęć i nagrań w Cyfrowym Archiwum im. Józefa Burszty (którego powstanie w 2014 roku pokazuje, jak wiele może zdziałać mały zespół zdeterminowanych specjalistów)[przypis]Cyfrowe Archiwum im. Józefa Burszty IEiAK UAM, <em>Przewodnik</em>, <a href="http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/info/przewodnik">http://cyfrowearchiwum.amu.edu.pl/info/przewodnik</a> (dostęp: 27 sierpnia 2021).[/przypis]. W każdym z powyższych portali łatwo znaleźć stronę opisującą warunki korzystania z treści. Większość zachęca też do aktywnego korzystania z dzieł sztuki, fotografii, archiwaliów i ilustracji – na przykład na stronach BN znajdziemy instrukcję „Jak twórczo wykorzystać dzieła z Polona.pl”[przypis]Biblioteka Narodowa, <em>Jak twórczo wykorzystać dzieła z Polona.pl</em>, <a href="https://www.bn.org.pl/aktualnosci/3395-jak-tworczo-wykorzystac-dziela-z-polona.pl.html">https://www.bn.org.pl/aktualnosci/3395-jak-tworczo-wykorzystac-dziela-z-polona.pl.html</a> (dostęp: 14 sierpnia 2021).[/przypis] </p>



<h2 id="wyjsc-do-ludzi-dzielimy-sie-lodzia"><strong>Wyjść do ludzi </strong>–<strong> „Dzielimy się Łodzią”</strong></h2>



<p>Opisywany wyżej portal Wirtualne Muzea Małopolski można uznać za wzorcowy, jeśli chodzi o dobre praktyki udostępniania dziedzictwa w sieci, jednak niewiele instytucji ma szanse na realizację podobnych projektów. Chcąc zaoferować odbiorcom możliwość wykorzystania choćby niewielkiej części zbiorów, coraz więcej muzeów i archiwów decyduje o udostępnieniu ich w serwisach zewnętrznych, takich jak Flickr czy Wikimedia Commons[przypis] Przykładowym studium przypadku jest opracowanie poświęcone udostępnianiu zbiorów przez zespół muzeów LSH w Sztokholmie: J. Pekel, <em>Making a big impact on a small budget</em>, „Europeana Pro” 2015, <a href="https://pro.europeana.eu/files/Europeana_Professional/Publications/Making%20Impact%20on%20a%20Small%20Budget%20-%20LSH%20Case%20Study.pdf">https://pro.europeana.eu/files/Europeana_Professional/Publications/Making%20Impact%20on%20a%20Small%20Budget%20-%20LSH%20Case%20Study.pdf</a> (dostęp: 14 sierpnia 2021).[/przypis]. W 2017 roku dołączyło do grona tak działających instytucji Muzeum Miasta Łodzi z projektem „Dzielimy się Łodzią”<em>, </em>którego celem była digitalizacja i upowszechnienie kilkuset fotografii miasta i jego mieszkańców z swoich zbiorów[przypis]Muzeum Miasta Łodzi, <em>Digitalizacja i popularyzacja fotografii z zasobu MMŁ, </em><a href="https://muzeum-lodz.pl/project/digitalizacja-i-popularyzacja-fotografii-z-zasobu-mml/">https://muzeum-lodz.pl/project/digitalizacja-i-popularyzacja-fotografii-z-zasobu-mml/</a> (dostęp: 20 sierpnia 2021).[/przypis]. Finansowanie projektu umożliwiało digitalizację, ale nie pozwalało na stworzenie nowego portalu prezentującego eksponaty. Rozwiązaniem było udostępnienie ich w istniejących serwisach – na portalach Miastograf.pl i Wikimedia Commons.Do sieci miały trafić trzy grupy fotografii. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="744" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-1024x744.jpg" alt="" class="wp-image-2333" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-1024x744.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-300x218.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-768x558.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-1536x1117.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M3-Ignacy_Plazewski_Kamienica_u_zbiegu_alei_Pilsudskiego_i_Kosciuszki_w_Lodzi_I-4711-8.cropped-2048x1489.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Kamienica u zbiegu alei Piłsudskiego i Kościuszki w Łodzi, kolekcja Muzeum Miasta Łodzi.  Fot. Ignacy Płażewski / CC BY-SA 3.0 PL, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>Do pierwszej należały portrety wykonane w łódzkich atelier na początku XX wieku. Drugą stanowiły karty pocztowe ilustrowane fotografiami Bronisława Wilkoszewskiego i Eliasza Stumanna, trzecią – zbiór zdjęć Ignacego Płażewskiego, przedstawiających życie codzienne Łodzi w latach 50. i 60. XX wieku. Pierwsze dwa zbiory należą do domeny publicznej, trzeciemu muzeum nadało licencję CC BY-SA (Commons, podobnie jak Wikipedia, dopuszcza wyłącznie multimedia w domenie publicznej lub objęte wolną licencją). Serwis Commons zawiera narzędzia techniczne stworzone z myślą o współpracy z instytucjami: szablony, kategorie i inne elementy systemu MediaWiki pozwalają poprawnie opisać zbiory. Każdy z tysiąca obiektów (zdigitalizowano także rewersy zdjęć i pocztówek z secesyjnymi zdobieniami i sygnaturami) ma swoją podstronę, na której znajdziemy informacje o tytule i autorze zdjęcia, numer inwentarzowy w kolekcji MMŁ, datowanie i miejsce powstania fotografii, informacje o muzeum, a także kilka zdań opisu[przypis] W przypadku fotografii zamieszczonych w artykułach Wikipediina stronie obiektu znajdzie się też lista tych artykułów i prowadzące do nich linki. Przykładowo: Ignacy Płażewski, <em>Prządki przy pracy</em>, Wikimedia Commons, <a href="https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ignacy_Płażewski,_Prządki_przy_pracy,_I-4717-4.jpg">https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Ignacy_P%C5%82a%C5%BCewski,_Prz%C4%85dki_przy_pracy,_I-4717-4.jpg</a> [/przypis]. Otwarty charakter kolekcji pozwala na jej publikowanie w różnych miejscach – wszystkie fotografie opublikowano także w cyfrowym archiwum Miastograf.pl.</p>



<p>Po udostępnieniu kolekcji w internecie muzeum rozpoczęło informowanie odbiorców o zbiorach oddanych do ich dyspozycji. Zorganizowano cykl spotkań: łodzianie oglądali papierowe oryginały opublikowanych w sieci zdjęć i słuchali prezentacji o możliwościach wykorzystania zbiorów załadowanych do Wikimedia Commons. Aby pobudzić wyobraźnię uczestników, zaproszono ich na warsztaty kolażu i sitodruku, oparte na udostępnionych fotografiach. W holu muzealnym na odwiedzających czekały broszury, z których można było się dowiedzieć, skąd i jak pobrać kolekcję oraz przeczytać minisłowniczek pojęć, takich jak digitalizacja, wolna licencja i domena publiczna. Oddzielne spotkania poświęcono nauce redagowania i ilustrowania haseł Wikipedii o zabytkach, architekturze i życiu codziennym dawnej Łodzi. Zorganizowano też spotkanie informacyjne dla prasy. Dzięki tym działaniom fotografie wielokrotnie publikowano w internetowych wydaniach lokalnych dzienników i innych czasopism, a także komentowano na kilkudziesięciu stronach w mediach społecznościowych związanych z Łodzią i jej historią. Dzięki wolnej licencji zdjęciami z kolekcji MMŁ ilustrowane są artkuły i książki naukowe, a także teksty w czasopismach – np. „Krytyce Politycznej”[przypis] K. Puto, <em>Madejska: Chciałabym, żeby Łódź kurczyła się z godnością</em>, „Krytyka Polityczna” 17.06.2019, <a href="https://krytykapolityczna.pl/kraj/madejska-lodz-wlokniarki-wywiad/">https://krytykapolityczna.pl/kraj/madejska-lodz-wlokniarki-wywiad/</a> (dostęp: 20 sierpnia 2021). [/przypis], „Ruchu Muzycznym”[przypis] O. Pisarenko, <em>Stradivarius z bawełny</em>, „Ruch Muzyczny” 14/2021, <a href="https://www.ruchmuzyczny.pl/article/1279-stradivarius-z-bawelny">https://www.ruchmuzyczny.pl/article/1279-stradivarius-z-bawelny</a> (dostęp: 27 sierpnia 2021).[/przypis], „Architekturze i Biznesie”[przypis] W. Stępień, <em>Fuzja. Przebudowa i adaptacja pofabrycznego zespołu w Łodzi, </em>„Architektura i Biznes” 2021, <a href="https://www.architekturaibiznes.pl/fuzja-lodz,6715.html">https://www.architekturaibiznes.pl/fuzja-lodz,6715.html</a> (dostęp: 27 sierpnia 2021). [/przypis] (w dwóch ostatnich pismach artykuły ilustrowane zdjęciami z MMŁ opublikowano w 2021 roku, blisko cztery lata po zakończeniu projektu). Zilustrowano nimi również około 150 haseł Wikipedii w ponad dwudziestu językach; obecnie są one wyświetlane ćwierć miliona razy w miesiącu[przypis] Statystyka wygenerowana przy pomocy narzędzia GLAMorgan: <a href="https://glamtools.toolforge.org/glamorgan.html?&amp;category=Media%20contributed%20by%20the%20Museum%20of%20the%20City%20of%20Lodz&amp;depth=1&amp;year=2021&amp;month=5">https://glamtools.toolforge.org/glamorgan.html?&amp;category=Media%20contributed%20by%20the%20Museum%20of%20the%20City%20of%20Lodz&amp;depth=1&amp;year=2021&amp;month=5</a>[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="678" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-1024x678.jpg" alt="" class="wp-image-2339" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-1024x678.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-300x199.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-768x509.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-1536x1017.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/M2-warsztat-w-MML-2048x1356.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Warsztat „Cyfrowe skarby muzeum” towarzyszący projektowi „Dzielimy się Łodzią”, 2017. Fot. Marta Malina Moraczewska</figcaption></figure>



<p>Włączenie nauki korzystania z internetowych zbiorów do projektu zasługuje na szczególną uwagę, gdyż wykorzystanie cyfrowego dziedzictwa wciąż nie jest elementem szkolnego programu edukacyjnego. Autorzy raportu „Dobro wspólne. Pasja i praktyka” podkreślają potrzebę wskazywania uczniom i studentom „miejsc w sieci, gdzie znajdują się zdigitalizowane zasoby kultury”: „mimo że należą już do pokolenia <em>digital natives</em>, a więc osób, dla których internet i nowe technologie są naturalnymi towarzyszami życia, ich kompetencje informacyjne są często dosyć niskie (&#8230;). Niezależnie od profesji, jaką w przyszłości wybiorą te osoby, wiedza o tym, gdzie warto szukać odpowiednich materiałów, udostępnianych legalnie i w dobrej jakości, zawsze im się przyda”[przypis] O. Bosomtwe i in., <em>Dobro wspólne. Pasja i praktyka. Cyfrowe zasoby kultury w Polsce</em>, Warszawa 2018, s.33 <a href="https://nck.pl/en/badania/raporty/dobro-wspolne-pasja-i-praktyka-cyfrowe-zasoby-kultury-w-polsce-">https://nck.pl/en/badania/raporty/dobro-wspolne-pasja-i-praktyka-cyfrowe-zasoby-kultury-w-polsce-#</a> (dostęp: 14 sierpnia 2021).[/przypis]. Tym bardziej cenne są działania instytucji zmierzające do zwiększenia kompetencji odwiedzających w tym zakresie. Bez względu na miejsce w sieci, do którego trafiają zdigitalizowane skarby kultury, zostaną one wykorzystane dopiero wówczas, gdy pokażemy odbiorcom, jak to zrobić.&nbsp;</p>



<h2 id="trzecie-miejsce"><strong>Trzecie miejsce</strong></h2>



<p>Definiując nowoczesność instytucji kultury, Marcin Wilkowski przywołuje koncepcję „trzeciego miejsca”, zaproponowaną w 1989 roku przez Raya Oldenburga. Trzecie miejsca – kawiarnie, biblioteki, kluby, biblioteki, parki<em> – </em>różnią się od przestrzeni „domu” i „pracy”, pozwalają na większą swobodę niż hierarchiczne struktury środowiska pracy, lecz z drugiej strony „trudno tam wejść w samej pidżamie”[przypis] M. Wilkowski, <em>Nowoczesna instytucja kultury w internecie</em>, Warszawa 2016,&nbsp; <a href="https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf">https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf</a> s.6 (dostęp: 2 sierpnia 2021).[/przypis]. Funkcjonowanie trzecich miejsc wzmacnia więzi społeczne i obywatelskie zaangażowanie. Wilkowski podkreśla, że instytucje kultury są przestrzenią „zawieszenia pewnych dominujących reguł”:</p>



<blockquote class="wp-block-quote"><p>Muzea, biblioteki czy archiwa muszą funkcjonować w ramach reguł rynku (utrzymywać budżet czy kontrolować wydatki), ale mając misję publiczną, nie działają według rynku i robią wiele rzeczy, które z punktu widzenia zasad komercyjnych nie mają sensu. Według innych reguł określają swój sukces, inaczej również definiują, na czym polega własność. Odbiorca jest dla nich nie tyle klientem, co kimś pomiędzy gościem a użytkownikiem.[przypis]Tamże. [/przypis]</p></blockquote>



<p>Jeśli koncepcję „trzeciego miejsca” możemy zastosować do instytucji kultury, działania Open GLAM i GLAM-Wiki zdecydowanie wzmacniają potencjał tworzenia otwartych, a jednocześnie twórczych przestrzeni wokół instytucji kultury. Ponadto spełniają one wszystkie wyróżnione przez badaczy kryteria opisujące trzecie miejsca (zarówno podczas spotkań „na żywo”, jak i online):&nbsp;</p>



<ol><li><strong>Neutralny teren – nikt nie jest zobligowany do udziału, każdy może dołączyć lub opuścić grupę.&nbsp;</strong></li><li><strong>Równe traktowanie – egalitarność, spotkania w koleżeńskiej atmosferze.</strong></li><li><strong>Swobodna rozmowa – ważną częścią działań jest luźna rozmowa na różne tematy, żarty są mile widziane.&nbsp;</strong></li><li><strong>Dostępność – trzecie miejsca są otwarte i dostępne.&nbsp;</strong></li><li><strong>Stali bywalcy – w grupie funkcjonują osoby, które nadają ogólny ton, przyciągają nowych ludzi i służą pomocą.&nbsp;</strong></li><li><strong>Bezpretensjonalność –&nbsp; brak pompy i ekstrawagancji, brak obowiązującego wszystkich kodu.&nbsp;</strong></li><li><strong>Swobodna atmosfera – brak presji i napięć.&nbsp;</strong></li><li><strong>Drugi dom – poczucie powiązania, integracja, pozytywny nastrój</strong>[przypis] T. Quandt, S. Kröger, <em>Multiplayer. The Social Aspects of Digital Gaming</em>, Routledge, Oxford 2014, s. 114. [/przypis]</li></ol>



<p>Wszystkie powyższe cechy charakteryzują interdyscyplinarne spotkania organizowane w ramach projektów GLAM-Wiki, które realizują setki instytucji; ich skala i charakter są tak różnorodne, jak same instytucje i otaczające je realia. Projekty te są często realizowane „przy okazji” wystaw, wydarzeń edukacyjnych, równolegle ze stałymi działaniami, niejako na marginesie. Wikipedia jest miejscem publikacji nowych treści i punktem centralnym, wokół którego mogą toczyć się dodatkowe aktywności – kwerendy, badania terenowe, warsztaty, konsultacje z ekspertami, wykłady, nagrania, dyskusje.</p>



<h2 id="nowe-gwiazdy-wikipedii-art-and-feminism"><strong>Nowe gwiazdy Wikipedii&nbsp;</strong>– „<strong>Art and Feminism”</strong></h2>



<p>W ciągu ostatniej dekady formuła „edytonu” (ang. <em>edit-a-thon</em>) – maratonu redagowania haseł Wikipedii – zyskała globalną rozpoznawalność[przypis] A. D. Stinson, S. Fauconnier, L. Wyatt, <em>Stepping Beyond Libraries: The Changing Orientation in Global GLAM-Wiki</em>, „JLIS.it” 9, 3 (2018), <a href="https://www.jlis.it/article/view/12480/11333">https://www.jlis.it/article/view/12480/11333</a> (dostęp: 12 sierpnia 2021).[/przypis]. Uczestnicy spotkań edycyjnych piszą artykuły, które łączy wybrany klucz tematyczny; instytucje zapewniają im miejsce do pracy oraz materiały źródłowe – książki, pisma naukowe, katalogi, czasem także wsparcie specjalistów. W marcu 2018 roku edyton zorganizowano w Muzeum Sztuki w Łodzi w ramach międzynarodowej, corocznej akcji „Art and Feminism”<em>, </em>której celem jest uzupełnianie Wikipedii o brakujące biogramy kobiet zasłużonych dla sztuki, nauki, aktywistek społecznych i innych historycznych postaci kobiecych. Drugim celem jest zwiększenie liczby redaktorek (w 2011 roku wśród redaktorów Wikipedii było zaledwie 15% kobiet)[przypis] N. Cohen, <em>Define Gender Gap? Look Up Wikipedia’s Contributor List</em>, „The New York Times”, 30.01.2011, <a href="https://www.nytimes.com/2011/01/31/business/media/31link.html">https://www.nytimes.com/2011/01/31/business/media/31link.html</a> (dostęp: 12 sierpnia 2021).[/przypis]. Spotkanie zorganizowano z inicjatywy badaczek i artystek z grupy Frakcja, której członkinie zgłosiły wikipedystom powracający problem: ich edycje były często kwestionowane lub wycofywane przez innych redaktorów lub administratorów. Wynikało to częściowo z obecnych w społeczności redaktorów uprzedzeń[przypis] D.  Jemielniak, <em>Życie wirtualnych dzikich. Netnografia Wikipedii, największego projektu współtworzonego przez ludzi.</em> Przeł. Wojciech Pędzich, Wydawnictwo Poltext, 2013, s. 35. [/przypis], a częściowo z nieznajomości tzw. zasad Wikipedii – zasad redagowania haseł przyjętych przez polską społeczność redaktorów[przypis]Tamże, s. 37–44.[/przypis]. Spotkanie na żywo w muzeum pozwoliło szybko znaleźć porozumienie. Wiele spośród napisanych w dniu wydarzenia biogramów i innych haseł dotyczyło życia kulturalnego miasta i regionu (Krystyna Kondratiuk, Anka Leśniak, Łódzka Gazeta Społeczna „Miasto Ł” i inne). Eksperymentalne wydarzenie umożliwiło spotkanie osób z różnych środowisk, dyskusję o lokalnych kontekstach globalnych problemów, wymianę punktów widzenia i kompetencji.</p>



<figure class="wp-block-image size-full"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K1-Czwarty_edyton_z_Kolektywem_Kariatyda_10.jpg" alt="" class="wp-image-2335" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K1-Czwarty_edyton_z_Kolektywem_Kariatyda_10.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K1-Czwarty_edyton_z_Kolektywem_Kariatyda_10-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K1-Czwarty_edyton_z_Kolektywem_Kariatyda_10-768x512.jpg 768w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Spotkanie edycyjne kolektywu Kariatyda, Café Księgarnia Tajne Komplety, Wrocław, 8 lutego 2020. Fot. Celina Strzelecka, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>Rok później w ramach „Art and Feminism” odbyły się trzy spotkania – ponownie w Łodzi, w Krakowie i Wrocławiu. Podczas przygotowań do wrocławskiego wydarzenia powstał kolektyw Kariatyda – nieformalna grupa wrocławskich artystek, historyczek sztuki i przedstawicielek środowisk naukowych chcących uzupełniać Wikipedię przez cały rok. „Kolektyw Kariatyda – znachorki cyfrowej wiedzy, podejmują działania na styku sztuki, nauki i technologii. Zamiast miotły niezbędne akcesoria każdej współczesnej cyberwiedźmy Wikipedii to komputer z dostępem do internetu. Aktywność grupy wpływa na podniesienie kompetencji cyfrowych wśród pasjonatek i pasjonatów kultury i sztuki poprzez naukę edytowania Wikipedii. Kariatydy-wiedźmy, czyli te, które wiedzą, to edukatorki lubiące dzielić się swoim doświadczeniem na temat tworzenia treści haseł (…), wyszukiwania informacji, selekcji źródeł, poprawnego cytowania”[przypis] C. Strzelecka, <em>Cyfrowe wiedźmy Wikipedii</em>, „Czas Kultury” nr 2 (209)/2021.[/przypis] – pisze o kolektywie Celina Strzelecka. Kolektyw wzbogacił encyklopedię o ponad 200 artykułów; jego członkinie stworzyły kilkunastostronicowy zin-przewodnik dla nowicjuszek pod tytułem „Brawo, girls! Nowe gwiazdy Wikipedii”.</p>



<p>Zakres tematyczny kolejnych edytonów jest zawężany do jednego zagadnienia (projektantki, pionierki, krytyczki, aktywistki, artystki XIX wieku, fotografki, ilustratorki, wrocławianki, sztuka LGBT).</p>



<p>Pozornie mechaniczne zajęcie, jakim jest tworzenie list nieistniejących lub niedopracowanych artykułów w encyklopedii, pomaga organizować i porządkować wiedzę i wydobywać na światło dzienne wątki szerzej nieznane. Redagowanie przeznaczonych do encyklopedii tekstów ćwiczy porządkowanie i weryfikowanie informacji. Uczestniczki i uczestnicy edytonów stają się kustoszami wiedzy[przypis]M. Brady, <em>Blogging: Personal Participation in Public Knowledge-Building on the Web</em>, w: R. Finnegan, <em>Participating in the Knowledge Society</em>. Palgrave Macmillan, Londyn 2005, s. 226.[/przypis]. Pozytywne rezultaty tego modelu pracy dostrzegają kolejne zespoły badaczy, które tworzą własne projekty, takie jak „Wikipedia dla klimatu”[przypis] <em>Wikipedia dla klimatu</em>, Wikipedia, <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Wikipedia_dla_klimatu">https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikipedia:Wikipedia_dla_klimatu</a> (dostęp: 20 sierpnia 2021).[/przypis] czy „WikiPlaton”[przypis] S. Zdziebłowski, <em>Wikipedyści będą propagować wiedzę z zakresu filozofii,</em> „Nauka w Polsce”, 27.08.2020, <a href="https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C83627%2Cwikipedysci-beda-propagowac-wiedze-z-zakresu-filozofii.html">https://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C83627%2Cwikipedysci-beda-propagowac-wiedze-z-zakresu-filozofii.html</a> (dostęp: 20 sierpnia 2021).[/przypis]. Instytucje, które na miarę swoich możliwości udostępniają im swoje przestrzenie na spotkania, wsparcie merytoryczne lub organizacyjne, przyczyniają się do tworzenia nowych, interdyscyplinarnych powiązań i budowania kultury współpracy, jaką Lawrence Lessig określa mianem „Read-Write” (do odczytu i zapisu) w miejsce „Read Only” (tylko do odczytu)[przypis]L. Lessig, <em>Remix. Making Art and Commerce Thrive in the Hybrid Economy</em>, Bloomsbury, Londyn 2008, s. 28-35.[/przypis].</p>



<h2 id="zaprosic-gosci-jechac-w-gosci-rok-obrzedowy-z-wikipedia"><strong>Zaprosić gości, jechać w gości – „Rok obrzędowy z Wikipedią”</strong></h2>



<p>Koncepcja „Roku obrzędowego z Wikipedią”powstała w odpowiedzi na problem, z jakim w 2014 roku zetknęli się pracownicy Państwowego Muzeum Etnograficznego w Warszawie: w sieci brakowało informacji o polskich obrzędach ludowych. Redaktorzy serwisów internetowych i badacze szukali również multimediów przedstawiających te obrzędy w ich wersji współczesnej, tymczasem większość dostępnych zdjęć pochodziła z lat 70. i 80. XX wieku. Dodatkowo udostępnianie tekstów i multimediów z muzealnego archiwum rodziło komplikacje formalne. Badacze z PME zaproponowali stworzenie nowej dokumentacji obrzędów i udostępnienie jej w sieci na wolnych licencjach. Do współpracy zaproszono wikipedystów i studentów wyższych uczelni. Pierwsze spotkanie przybrało formę dwustronnej wymiany umiejętności: redaktorzy encyklopedii podzielili się wskazówkami technicznymi na temat formatowania tekstów w Wikipedii i ładowania plików, a pracownicy PME zaaranżowali „wywiad etnograficzny na sucho”, by obrazowo przedstawić podstawowe zasady postępowania w terenie. Studenci uczyli się od obydwu stron. Zaproszeni do projektu wikipedyści nie tylko pomagali w ładowaniu plików ze zdjęciami i nagraniami, ale zostali zabrani w teren i włączeni do zespołu na każdym etapie działań. Kilkuosobowe ekipy złożone z pracowników PME, wikipedystów oraz studentów odwiedziły siedem wybranych miejscowości. Pracownicy muzeum nagrali filmy przedstawiające przebieg obrzędów, w tym szerzej nieznanych zwyczajów, jak ścinanie kani czy śmiergust wielkanocny. Wikipedyści fotografowali obrzędy i stroje ludowe, studenci prowadzili wywiady z mieszkańcami. Pomiędzy wyjazdami powstawały artykuły. Eksperci z PME pomagali uczestnikom znaleźć źródła – publikacje na temat polskiej etnografii i obyczajowości. W projekcie powstało ponad 30 haseł ilustrowanych fotografiami, nagraniami i materiałami audiowizualnymi zarejestrowanymi przez zespół. Do sieci trafił tysiąc fotografii i siedem filmów etnograficznych na wolnej licencji. Hasła i zdjęcia zostały wykorzystane w publikacji wydanej przez muzeum[przypis] K. Sielicka-Baryłka i in., <em>Etnowiki</em>, Państwowe Muzeum Etnograficzne w Warszawie, Warszawa 2015, <a href="https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3a/Etnowiki.pdf">https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/3/3a/Etnowiki.pdf</a> (dostęp: 5 sierpnia 2021).[/przypis] oraz w licznych publikacjach online.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="673" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-1024x673.jpg" alt="" class="wp-image-2341" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-1024x673.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-300x197.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-768x504.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-1536x1009.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/R3-Sciecie-kani-2048x1345.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Kaszubski obrzęd ścinania kani w obiektywie uczestnika projektu „Rok obrzędowy z Wikipedią”. Fot. Wojciech Pędzich, CC BY-SA 3.0 PL, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>Nieprzewidzianym rezultatem projektu było powstanie rozsianej po kraju grupy aktywnych entuzjastów etnograficznego „wiki-aktywizmu”. W Katedrze Etnologii i Antropologii Kulturowej UWR wprowadzono zajęcia dydaktyczne „Etnowiki – między cyberantropologią a digitalizacją wiedzy antropologicznej”. Podobne zajęcia uruchomiono na trzech innych uczelniach[przypis] <em>Wikiprojekt: Etnowiki</em>, Wikipedia, <a href="https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikiprojekt:EtnoWiki">https://pl.wikipedia.org/wiki/Wikiprojekt:EtnoWiki</a> (dostęp: 15 sierpnia 2021).[/przypis]. Badacze z kilku ośrodków naukowych założyli oddzielny, aktywny do dziś projekt Etnowiki, który integruje antropologów kultury i etnografów z całego kraju[przypis]Tamże.[/przypis]. Polskie Towarzystwo Ludoznawcze wydało oświadczenie: „PTL gorąco popiera zainicjowanie projektu Etnowiki (…). Dostrzegamy bowiem pilną potrzebę usieciowienia licznych przedsięwzięć z zakresu etnologii i antropologii kulturowej, a także wzmacniania kapitału symbolicznego dyscypliny oraz jej popularyzację poza Akademią, m.in. w przestrzeni on-line”[przypis] Polskie Towarzystwo Ludoznawcze, <em>#ETNOWIKI</em>, <a href="https://ptl.info.pl/181">https://ptl.info.pl/181</a> (dostęp: 15 sierpnia 2021).[/przypis]. Włączenie studentów i redaktorów Wikipedii w „zakulisowe” prace instytucji dziedzictwa zaowocowało stworzeniem trwałych relacji. Niektórzy uczestnicy prac podjęli się realizacji dalszych podobnych działań w swoich środowiskach. Powstały nowe powiązania pomiędzy ośrodkami naukowymi i aktywna sieć badaczy współpracujących za pośrednictwem internetu.&nbsp;Nancy Proctor podkreśla, że współczesna instytucja kulturalna staje się nie tylko kustoszem wystaw i kolekcji, ale także kustoszem i organizatorem dyskusji i konwersacji, wspierającym rozproszone społeczności zainteresowane kolekcjami i zjawiskami kultury: „W miejsce słuchawek muzeum rozdaje mikrofony”[przypis] N. Proctor, <em>The Museum as a Distributed Network, a 21<sup>st</sup> Century Model</em>, „MuseumiD”, <a href="https://museum-id.com/museum-distributed-network-21st-century-model-nancy-proctor/">https://museum-id.com/museum-distributed-network-21st-century-model-nancy-proctor/</a> (dostęp: 5 grudnia 2021).[/przypis].</p>



<h2 id="dostep-reprezentacja-uczestnictwo"><strong>Dostęp, reprezentacja, uczestnictwo&nbsp;</strong></h2>



<p>Pisząc o odpowiedzialności społecznej instytucji dziedzictwa, Richard Sandell proponuje trzy kryteria inkluzywności mającej zapobiegać wykluczeniu kulturowemu części odbiorców[przypis]R. Sandell, <em>Museums as Agents of Social Inclusion</em>, w: B. Messias Carbonell, <em>Museum Studies. An Anthology of Contexts</em>, Blackwell Publishing, Oxford 2012, s. 568.[/przypis]. Według badacza są to: reprezentacja – stopień, w jakim dziedzictwo kulturowe jednostki jest reprezentowane na&nbsp; arenie kulturowej, uczestnictwo – możliwości uczestniczenia w procesie produkcji kulturalnej i dostęp – możliwość korzystania z oferty kulturalnej. Aspekt dostępu wpisany jest w przytoczone na początku artykułu podstawowe zasady działań OpenGLAM – ich rezultaty muszą być w pełni dostępne w sieci dla wszystkich odbiorców. Aspekt reprezentacji jest szczególnie widoczny w działaniach, których częścią jest redagowanie i ilustrowanie haseł Wikipedii (jak edytony „Art and Feminism” i działalność kolektywu Kariatyda). To osoby zaproszone do twórczej pracy w murach instytucji podejmują decyzję o tym, jakie treści rozwijać. Współpraca instytucji GLAM ze studentami, doktorantami i osobami ze środowisk naukowych pozwala wprowadzić do szerszego obiegu zagadnienia, jakie w innych okolicznościach prawdopodobnie pozostałyby znane wąskiej grupie specjalistów. Element uczestnictwa obecny jest w projektach OpenGLAM na dwóch poziomach. Na poziomie realizacji projektu w duchu „trzeciego miejsca” każdy może zgłosić swój udział, każdy jest traktowany na równi z innymi i uczestniczy w zespołowych działaniach na żywo i online. Na poziomie zrealizowanego działania – &nbsp;każdy użytkownik internetu może nie tylko oglądać lub czytać udostępnione treści, lecz dzięki wolnej licencji ma także prawo włączać je do własnych prac, modyfikować i rozwijać.</p>



<p>Egalitarny charakter działań OpenGLAM i GLAM-Wiki, nieformalna atmosfera i otwartość na różnorodne inicjatywy skutkują pogłębionym zaangażowaniem uczestników w podejmowane działania – jak pisze Clay Shirky, „miłość to odnawialne źródło energii”[przypis]Shirky opisuje w ten sposób motywację redaktorów Wikipedii. C. Shirky, <em>Here Comes Everybody</em>, Penguin Books, Nowy Jork 2008, s. 141.[/przypis]. Najlepsze rezultaty przynoszą zwykle działania prowadzone przez jakiś czas lub cyklicznie – pozwala to zbudować relacje pomiędzy uczestnikami, a także pomiędzy uczestnikami a instytucją. Opisane wyżej projekty, zarówno te oparte na udostępnianiu istniejących zbiorów („Dzielimy się Łodzią”), jak i te polegające na tworzeniu nowych treści („Art and Feminism”, „Rok obrzędowy z Wikipedią”), zrealizowano skromnymi środkami i planowano, biorąc pod uwagę ograniczone możliwości i zasoby zarówno instytucji, jak i uczestników. Warto pamiętać, że powodzenie i oddziaływanie projektów prowadzonych równolegle do głównej działalności instytucji GLAM zależy od woli, entuzjazmu i zaangażowania ich często przeciążonych pracowników.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2344" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/K4-Figurka_Kolektywu_Kariatyda_1-2048x1366.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Współzałożycielka kolektywu Kariatyda, Zofia Reznik, z figurką kariatydy, sierpień 2020. Fot. Celina Strzelecka, CC BY-SA 4.0, Wikimedia Commons</figcaption></figure>



<p>W dyskusjach na temat roli internetu w nowoczesnej edukacji często pada stwierdzenie, że nie wyrównuje on społecznych różnic i nie likwiduje barier dostępu do kultury. Chociaż trudno nie zgodzić się z tą ogólną diagnozą, warto zauważyć, że wiele zależy od tego, w jaki sposób wykorzystamy możliwości oferowane przez sieć – można liczyć wyświetlenia strony internetowej lub polubienia postów na Facebooku, można wykorzystać internet jako element twórczej przestrzeni, budowanej wspólnie z odbiorcami, i przemyślanych działań popularyzatorskich. Można też wdrażać obydwie strategie równolegle. Projekty oparte na udostępnianiu lub tworzeniu otwartych materiałów cyfrowych dają średnim i małym instytucjom regionalnym lub wąsko wyspecjalizowanym szansę na znalezienie autentycznie zaangażowanych odbiorców, wyjście poza zastany krąg zainteresowanych i współpracę z innymi ośrodkami.</p>



<p><br><p class="meta-tytul mt-5">Bibliografia</p><div class="meta-biblio"></p>



<p><strong>Buchner Anna</strong> i in., <em>Otwartość w instytucjach kultury. Raport z badań</em>, Centrum Cyfrowe,&nbsp; Warszawa 2015, <a href="https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/287/open%20glam%20raport%20net.pdf?sequence=3">https://ngoteka.pl/bitstream/handle/item/287/open%20glam%20raport%20net.pdf?sequence=3</a> (dostęp: 10 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Bosomtwe Oliwia i in., </strong><em>Dobro wspólne. Pasja i praktyka. </em><em>Cyfrowe zasoby kultury w Polsce</em>, Centrum Cyfrowe, Warszawa 2018, <a href="https://nck.pl/en/badania/raporty/dobro-wspolne-pasja-i-praktyka-cyfrowe-zasoby-kultury-w-polsce-">https://nck.pl/en/badania/raporty/dobro-wspolne-pasja-i-praktyka-cyfrowe-zasoby-kultury-w-polsce-#</a> (dostęp: 14 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Finnegan Ruth</strong> (red.), <em>Participating in the Knowledge Society: Researchers Beyond the University Walls.</em> Basingstoke, Palgrave-Macmillan 2005.</p>



<p><strong>Jemielniak Dariusz</strong>, <em>Życie wirtualnych dzikich. Netnografia Wikipedii, </em><em>największego projektu współtworzonego przez ludzi.</em> Przeł. Wojciech Pędzich, Wydawnictwo Poltext, 2013.</p>



<p><strong>Lessig Lawrence</strong>, <em>Remix. Making Art and Commerce Thrive in the Hybrid Economy</em>, Bloomsbury, Londyn 2008.</p>



<p><strong>Mutibwa Daniel H.</strong> i in., <em>Strokes of serendipity: Community co-curation and engagement with digital heritage</em>, „Convergence: The International Journal of Research into New Media Technologies” 26(1), 2020, s. 157-177. &nbsp;</p>



<p><strong>Pekel Joris</strong>, <em>Making a big impact on a small budget</em>, „Europeana Pro” 2015, <a href="https://pro.europeana.eu/files/Europeana_Professional/Publications/Making%20Impact%20on%20a%20Small%20Budget%20-%20LSH%20Case%20Study.pdf">https://pro.europeana.eu/files/Europeana_Professional/Publications/Making%20Impact%20on%20a%20Small%20Budget%20-%20LSH%20Case%20Study.pdf</a> (dostęp: 14 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Phillips, Lori Byrd</strong>, <em>The Temple and the Bazaar: Wikipedia as a Platform for Open Authority in Museums</em>, „Curator: The Museum Journal” 56, 2 (2013).</p>



<p><strong>Proctor Nancy</strong>, <em>The Museum as a Distributed Network, a 21<sup>st</sup> Century Model</em>, „MuseumiD”, <a href="https://museum-id.com/museum-distributed-network-21st-century-model-nancy-proctor/">https://museum-id.com/museum-distributed-network-21st-century-model-nancy-proctor/</a> (dostęp: 5 grudnia 2021).</p>



<p><strong>Profitt Merrilee</strong> (red.), <em>Leveraging Wikipedia: Connecting Communities of Knowledge.</em> ALA Editions, Chicago 2018.</p>



<p><strong>Sandell Richard</strong>, <em>Museums as Agents of </em><em>Social Inclusion</em>, w: B. Messias Carbonell, <em>Museum Studies. An Anthology of Contexts</em>, Blackwell Publishing, Oxford 2012.</p>



<p><strong>Sanderhoff Merete</strong>, <em>Sharing is Caring. Openness and sharing in the cultural heritage sector</em>. Statens Museum for Kunst, Kopenhaga 2014, <a href="https://www.smk.dk/wp-content/uploads/2018/10/94124_sharing_is_Caring_UK.pdf">https://www.smk.dk/wp-content/uploads/2018/10/94124_sharing_is_Caring_UK.pdf</a> (dostęp: 8 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Simon Nina</strong>, <em>The Participatory Museum</em>, Museum 2.0, Santa Cruz, 2010.</p>



<p><strong>Sroka Elżbieta, </strong><em>OpenGLAM, czyli otwartość w instytucjach kultury: wybrane problemy</em>,&nbsp; „Nowa Biblioteka”, nr 3 /2015, s. 125–142.</p>



<p><strong>Stinson Alex, Wyatt Liam, Fauconnier Sandra</strong>, <em>Stepping Beyond Libraries: The Changing Orientation in Global GLAM-Wiki, </em>„JLIS.it” 9, 3(2018), <a href="https://www.jlis.it/article/view/12480/11333">https://www.jlis.it/article/view/12480/11333</a> (dostęp: 12 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Strzelecka Celina</strong>, <em>Cyfrowe wiedźmy Wikipedii</em>, „Czas kultury” 2 (209)/2021.</p>



<p><strong>Terras Melissa</strong>, <em>Digital curiosities: resource creation via amateur digitization</em>, „Literary and Linguistic Computing” (2010) 25(4), s. 425–438.</p>



<p><strong>Wade Jess, Zaringhalam Maryam</strong>, <em>Why we’re editing women scientists onto Wikipedia</em>, „Nature”, 14.08.2018,&nbsp; <a href="https://www.nature.com/articles/d41586-018-05947-8">https://www.nature.com/articles/d41586-018-05947-8</a> (dostęp: 22 sierpnia 2021).</p>



<p><strong>Wilkowski Marcin</strong>, <em>Nowoczesna instytucja kultury w internecie</em>, Warszawa 2016, &nbsp;<a href="https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf">https://instytucje.wilkowski.org/dane/Nowoczesna_instytucja_kultury_w_Internecie.pdf</a> (dostęp: 2 sierpnia 2021).</div></p>



<p class="meta-tytul mt-5">Abstract:</p>



<p><strong>A Third Place on the Web or How to be GLAM</strong></p>



<p>The development of social communication and interaction via the Web created new challenges and social expectations facing cultural heritage institutions. Many experts see adopting an open approach to collections and audiences as the answer to these challenges. The article discusses the basic principles of the OpenGLAM approach to sharing cultural heritage and focuses on three projects of this type carried out by Polish cultural institutions in collaboration with interested members of the public. The author demonstrates how the OpenGLAM format reinforces “third place” characteristics of heritage institutions and affords small and medium GLAMs an opportunity to engage their audiences.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/trzecie-miejsce-i-glam/">„Trzecie miejsce” w internecie albo jak być GLAM</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Humanistyka w mieście. O Stefanii Skwarczyńskiej</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/humanistyka-wg-skwarczynskiej/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Tomasz Majewski]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 19:35:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły naukowe]]></category>
		<category><![CDATA[akademia]]></category>
		<category><![CDATA[badania]]></category>
		<category><![CDATA[filologia polska]]></category>
		<category><![CDATA[humanistyka]]></category>
		<category><![CDATA[kultura]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[Prace Polonistyczne]]></category>
		<category><![CDATA[Stefania Skwarczyńska]]></category>
		<category><![CDATA[teoria literatury]]></category>
		<category><![CDATA[Wolna Wszechnica Polska]]></category>
		<category><![CDATA[wspólnota]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=2349</guid>

					<description><![CDATA[<p>Sytuacja niedopasowania między wyłaniającymi się instytucjami szkolnictwa wyższego, światem nauki i otoczeniem społecznym nie jest zagadnieniem marginalnym. Nie jest też często dyskutowana. </p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/humanistyka-wg-skwarczynskiej/">Humanistyka w mieście. O Stefanii Skwarczyńskiej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">Jeśli pole wiedzy naukowej jest relatywnie otwarte, a humaniści współtworzą szersze społeczne obiegi wiedzy, mogą zostać wypchnięci z własnego środowiska – jako popularyzatorzy, edukatorzy etc. Chyba, że ich praca na rzecz społecznych obiegów wiedzy uwiarygadnia ich w takim stopniu, że społeczeństwo daje im glejt zaufania na ich humanistyczne „czyste badania”. Równolegle te zaawansowane badania akademickie potwierdzają ich miejsce jako zaangażowanych społecznie akademików w polu nauki instytucjonalnej.</span></p>



<h2 id="i">I.</h2>



<p>Sytuacja niedopasowania pomiędzy wyłaniającymi się instytucjami szkolnictwa wyższego, światem nauki i otoczeniem społecznym nie jest zagadnieniem marginalnym. Nie jest też zagadnieniem często podejmowanym ani dyskutowanym. Zbliżony charakter ma pytanie o możliwe relacje pomiędzy wiedzą naukową a szerszymi obiegami wiedzy kulturowej. Tego ostatniego trudno sobie nie zadawać, myśląc o procesie kształtowania się w przedwojennej Łodzi oddziału Wolnej Wszechnicy Polskiej[przypis]Zob. <em>Wolna Wszechnica Polska w Łodzi</em> (sygnowane: cet), „Prace Polonistyczne” 1937, tom I, nakładem Koła Polonistów w Łodzi z zasiłku Zarządu Miejskiego w Łodzi, s. 392–397.[/przypis], który stanowił <em>de facto</em> pierwszą instytucję otwierającą możliwości dla humanistyki akademickiej w ośrodku wielkoprzemysłowym.</p>



<p>W starych, tradycyjnych ośrodkach akademickich, w specyficznej przestrzeni uniwersyteckiej profesorowie korzystali z symbolicznego wsparcia, z pewnej ramy, która potwierdzała ich autorytet jako osób uprawnionych do przekazywania wiedzy. Działała tutaj także reguła polegająca na nadawaniu sankcji miarodajnej wiedzy temu, co przekazuje i egzekwuje jako wiedzę profesor występujący w roli angażującej jego własny statusowy autorytet. W kręgach mieszczaństwa i inteligencji zasady te nie były na ogół podważane. Istnieją różne poziomy tego symbolicznego wsparcia wykładowców jako osobowych „instancji wiedzy”. Nie zawsze przemawia się przecież <em>ex cathedra</em>, w niektórych sytuacjach dopuszczalne są formy komunikacji mniej formalnej. Profesorski status zamarkowany jest jednak już na poziomie języka – rozwiniętego kodu analitycznego, formy wypowiedzi, która dla tych, którzy jej nie opanowali swobodnie, nie tyle komunikuje coś precyzyjniej, co oznacza „uogólnioną kompetencję”. Kiedy próbuje się przekazywać wiedzę poza matecznikiem akademickim i poza ścisłym kręgiem inteligenckim osób z solidnym kapitałem kulturowym – trzymanie się tych samych zasad może okazać się społecznie kosztowne. Tymczasem skuteczność komunikacyjna, jeśli uznać, że to ona jest priorytetem, zaowocować może przemodelowaniem relacji pomiędzy różnymi formami dyskursu – być może utwierdzając uczestników procesu edukacyjnego w przekonaniu, że źródłem wartościowej wiedzy nie zawsze bywają profesjonalne instytucje akademickie.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="843" height="1024" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa-843x1024.jpg" alt="" class="wp-image-2680" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa-843x1024.jpg 843w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa-247x300.jpg 247w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa-768x932.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa-1265x1536.jpg 1265w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/3_1_0_10_3424_237871aaaaa.jpg 1500w" sizes="(max-width: 843px) 100vw, 843px" /><figcaption> Wolna Wszechnica Polska przy ulicy Nowo-Targowej w Łodzi. Zdjęcie przedwojenne. „Ilustrowany Kurier Codzienny” . Archiwum Ilustracji. Fot. NAC, sygnatura: 3/1/0/10/3424.</figcaption></figure>



<p>Współcześnie mamy tendencję do zamykania oczu na pokrewny problem społecznej asymetrii „form wiedzy”. Świadczy o tym choćby traktowanie jako precedensu sytuacji odmowy uznania wiedzy medycznej wirusologów za pełnowartościową wiedzę przez tych, którzy środowisko rodzinno-sąsiedzkie lub własne otocznie medialne potraktowali jako prawomocny „system kognitywnych odniesień” przy odmowie szczepień. Nie wiadomo, na ile słusznie, ale w obiegowych narracjach eksperckich cała rzecz tłumaczona jest „deficytami w edukacji”, tj. brakiem fachowej wiedzy. Nie podejmuje się natomiast dalej idącej dyskusji nad tym, czy różne formy powiązań społecznych (nieformalne grupy, asocjacje, subkultury, kultury regionalne) nie obiektywizują się pośrednio w różnych, mniej lub bardziej domkniętych na to, co wobec nich zewnętrzne, „stylach poznawczych”. W latach 70. minionego wieku Basil Bernstein, analizując procesy transmisji kultury w makrostrukturach społecznych, posługiwał się pojęciem „kodu”, bardzo specyficznie rozumianego jako przyswajana w sposób niejawny zasada regulatywna, która selekcjonuje do komunikacji w grupie określone znaczenia, podpowiada formy językowej realizacji oraz hierarchizuje przypisane do nich konteksty, określając, co jest własne, a co niezobowiązujące i zewnętrzne[przypis]B. Bernstein, <em>Odtwarzanie kultury</em>, wybór i oprac. A. Piotrowski, przeł. I wstępem opatrzył Z. Bokszański, A. Piotrowski, Warszawa 1990, s. 222–225.[/przypis]. Bernstein zwrócił uwagę na znaczenie „odmian kontekstu przekazywania” w ramach procesu transmisji wiedzy i odróżnił ten poziom od dającej się odczuć i stopniować „izolacji pomiędzy dyskursami”[przypis]Tamże, s. 226–229.[/przypis]. Pierwszy poziom dotyczy istnienia odmiennych form kontaktów społecznych, poziom drugi odnosi się do milczących reguł klasyfikacji, jakie podtrzymuje zachowywanie izolacji pomiędzy różnymi „formami dyskursu” (wliczając oddzielenie dyskursów wiedzy naukowej i potocznej). Zmiana w zakresie stopnia izolacji dyskursów prowadzi do zmian w obrębie „milczących zasad klasyfikacji” form wiedzy – co przekłada się następnie na zmiany w zakresie społecznego podziału pracy i prowadzi do przemodelowania władzy symbolicznej: osłabienia, wzmocnienia bądź przetasowania hierarchii.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Kiedy przyglądamy się wyłanianiu się humanistyki akademickiej w zdecydowanie dłuższej perspektywie czasowej, widoczne staje się, że okres jej instytucjonalnej autonomii jest w Polsce raczej krótką historyczną pauzą niż epistemologiczną normą.</p></blockquote></figure></p>



<p>Kontekst pragmatyczny – układ zmiennych relacji łączących poziom wiedzy akademickiej z szerszym uniwersum wiedzy kulturowej – pozostaje w sposób szczególny ważną ramą odniesienia na pograniczu humanistyki i nauk społecznych; szczególnie w tych regionach kulturowo-geograficznych, gdzie w samych kręgach inteligenckich nie dominuje immunizująca&nbsp;na tę problematykę tradycyjna humanistyczna kultura umysłowa. W takich miejscach, do których bez wątpienia należała przedwojenna i powojenna Łódź, poszukiwanie legitymizacji dla wiedzy humanistycznej może wymiernie zmienić jej założenia i pojęciowy kształt – co pokaże dalej przypadek uprawiania humanistyki w mieście nieakademickim w okresie międzywojennym, przedstawiony na przykładzie postawy Stefani Skwarczyńskiej.</p>



<p>Kiedy przyglądamy się wyłanianiu się humanistyki akademickiej w zdecydowanie dłuższej perspektywie czasowej niż ta powyżej zarysowana, widoczne staje się, że okres jej instytucjonalnej autonomii, to znaczy czas zajęcia się własnymi wewnętrznymi zagadnieniami pojęciowymi, teoretycznymi, metodologicznymi w głębokim zdystansowaniu do kursujących na zewnątrz Akademii społecznych przekonań, jest w Polsce raczej krótką historyczną pauzą niż epistemologiczną normą. Wystarczy przypomnieć XIX-wieczną tradycję służebności inteligencji wobec kultury społeczeństwa politycznie zniewolonego, pozbawionego osłony w postaci własnych instytucji publicznych, w tym naukowych[przypis]Jestem świadomy, że historii społecznej polskiej inteligencji i socjologii historycznej instytucji akademickich, samej tylko drugiej połowy XIX wieku, uwzględniając specyfikę każdego z trzech zaborów, nie sposób zamknąć w tej uproszczonej formule. W stwierdzeniu powyższym nie chodzi mi więc o to, że literalnie nie istniała ani jedna polska instytucja naukowa – od lat 70. XIX w. w Krakowie i we Lwowie były polskie uniwersytety. Prawdą jest jednak również, że były one jedynymi takimi ośrodkami akademickimi dla całego dawnego terytorium polskojęzycznego.&nbsp; Podobnie, że – po likwidacji Uniwersytetu Wileńskiego i Warszawskiego – przez system studiów wyższych młodzież polska w Imperium Rosyjskim przechodziła w Dorpacie, Kijowie, Kazaniu, Moskwie, Petersburgu. Chodzi mi jednak przede wszystkim o habitualne „długie trwanie” przeniesione na poziom strukturalny kultury. Ma tutaj ogromne znaczenie fakt, że znaczący odłam polskiej inteligencji, przede wszystkim w zaborze rosyjskim, w tym naukowców, funkcjonował poza szkołami wyższymi. Instytucjami formacyjnymi dla takich przedstawicieli nauki były raczej w latach postyczniowych redakcje czasopism, księgarnie, prywatne mieszkania, gdzie wygłaszano odczyty, prowadzono nieformalne kursy dla zainteresowanych.&nbsp; Tworzyło to = inne otoczenie społeczne dla myślenia naukowego niż otwarte wykłady publiczne privat docentów Uniwersytetu Berlińskiego. Zob. W. Rogowicz, <em>Warszawa wydarta niepamięci</em>, Kraków 1956, s. 133-136; Sz. Askenzy, <em>Tadeusz Korzon. 50-lecie pracy naukowej</em>, [w:] <em>Portrety uczonych polskich</em>, wybór A. Biernacki, Kraków 1974, s. 269-270. Długie trwanie takiego wzoru kulturowego, wykraczającego temporalnie poza warunki historyczne, jakie ten wzór wytworzyły, jest tym, na co chciałem zwrócić uwagę.[/przypis]. Wówczas literatura, religia, sztuka, obyczaje traktowane są jako przekaźniki pełnowartościowej wiedzy zbiorowej, wszystko zaś, co z kulturowo-poznawczej produkcji humanistyki temu celowi bezpośrednio nie służy lub realizację celów owej zbiorowości spowalnia czy komplikuje, nie jest traktowane jako godna uwagi „wartościowa wiedza”[przypis]R. Czepulis-Rastenis „Klassa umysłowa”. Inteligencja Królestwa Polskiego 1832-1862, Książka i Wiedza, Warszawa 1973, s. 394-396.[/przypis]. Można przypuszczać, że na takim podłożu historycznym, w zarysowanym powyżej kontekście kulturowym ukształtował się trwający latami społeczny habitus nieufności wobec „czystej wiedzy akademickiej” (jako wiedzy specjalistycznej, tworzonej poza polem kolektywnych ideologii). Być może tutaj właśnie ma źródła łatwość w odrzucaniu humanistyki operującej przesłanką, że postulowane poznanie ma być bezinteresowne, neutralne i najlepiej wyrażone w terminach „analitycznego kodu rozwiniętego” (w terminach profesjonalnej teorii naukowej), niezrozumiałych w ramach potocznego „kodu ograniczonego” i przekazywanej bezpośrednio w otoczeniu wiedzy kulturowej. Tutaj, w polskim kontekście kulturowym, przeciwnie – to życiowa i społeczna użyteczność, milcząco zakładana praktyczność wiedzy humanistycznej, to znaczy najczęściej jej ukryta symboliczna funkcja reparacyjna (wzmacnianie tożsamości i nadwątlonego poczucia wartości etniczno-kulturowej wspólnoty) była i wciąż jeszcze jest podstawowym źródłem społecznego poszanowania humanistów i humanistyki, a także ustanawia wobec niej stały horyzont oczekiwań. To, że zajmowanie się przez humanistów humanistyką „dla niej samej”[przypis]To zagadnienie na inny tekst – w jaki sposób adekwatnie opisywać kształtowanie się – od przełomu antypozytywistycznego – ideału poznawczego humanistyki jako wiedzy niekumulatywnej, nieaplikacyjnej, o silnym komponencie hermeneutyczno-interpretatywnym – humanistyki jako wiedzy produkującej własne autotematyzacje teoretyczno-filozoficzne i metahumanistyczne. Taka humanistyka z oczywistych względów nie może już odwołać się do strategii legitymizacyjnych wypracowanych przez XIX-wieczną “społecznie użyteczną” naukę rozwijaną według wzorca pozytywistycznego.[/przypis] nie jest w rodzimym kontekście kulturowym szeroko akceptowane (nawet jeśli się na ten temat milczy), jest samo w sobie ciekawym przypadkiem, wartym pogłębionej analizy z punktu widzenia socjologii wiedzy, która stawia pytanie o to, jakie warunki społeczne i instytucjonalne powiązane są z wiedzą wytwarzaną przez naukowców i jakie okoliczności towarzyszą następnie uznaniu tej wiedzy przez ogół za wiedzę[przypis] Zob. D. Bloor, <em>Wielościany i nieczyste zwierzęta z „Księgi Kapłańskiej”,</em> przeł. M. Tempczyk, [w:] <em>Mocny program socjologii wiedzy</em>, wybór. B. Barnes, D. Bloor, Warszawa 1993, s. 274–319. [/przypis].</p>



<p>Pomyślmy łącznie o obu aspektach. O długotrwałym&nbsp;zjawisku nieoddzielania się humanistycznej wiedzy akademickiej od pragmatycznego i normatywnego zaplecza wartości, celów, dezyderatów rodzimego otoczenia społecznego – co było wzmacniane, szczególnie od lat 70.–80. XIX wieku przez dominację postyczniowych „wzorów kultury zniewolonej”[przypis]Zob. M. Płachecki, <em>Wojny domowe. Szkice z antropologii słowa publicznego w dobie zaborów</em> (1800-1880), Warszawa 2009, s. 480-481; M. Micińska<em>, Inteligencja na rozdrożach 1864-1918</em>, Warszawa 2008, s. 110-111.[/przypis]. Oraz o nieufności kulturowej wspólnoty wobec „zdystansowanych i neutralnych” opisów rzeczywistości w naukowych odmianach (tworzonych przy użyciu terminologii kopiującej na poziomie strukturalnym „aksjologiczne przesłanki” kultur, które wcześniej od nas wytworzyły własną modelową, zaawansowaną naukę)[przypis]Warto pamiętać, że tę modelową zaawansowaną naukę – w zakresie humanistyki, w tym szczególnie historii sztuki i literaturoznawstwa – wytworzyły w drugiej połowie XIX wieku niemieckie „nauki o duchu”, pracujące często w otulinie ideologii <em>kulturträgerów, </em>tj. wychodząc z założeń o modelowym, wysokim statusie kultury własnej tamtejszych humanistów. Miało to dawać tymże prawo do narzucania własnej wykładni kulturom „w swym substracie rozwojowo opóźnionym”. Zob. G. Kucharczyk, <em>Długi kulturkampf. Pruskie i niemieckie wojny kulturowe przeciw Polsce w latach 1795–1918</em>, Warszawa 2020. Tego aspektu recepcji (pozornie tylko neutralnych kategorii) niektórych nurtów „niemieckiej humanistyki” lat 20. był świadomy m.in. Zygmunt Łempicki – autor &nbsp;rozprawy <em>W sprawie uzasadnienia poetyki czystej</em> (1921) wielokrotnie przywoływanej w okresie międzywojennym przez Stefanię Skwarczyńską.[/przypis], opisów nieliczących się z prymatem hierarchii wartości milcząco podzielanych w ramach lokalnej wspólnoty wiedzy. Kiedy bierzemy pod uwagę obie strony tego zagadnienia, wydaje się, że w polskim kontekście humanistyka akademicka nigdy nie uzyskała owej postulowanej w ramach nowoczesności supremacji nad „wiedzą potoczną”.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Józef Chałasiński do opisu zjawiska tej specyficznej izolacji używał w okresie międzywojennym i tużpowojennym pojęcia getta społeczno-towarzyskiego.</p></blockquote></figure></p>



<p>Odrzucenie tej pierwszej przez otoczenie będzie jeszcze bardziej zrozumiałe, gdy pomyślimy o tworzeniu wiedzy przez akademików lat międzywojennych, uwzględniając dodatkowo fakt wyspowości i izolacji społecznej grup ludzi o humanistycznej kulturze umysłowej w społeczeństwie o bardzo niskim poziomej scholaryzacji (a nawet alfabetyzacji)[przypis]Przypomnijmy, że analfabetyzm w Polsce w roku 1921 w województwach powstałych w byłym zaborze rosyjskim wahał się od 31% w łódzkim, przez 58% w wileńskim, po 71% w poleskim. W byłej Galicji było to między 19% w krakowskim, 29% we lwowskim po 46% w stanisławowskim. Jedynie w byłym zaborze pruskim możemy mówić o przezwyciężeniu „wyspowości” inteligencji skoro odsetek analfabetów wahał się od 2,6% na Śląsku do 3,8% w Wielkopolsce. Zob. B. Olszewicz, <em>Obraz Polski dzisiejszej. Fakty. Cyfry. Tablice</em>, Warszawa 1938, s. 152-153.[/przypis]. Jest to sytuacja wielce ambiwalentna i niekoniecznie należy ją utożsamiać z romantycznym wyobcowaniem jednostki – do wyrażania którego to &nbsp;typu doświadczenia skłonni jesteśmy stosować trop wzniosłości. Józef Chałasiński do opisu zjawiska tej specyficznej izolacji używał w okresie międzywojennym i tużpowojennym pojęcia getta społeczno-towarzyskiego. „Getto w socjologicznym języku (nie w znaczeniu historycznym) – to forma skupienia społecznego o charakterze wyspy ludnościowej izolowanej w obrębie większej zbiorowości; ukształtowanie się takiej formy zostało zdeterminowane przez samoobronne tendencje grupy zagrożonej unicestwieniem”[przypis]J. Chałasiński, Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej, Warszawa 1958, s. 59.[/przypis]. Autonomia pola – najpierw samej kultury umysłowej, potem akademickiego obszaru dedykowanych temu rejestrowi kultury badań – odsłania w tej optyce pewien rys środowiskowo-obronny, bynajmniej nie neutralny czy wyłącznie bezinteresowny. Sprawy tej dotknął w swoim czasie Michaił Bachtin w notatkach do „Problemów gatunków mowy”, lokując na osi historycznej kolejne pragmatyczno-językowe odpowiedniki wyspecjalizowanej, „elitarnej” terminologii naukowej. „Wyjątkowa ważność rozumienia. Nastawienie na maksymalną, powszechną zrozumiałość. I nastawienie na rozumienie ograniczone, na szyfrowanie, kryptogram, pozarozumowość. Tak zorientowane są wszystkie żargony – od argot do arystokratycznego. Rozszerzyć bądź na odwrót, zawęzić krąg rozumiejących”[przypis] M. Bachtin, <em>Z notatek do „Problemów gatunków mowy”</em>, [w:] <em>Ja – Inny. Wokół Bachtina. Antologia</em>, t. 1, Kraków 2009, s. 411. [/przypis].</p>



<p>Opierając się na innego rodzaju danych, polski socjolog podobnie punktować będzie w okresie powojennym „zmonopolizowanie kultury umysłowej, wykształcenia i nauki, do izolowania jej we własnym środowisku”, gdzie ukryta funkcja żargonu humanistycznego w sposób niejawny i strukturalny komunikuje otoczeniu, iż „popularyzować naukę i wykształcenie (…) to podważać istotne podstawy znaczenia inteligencji w społeczeństwie jako osobnej, wyższej warstwy społecznej”[przypis]J. Chałasiński, <em>Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej</em>, op. cit., s. 90.[/przypis]. Zachodzi tu sprzeczność z celami deklarowanymi przez ogół inteligencji humanistycznej, w tym humanistów-akademików. Rekapitulując, można powiedzieć, że mamy do czynienia z dwiema różnymi normami postępowania (deklaratywną i ukrytą) – a funkcja ukryta pracuje niejako „w tle” na nadanie humanistyce akademickiej w słabo wykształconym otoczeniu aury „wiedzy ezoterycznej”. Z drugiej strony jeśli w danym ośrodku pole wiedzy naukowej jest relatywnie otwarte, a humaniści mocno angażują się w otoczenie i współtworzą szersze społeczne obiegi wiedzy, mogą zostać wypchnięci z własnego środowiska – określeni pogardliwie jako popularyzatorzy, edukatorzy, animatorzy, prelegenci lokalni, a nie „prawdziwi uniwersyteccy badacze”. To niebezpieczeństwo może być przezwyciężone tylko wówczas, gdy praca akademików na rzecz społecznych obiegów wiedzy, organizacji kursów, prelekcji, wykładów dla szerokiego audytorium uwiarygadnia ich w takim stopniu, że społeczeństwo daje im glejt zaufania na ich humanistyczne „czyste badania”, których przydatność społeczna jest trudna do wymierzenia. Równolegle zaś te zaawansowane badania akademickie potwierdzają ich miejsce jako zaangażowanych społecznie akademików w polu nauki instytucjonalnej. Ciekawym przypadkiem osoby o takim wyjątkowym, mediacyjnym usytuowaniu w międzywojennej Łodzi była właśnie Stefania Skwarczyńska; dysponowała niepodważalną legitymizacją zarówno w instytucjonalnym polu naukowym, jak i w szerszym otoczeniu społecznym – dzięki wielu inicjatywom wychodzącym do coraz to nowych grup zróżnicowanego społecznie i statusowo łódzkiego audytorium.</p>



<h2 id="ii">&nbsp;II.</h2>



<p>Udanym przykładem przekroczenia wskazanego podziału na wąski obieg akademicki i szersze otoczenie społeczne było na gruncie polskim powstanie nielegalnego obiegu edukacyjnego w zaborze rosyjskim z Uniwersytetem Latającym i wyrastającego z tego ruchu zalegalizowanego po roku 1906 Towarzystwa Kursów Naukowych[przypis]Z Towarzystwa Kursów Naukowych i jego prelekcji prowadzonych od 1906 roku wyrosła także – dedykowana społecznościom niezurbanizowanym – Wyższa Szkoła Rolnicza, przemianowana na Szkołę Główną Gospodarstwa Wiejskiego. Zob. <em>Księga Pamiątkowa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (1906–1956),</em> t. 1, Warszawa 1958, s. 75–85.[/przypis]. Na bazie grupy wykładowców TKN powstała w roku 1916 Wolna Wszechnica Polska. Przypomnienie oddolnej, demokratycznej genezy tej uczelni, której zamiejscowy oddział był pierwszą wyższą uczelnią[przypis]Pierwszą uczelnią pomaturalną w Łodzi (bez pełni praw akademickich) był Instytut Nauczycielski, powstały pod auspicjami Towarzystwa Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych (TNSW), który istniał w latach 1921–1928; już w tym przypadku kontakty z Wolną Wszechnicą Polską w Warszawie były niezbędne, by doraźnie uzupełnić braki kadry wykładowczej w Łodzi.[/przypis] w międzywojennej Łodzi prowadzącą wykłady z humanistyki, wydaje się pożądane, gdy chcemy zrozumieć specyfikę międzywojennej fazy „akademizacji miasta”[przypis]To pojęcie stosuje w badaniach Chorzowa prof. Anna Gomóła z Uniwersytetu Śląskiego – pozwalam je sobie przenieść i użyć w ramach opisu sytuacji w międzywojennej Łodzi.[/przypis] przemysłowego.</p>



<p>Założenie Oddziału Wolnej Wszechnicy Polskiej w Łodzi poprzedziły liczne starania od pierwszych lat niepodległości. Czyniło je zarówno Kuratorium Okręgu Szkolnego Łódzkiego, jak i Rada Szkolna Okręgowa w Łodzi[przypis] <em>Dziennik Urzędowy Kuratorium Okr. Szk. Łódzkich</em>, 1922, s. 96. [/przypis]. Dopiero za prezydentury Bronisława Ziemięckiego z PPS i przy wydatnej mediacji Stefana Kopcińskiego, ówcześnie senatora RP i zarazem ławnika Wydziału Oświaty i Kultury w Łodzi, udało się uzyskać poparcie Rady Miejskiej i skutecznie przegłosować roczną subwencję w wysokości 100 tys. złotych. Resztę budżetu Oddziału WWP w Łodzi pokrywano z innych dotacji: Ministerstwa Wyznań Religijnych i Oświecenia Publicznego, Izby Przemysłowo-Handlowej w Łodzi oraz z czesnego[przypis]<em>Wolna Wszechnica Polska w Warszawie, Oddział w Łodzi. Sprawozdanie za okres 1928-1937</em>, Łódź 1938, s. 5.[/przypis]. Pozwoliło to otworzyć oddział WWP w Łodzi i rozpocząć pracę wykładowcom uczelni od 15 października 1928 roku. Łódzką placówkę organizował od podstaw rektor WWP prof. Teodor Vieweger. Od pierwszego roku akademickiego 1928–29 funkcjonowały w ramach Wszechnicy Wydział Humanistyczny, dający 14 pełnowymiarowych wykładów rocznie, Wydział Nauk Ekonomicznych i Społecznych (11 wykładów) i Wydział Pedagogiczny (9 wykładów). &nbsp;W latach kolejnych powstał jeszcze Wydział Prawa i Wydział Nauk Matematyczno-Przyrodniczych. Do rzędu pełnoprawnych uczelni akademickich WWP została zaliczona dopiero ustawą z dnia 15 marca 1933 roku, wcześniej nie miała prawa nadawania stopni naukowych.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>W organizacji polonistyki na WWP duże zasługi miał Tadeusz Czapczyński, który jako metodyk i wykładowca był związany z „Pedagogium”, a wcześniej z Instytutem Nauczycielskim przy łódzkim TNSW.</p></blockquote></figure></p>



<p>Najważniejszym kierunkiem studiów na Wydziale Humanistycznym była bez wątpienia polonistyka. Liczba słuchaczy humanistów wzrastała stopniowo od 151 osób w roku akademickim 1928/29, przez 258 osób w roku 1929/30, do 401 osób w roku 1935/36[przypis]K. Baranowski, <em>Oddział Wolnej Wszechnicy Polskiej w Łodzi 1928–1939</em>, Warszawa–Łódź 1977, s. 37–42.[/przypis]. W organizacji polonistyki na WWP duże zasługi miał Tadeusz Czapczyński, który jako metodyk i wykładowca był związany z „Pedagogium”, a wcześniej z&nbsp;Instytutem Nauczycielskim przy łódzkim TNSW. Pedagog ten odgrywał znaczącą rolę w wielu łódzkich inicjatywach, m.in. w latach 1921–1930 był naczelnikiem Wydziału Szkolnictwa Średniego Kuratorium Szkolnego Łódzkiego, w roku 1925 zainicjował Państwową Centralną Bibliotekę Pedagogiczną w Łodzi, a od 1929 samodzielnie nią kierował (w I poł. lat 30. umieszczoną w reprezentacyjnym gmachu przy ul. Piotrkowskiej 104, gdzie mieści się obecnie Urząd Wojewódzki i Urząd Miasta Łodzi, przejściowo w gmachu Zespołu Szkół Rzemieślniczych przy ul. Żeromskiego 115, a od 1936 roku do wybuchu wojny w „Kamienicy pod Gutenbergiem” przy ul. Piotrkowskiej 86), przewodniczył „Kołu Polonistów” przy Wolnej Wszechnicy Polskiej, jak również był dyrektorem Prywatnego Żeńskiego Gimnazjum i Liceum im. J. Pryssewiczówny w Łodzi. To prawdopodobnie Tadeusz Czapczyński ściągnął uczącą w łódzkim gimnazjum docent Skwarczyńską na zajęcia zlecone w WWP w roku 1937. Nieco wcześniej, bo w roku 1932, rozpoczęło działalność „proto-kulturoznawcze” Studium Kultury Polskiej przy Wydziale Humanistycznym Wolnej Wszechnicy Polskiej, którego celem „było zaznajomienie słuchaczy z całokształtem kultury polskiej na tle stosunków światowych”[przypis]„Kurier Łódzki” z 27 sierpnia 1932, s. 5.[/przypis]. Nauczanie trwało dwa lata. Studium kształciło przyszłych instruktorów oświatowych, nauczycieli i dziennikarzy. Jego program miał pozwolić absolwentom na kontynuowanie studiów na trzecim i czwartym roku polonistyki lub historii wykładanej na tym samym wydziale[przypis]Tamże.[/przypis]. Zajęcia z estetyki filmowej i historii sztuki, m.in. w ramach Studium Kultury Polskiej przy WWP, prowadziła od 1932 roku Stefania Zahorska (odbywały się one w gmachu Szkoły nr 1 przy ul. Sterlinga 24), etnografię Polski wykładał tam Stanisław Poniatowski. Zajęcia w ramach Wydziału Humanistycznego WWP w Łodzi prowadził w latach 1928–1930 socjolog, historyk kultury i religioznawca Stefan Czarnowski, po jego rezygnacji wykłady te nie były obsadzone do roku 1934, kiedy przejął je dojeżdżający religioznawca Antoni Czubryński[przypis]K. Baranowski, <em>Oddział Wolnej Wszechnicy Polskiej w Łodzi</em>, op. cit., s. 49.[/przypis].</p>



<p>Anonimowy sprawozdawca publikujący w pierwszym numerze „Prac Polonistycznych” z roku 1937, redagowanych przez Stefanię Skwarczyńską, pisał o kursie filologii polskiej na WWP tak: łódzkie studium polonistyki „przedstawia pewną całość, choć nie pozbawioną luk. Luki te polegają na tym, że przewidywany normalnie czteroletni okres studiów na WWP. nie daje całokształtu wiedzy w danej dziedzinie, np. w zakresie historii literatury. Dotyczy to zwłaszcza literatury staropolskiej. Podobnie, choć w mniejszej mierze pewne luki, względnie na długie okresy rozłożony materiał występują i na wykładach lingwistycznych. Na obronę jednak zaznaczyć należy, że obecnie uniwersytety przeważnie odstąpiły od tych tak dla słuchacza pożytecznych, całokształt danej wiedzy obejmujących wykładów. Niedogodnością jest też to, że wszyscy profesorowie nie mieszkają stale w Łodzi, lecz przyjeżdżają jedynie po południu na wykłady. Miejscowi Łodzianie sprawują funkcje dodatkowe, przeważnie jako asystenci lub wygłaszający wykłady zlecone. W 1935/36 liczba godzin zamiejscowych profesorów wynosiła 145, miejscowych 52, na humanistyce godzin zamiejscowych 35, miejscowych 16. Bezpośrednie oddziaływanie zatem na społeczeństwo i udział w życiu umysłowym Łodzi nie może być zbyt wielki i systematyczny. Ale ten kontakt W.W.P. stara się nawiązywać czy to przez popularne odczyty naukowe dla inteligencji, czy wreszcie przez organizowanie Łódzkiego Towarzystwa Przyjaciół Nauk”[przypis]<em>Wolna Wszechnica Polska w Łodzi</em>, „Prace Polonistyczne” 1937, op. cit., s. 396.[/przypis].</p>



<p>Warto tu przypomnieć, że w tym czasie Stefania Skwarczyńska jest już obecna w systemie edukacji gimnazjalnej i pomaturalnej w Łodzi – od 1932 roku naucza w prywatnym żeńskim Gimnazjum im. Elizy Orzeszkowej, gdzie przeważa młodzież z mniej zamożnych mieszczańskich i rzemieślniczych rodzin żydowskich (uczy tam języka polskiego m.in. Halinę Elczewską, przyszłą pomysłodawczynię łódzkiego Parku Ocalałych)[przypis]Wspomnienie H. Elczewskiej zob. https://www.miastograf.pl/asset/4445 (dostęp: wrzesień 2021)[/przypis], prowadzi też kursy w ramach pomaturalnego „Pedagogium”, dokształcającego łódzkich nauczycieli (do połowy 1932 roku kontynuuje także, dojeżdżając, nauczanie propedeutyki filozofii w Gimnazjum Macierzy Szkolnej w Brześciu nad Bugiem). To w trakcie tych licznych obowiązków i obciążeń już w okresie łódzkim publikuje Skwarczyńska „Szkice z zakresu teorii literatury” – i trudno powiedzieć, czy akademik o habitusie „uczonego gabinetowego”, osadzony w tradycyjnym ośrodku akademickim, mógłby je kiedykolwiek napisać.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Skwarczyńska animuje w tym czasie różne inicjatywy, które mają integrować łódzkie środowisko literackie i nauczających w tutejszych gimnazjach nauczycieli polonistów.</p></blockquote></figure></p>



<p>O działalności Skwarczyńskiej w Łodzi od roku 1932 można dowiedzieć się nieco, a jeszcze więcej wywnioskować ze wspomnień poety Mariana Piechala poświęconych późniejszemu twórcy „Przeglądu Humanistycznego” oraz szefowi polonistyki UW w niesławnym okresie po 1968, Janowi Zygmuntowi Jakubowskiemu[przypis] M. Piechal, <em>Jakubowski, ten Jan Zygmunt</em>, „Miesięcznik Literacki” 1977, nr. 2. [/przypis]. Skwarczyńska znała się z Piechalem i Jakubowskim z okresu przedwojennej pracy w Łodzi. Z tym drugim współorganizowała wieczory poetyckie i pisała wspólnie teksty do „Kuriera Łódzkiego”[przypis]Zob.&nbsp; J. Z. Jakubowski, S. Skwarczyńska, <em>Kult pracy i jej problemy w literaturze (dialog),</em> „Kurier Łódzki 1939, nr 215, s. 17 (dodatek <em>Kolumna Literacka</em>). O artykule tym, którego nie ma w bibliografii prac Stefani Skwarczyńskiej, dowiedziałem się z niepublikowanego referatu Artura Hellicha <em>Integracje i izolacje</em>, wygłoszonego w 2021 r. na seminarium na UW, który był poświęcony Janowi Zygmuntowi Jakubowskiemu. Od siebie dodam, że w „Kurierze Łódzkim”, który redagował od jego wznowienia w roku 1920 do 1939 Jan Stypułkowski, kierownikiem literackim został Jan Zygmunt Jakubowski – zatem to on najprawdopodobniej zaproponował Skwarczyńskiej wspólną publikację.[/przypis]. Skwarczyńska animuje w tym czasie różne inicjatywy, które mają integrować łódzkie środowisko literackie i nauczających w tutejszych gimnazjach nauczycieli polonistów. W większym gronie w 1933 roku razem z Wilhelmem Fallekiem, wspomnianym Janem Zygmuntem Jakubowskim, Tadeuszem Czapczyńskim, Ludwikiem Stolarzewiczem, Wandą Wrzesińską i Mieczysławą Romankówną tworzy Łódzkie Koło Polonistów, przekształcone następnie w oddział łódzki Stowarzyszenia Polonistów Rzeczpospolitej Polskiej[przypis]S. Skwarczyńska, <em>U źródeł autobiografii naukowej</em>, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, 1987, nr. 2, s. 293.[/przypis]; wreszcie na bazie tej grupy tworzy się zespół redakcyjny „Prac Polonistycznych”, powołanych do istnienia przez Skwarczyńską i wydawanych w Łodzi od 1937 roku.</p>



<p>Trzy pierwsze tomy tego rocznika, wydawanego „nakładem Koła Polonistów w Łodzi z zasiłkiem Zarządu Miejskiego w Łodzi” (jak anonsuje okładka, której projekt typograficzny przypisywany jest Władysławowi Strzemińskiemu), zawierają szczegółowe materiały o wielu inicjatywach społeczno-naukowych powstających także przy udziale Skwarczyńskiej i jej współpracowników na styku środowiska inteligencji pracującej (dziennikarze), nauczycieli szkół średnich i kadry wykładowczej Wolnej Wszechnicy Polskiej[przypis]Zob. cytowany już dział III w „Pracach Polonistycznych” seria I 1937, s. 387–440 oraz w kolejnych tomach (seria II 1938 i seria III 1939).[/przypis].</p>



<p>Szczęśliwie dysponujemy opisem tamtych lat pióra samej profesor Skwarczyńskiej, która przy okazji zignorowania pierwszeństwa jej badań i zasług w powołaniu do istnienia pierwszej w Polsce placówki zajmującej się badaniami z zakresu teorii literatury, sama przypomniała młodszemu pokoleniu IBL PAN, jak się sprawy miały w okresie przedwojennym. Pozwolę sobie na dłuższy cytat z wypowiedzi Skwarczyńskiej z 1981 roku, wskazujący na ciągłość aktywności środowiskowych i dokonań instytucjonalnych przed- i tużpowojennych:</p>



<p>„Po długotrwałych marzeniach i usilnych staraniach społeczeństwa łódzkiego o wyższą uczelnię powstał w 1928 r. Oddział Łódzki Wol­nej Wszechnicy; niemal od początku odbywały się w nim wykłady zlecone T. Czapczyńskiego nie tylko z podstaw dydaktyki, ale tak­że z poetyki i stylistyki, potem wykłady dr S. Skwarczyńskiej – czyli piszącej te słowa – z teorii literatury. Wykładała ją ona rów­nież w założonym pod koniec lat trzydziestych łódzkim Pedago­gium. Teoria literatury znalazła się programowo na łamach zało­żonego w 1937 r. w Łodzi rocznika „Prace Polonistyczne”, zarówno w dziale rozpraw, jak i w dziale problematyki dydaktycznej. A do wojny ukazały się trzy tomy (serie) tego rocznika. Nie koniec jed­nak na tym przygód Łodzi z teorią literatury.</p>



<p>W 1937 roku — mieszkanka od początku lat trzydziestych Łodzi — dr S. Skwarczyńska uzyskała w Uniwersytecie im. Jana Kazimie­rza we Lwowie — jako pierwsza w Polsce — habilitację w zakre­sie teorii literatury i zaczęła dojeżdżać z wykładami z Łodzi do tegoż Uniwersytetu. Później jako drugi i ostatni do wybuchu woj­ny uzyskał <em>veniam legendi</em> z tej podstawowej dyscypliny litera­turoznawczej dr K. Troczyński w Uniwersytecie im. A. Mickiewi­cza w Poznaniu. Tymczasem ówczesne władze oświatowe były w trakcie przeorganizowywania (czy doorganizowywania) Oddziału Łódzkiej Wolnej Wszechnicy, a to w tym celu, aby go w pełni uprawnić do udzie­lania absolwentom tytułu magistra, co wymagało katedr powierzo­nych wyłącznie osobom habilitowanym. W ramach tej akcji wła­dze powołały do życia w 1939 r. w Oddziale Łódzkiej Wolnej Wszechnicy Katedrę Teorii i Historii Literatury i powierzyły ją doc. S. Skwarczyńskiej, mianując ją jednocześnie profesorem nadzwyczajnym. Ponieważ Uniwersytet Łódzki organizował się na bazie Oddziału Łódzkiego Wolnej Wszechnicy, a rektor Wolnej Wszechnicy, prof. dr T. Vieweger, był do chwili swojej tragicznej śmierci w maju 1945 r. przewodniczącym Komitetu Organizacyjnego UŁ, przedwojenna Katedra Teorii Literatury znalazła się od samego początku w projektach organizacyjnych nowej, pierwszej założonej u nas po II wojnie światowej, uniwersyteckiej uczelni. W wyniku tego stanu rzeczy delegat naszego ówczesnego Rządu, który przybył do Lwowa (bodaj z początkiem stycznia 1945 r.) z zaproszeniem pol­skich uczonych, zaproponował mi – zagnanej losami wojennymi do Lwowa – objęcie Katedry Teorii Literatury w Uniwersytecie Łódzkim. Upoważnił mnie również do zaangażowania we Lwowie asystenta; na tej zasadzie przyjechał razem ze mną <em>kolumną uni­wersytecką</em> ciężarowych samochodów via Kraków do Łodzi ów­czesny mgr J. Trzynadlowski. Tak więc rodowodu pierwszej w Polsce Katedry Teorii Literatury w Uniwersytecie Łódzkim, instaurowanej w 1945 r., trzeba szukać w przedwojennych stanach rzeczy naukowych i kulturowych w Ło­dzi; przede wszystkim w zaistniałej w 1939 r. w Oddziale Łódz­kim Wolnej Wszechnicy Katedrze Teorii i Historii Literatury. Kon­tynuacją jej, zarówno w reprezentowanej nią i w tej nazwie – po raz pierwszy – dyscypliny literaturoznawczej, jak i w planie personalnym była i jest Katedra, potem Instytut Teorii Literatury w Uniwersytecie Łódzkim”[przypis]S. Skwarczyńska, <em>Prawda o pierwszej w Polsce Katedrze Teorii Literatury</em>, „Teksty” 1981, nr 1 (55), s. 160–161.[/przypis].</p>



<p>Równie ważne było to, co działo się w otoczeniu Wolnej Wszechnicy Polskiej. Kiedy przenosimy punkt obserwacyjny z izolowanej instytucji akademickiej na jej bliższe i dalsze otoczenie społeczne, na pączkujące inicjatywy odczytowe, oświatowe, literackie i samokształceniowe, wtedy zarysowany obraz humanistyki w mieście przemysłowym zyskuje dodatkowe wymiary. Zanim prowadząca zajęcia zlecone na Wolnej Wszechnicy docent Stefania Skwarczyńska wraz z gronem zapaleńców powoła do istnienia Koło Polonistów w Łodzi, niektórzy z tego grona działają już jako „sekcja polonistyczna” przy Towarzystwie Nauczycieli Szkół Średnich i Wyższych w Łodzi (TNSW). Część energii została skanalizowana w ramach Instytutu Nauczycielskiego TNSW, później w „Pedagogium”. W tej strukturze działalność oświatowa i odczytowa przechodziła w akademickie kształcenie m.in. przy udziale dojeżdżającego przez pewien czas do Łodzi prof. Bohdana Nawroczyńskiego. Instytut prowadził głównie dokształcanie niewykwalifikowanych nauczycieli szkół powszechnych w Łodzi, oferował także systematyczne kursy dla nauczycieli szkół średnich. Poloniści urządzali tam wykłady otwarte dla szerszej publiczności i młodzieży szkolnej, animowali&nbsp;wydarzania literackie. Wiele z tych aktywności, mających nieraz szeroką publiczność, spotykało się z życzliwym odbiorem. Zwłaszcza odczyty dawane w łódzkich szkołach i bibliotekach, jak twierdzi Marian Piechal, „cieszyły się dużym powodzeniem”[przypis]M. Piechal, <em>Jakubowski, ten Jan Zygmunt</em>, op. cit., s. 57.[/przypis]. Wsparcia udzielała tym poczynaniom przede wszystkim Państwowa Centralna Biblioteka Pedagogiczna w Łodzi. Poloniści łódzcy, z którymi współpracować będzie Skwarczyńska, brali wcześniej udział w życiu Instytutu Nauczycielskiego przede wszystkim jako dorośli słuchacze kursów wieczorowych. Byli to na ogół nauczyciele przygotowujący się do państwowych egzaminów uproszczonych, obowiązujących w szkolnictwie osób, które nie miały ukończonej pełnej edukacji wyższej. Ta cała aktywność nie była jednak dla kształtującego się środowiska o inklinacjach humanistycznych w pełni satysfakcjonująca. Jak pisał w 1937 roku Tadeusz Czapczyński: „jeśli chodzi o wyniki, osiągnięto je raczej – ze względu na charakter tak <em>Instytutu</em>, jak i <em>Biblioteki</em> – w dziedzinie metodycznej, kiedy pracy naukowej nie potrafiono zorganizować tak, by można się było pochwalić jakimiś poważniejszymi wynikami”[przypis]<em>Koło Polonistów w Łodzi</em>, „Prace Polonistyczne”,1937, t. I, s. 388 (sygnowane tc&nbsp; – tj. Tadeusz Czapczyński).[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Trwająca niemal dekadę obecność Stefani Skwarczyńskiej na miejscu w Łodzi pomogła nakierować aktywność edukacyjną i popularyzatorską nauczycieli-polonistów na tory organizacji rzeczywistej pracy naukowej.</p></blockquote></figure></p>



<p>Po zamknięciu Instytutu Nauczycielskiego dokształcanie nauczycieli polonistów w Łodzi przejęła od 1928 roku Wolna Wszechnica Polska, a z czasem animowane przez docent Skwarczyńską „Koło Polonistów” przeszło od działań dydaktycznych do <em>stricte</em> naukowych, w nowy sposób organizując pracę seminaryjną i zapraszając znanych zamiejscowych prelegentów, m.in. prof. Romana Pollaka, Juliusza Saloniego, Bohdana Suchodolskiego. Na koniec trwająca niemal dekadę obecność Stefani Skwarczyńskiej na miejscu w Łodzi pomogła nakierować aktywność edukacyjną i popularyzatorską nauczycieli-polonistów na tory organizacji rzeczywistej pracy naukowej. Ta w pierwszym rzędzie związana była z lokalnym kontekstem społeczno-kulturowym Łodzi – obejmowała zagadnienia regionalistyki, literackich gatunków użytkowych, prac dokumentacyjnych z życia społecznego i kulturalnego miasta, teatraliów, bibliografii literackiej etc. Domknięciem tego etapu było z jednej strony wydawanie rocznika naukowego, z drugiej – powołanie w Oddziale Łódzkiej Wolnej Wszechnicy placówki o nowatorskim profilu: Katedry Teorii i Historii Literatury i powierzenie jej przed wybuchem wojny Stefani Skwarczyńskiej.</p>



<p>„Tych kilka przedwojennych lat w Łodzi – wspomina po latach we własnej naukowej autobiografii Stefania Skwarczyńska – zarysowało się w moim życiu, jak też w życiu współdziałających ze mną wówczas kolegów, którzy przeżyli wojnę – jako swoisty raj, a to dzięki naszej ścisłej współpracy i ważkim osiągnięciom. Były to lata bogate we wspólne pomysły, we wspólne ich realizowanie, w konkretne zwycięstwa, żywe po dziś dzień. Poważne <em>personalnie</em> grono kolegów z różnych szkół średnich w Łodzi, niektórzy także zaangażowani w jakieś usługi naukowe w Oddziale Łódzkim Wolnej Wszechnicy Polskiej i również w łódzkim dziennikarstwie, związało się w twórczy inicjatywnie ośrodek. Było nas kilkanaście początkowo osób o takich ambitnych założeniach społeczno-naukowych. Do ambitnych założeń i celów należał początkowo nie tylko wysiłek uprawiania nauki o literaturze, ale także twórcze współdziałanie z czasopiśmiennictwem, szerzenie wiedzy aktualnej o literaturze i kulturze poprzez odczyty w różnych ośrodkach łódzkich — ze szczególnym uwzględnieniem dzielnic peryferyjnych [Łodzi], zamieszkanych przez ludzi prostych i ubogich. Szczególnie staraliśmy się współdziałać twórczo i pomocnie z ośrodkami upowszechniającymi wiedzę, a więc nie tylko ze szkolnictwem i Wolną Wszechnicą, ale także z wydawnictwami i z łódzkimi teatrami. Nie zadawalaliśmy się jednak odczytami, pogadankami w różnych środowiskach. Zaświtało nam działanie naukowo-twórcze. Wykładnikiem tej idei stało się założenie rocznika o tytule „Prace Polonistyczne”. Ze swego założenia miał on publikować prace przede wszystkim łodzian, nie wykluczając jednak współpracy ogólnopolskiej”[przypis]Eadem, <em>U źródeł autobiografii naukowej</em>, op. cit., s. 293–294.[/przypis].</p>



<h2 id="iii">III.</h2>



<p>Należałoby jeszcze pokrótce powiedzieć coś o „pomyśle kulturoznawczym samej profesor Stefanii Skwarczyńskiej”. Jak zauważa Mariusz Gołąb, łódzka literaturoznawczyni „widziała świat kultury bardzo szeroko. Podam tu jeden przykład, którego nie bierze się często pod uwagę. (…) Dla niej genologia nie była, jak się okazuje, kwestią wąskich ram, w które wtłacza się literaturę, ale to było trochę tak jak z obserwacjami językoznawców, którzy przyglądają się językowi; czym innym jest tworzenie norm poprawnościowych, a czym innym wyciąganie wniosków na temat mechanizmów, które w języku zachodzą. Dla niej genologia była pewnym narzędziem, które nie tylko ogranicza kulturę i ma charakter redukcjonistyczny; używała aspektów genologicznych, pewnej koncepcji gatunkowości do opisania świata kultury. W tym rozumieniu gatunkiem dla niej mogła być książka kucharska. (…) Dla mnie jest to rzecz wciąż świeża, bo jeśli zastanawiamy się dzisiaj nad programami systematyzacji kultury, opisu kultury, a tym bardziej to widać we współczesnym świecie, to w zasadzie praktyka kulturowa zdyskredytowała wszystkie redukcjonistyczne pomysły. W związku z tym pomysł Skwarczyńskiej, żeby przyglądać się światu i od niego dowiadywać, z jakimi gatunkami mamy do czynienia, jest jak najbardziej na czasie”[przypis]M. Gołąb, <em>Rozmowa </em>[w:] <em>Historia mówiona polskiego kulturoznawstwa</em>, s. 405–406.[/przypis].</p>



<p>Odnotujmy tu pokrewieństwo ukierunkowania myślenia Skwarczyńskiej z lat 30. XX wieku z ideami wypracowanymi w kręgu Michaiła Bachtina. Nie ma tu mowy o zapożyczeniach, ale o równoległości dążeń, współbieżności idei i podobnych priorytetach aksjologicznych. Skwarczyńska publikuje w 1931 roku w „Pamiętniku Literackim” artykuł „O pojęcie literatury stosowanej”[przypis]S. Skwarczyńska, <em>O pojęcie literatury stosowanej</em>, „Pamiętnik Literacki”, 1931, t. 28, nr 1, s. 1-24.[/przypis]. W kolejnym roku do druku trafia „Próba teorii rozmowy”[przypis]A. Kluba-Połatyńska, A. Sorbjan, <em>Dokumentacja twórczości naukowej Stefanii Skwarczyńskiej</em>, red. S. Kaszyński, Łódź 1984, s. 11.[/przypis]. Obie wymienione rozprawy trafią rok później w wersji poszerzanej do tomu wspomnianych już „Szkiców z zakresu teorii literatury”<em>.</em> Także z roku 1931 pochodzi tekst „Istota improwizacji i jej stanowisko w literaturze” (w którym autorka upomina się o cielesny, mimiczno-gestyczny charakter mówionego słowa, co ponownie zbliża ją do rosyjskiego teoretyka). Skwarczyńska własne badania – oparte, podobnie jak u Bachtina, na koncepcji wpisanych w tekst literacki śladów „semantycznych napięć” pomiędzy twórcą a odbiorcą – będzie kontynuowała w obszernej rozprawie habilitacyjnej „Teoria listu” z roku 1937.</p>



<p>„Skwarczyńska podstawą swoich rozważań czyni przekonanie – rekonstruuje teorię lwowsko-łódzkiej badaczki Eugeniusz Czaplejewicz – że nie wolno przeciwstawiać sztuki życiu i wobec tego czczym wymysłem są specjalne <em>struktury artystyczne</em>, które w jakiś zasadniczy sposób miały się różnić od form praktycznych, obsługujących sytuacje życiowe. Sytuacji <em>nieżyciowych</em> właściwie nie ma, bo każda wypowiedź pełni funkcję społeczną. Stąd też nie należy przeciwstawiać funkcji estetycznej wszystkim innym funkcjom pojmowanym jako nieestetyczne – i co za tym idzie – nie należy przeciwstawiać literatury tym formom wypowiedzi, które funkcji estetycznej nie pełnią. Literatura jest sztuką każdego słowa. Do tak pojętej literatury weszłyby zarówno utwory o celach czysto estetycznych, jak i dziedzina literatury stosowanej, do której obok utworów dydaktycznych należą: medytacje, soliloquia, dzienniki, pamiętniki, wyznanie, panegiryk, pamflet, list, dedykacja, rozprawa naukowa, studium, traktat, szkic, esej, mowa, kazanie, szarady, maksymy, portrety, improwizacje na zadany temat, wszelkie możliwe rodzaje rozmowy, a także i inne formy wypowiedzi dotąd nie skatalogowane. Utwory tego typu najczęściej nie są utrwalanie w żadnej postaci. Ich funkcja bywa jednorazowa, wyczerpuje się po spełnianiu określonego zadania”[przypis]E. Czaplejewicz, <em>Pragmatyka, dialog, historia</em>, Warszawa 1990, s.&nbsp; 15–16.[/przypis].</p>



<p>Wszystko to nie oznacza, że wypadają one poza obręb badań domeny „sensownych wytworów słownych”, czyli literatury, bo należy uznać, że literatura stosowana jest obocznością literatury czystej, a z pewnością nad nią ilościowo przeważa, zaś element estetyczny występuje na różnych prawach w obu przypadkach. Wywrotowa była jak na tamte czasy teza Skwarczyńskiej, że całość literatury ma charakter heteroteliczny (na poziomie intencji, zamiaru twórcy, jak i skutków) i na wiele rozmaitych sposobów jest ona zawsze nakierowana na pewien świat społeczny (nawet jej relatywna „autoteliczność” jest zaprojektowaną funkcją i odpowiedzią na odbiorcze zapotrzebowanie – np. wywierania wrażenia jakościami formalnymi). Natomiast iluzja „autonomii” literatury jest wytwarzana przez dualizujące porządki myślenia pojęciowego, przez tradycje antycznych „poetyk” (formatywnych dla myślenia wszelkich późniejszych klasycystów i „gabinetowych” akademików)[przypis]Zob. S. Skwarczyńska, <em>O pojęcie literatury stosowanej</em>, op. cit., s.&nbsp; 8–9.[/przypis]. Uczeni tego pokroju dodatkowo absolutyzują wywiedzioną od Kanta opozycję<a> estetyczne – pozaestetyczne, tymczasem „pierwiastki czysto-estetyczne i pozaestetyczne nie są sobie sprzeczne; nie wyłączają się na terenie dzieła sztuki, przeciwnie – przez symbiozę wzmacniają i uwypuklają swe walory”</a>[przypis]Tamże, s. 6.[/przypis]. Tak akcentowana heteroteliczność i nakierowanie na świat społeczny, które w odniesieniu do literatury i całej domeny sztuki podkreślała stale Skwarczyńska, były powodem, dla którego od lat 30. wyrażała swój dystans do badań ukierunkowanych formalistycznie i strukturalistycznie[przypis]Ten dystans Skwarczyńskiej wobec badań spod znaku formalizmu i strukturalizmu Maciej Gorczyński wiąże z konserwatywną chęcią „częściowego&nbsp;zachowania Diltheyowskiego wzoru myślenia o literaturze u tej badaczki”, z czym nie mogę się absolutnie zgodzić, mając m.in. na uwadze eksploracje przez łódzką badaczkę domeny gatunków użytkowych. Zob. M. Gorczyński, <em>Prace u podstaw. Polska teoria literatury w latach 1913-1939</em>, Wrocław 2009, s. 187–188.[/przypis]. Widziała w nich – uchodzących wciąż jeszcze w latach 60. za ostatnie słowo nowoczesnego literaturoznawstwa – zarówno pożyteczne „szlifowanie kategorii badawczych”, jak i świadomościowy regres badaczy do klasycystycznych poetyk skupionych na środkach wyrazowych, pomijających ważny dla niej samej szeroki kontekst pragmatyki komunikacyjnej literatury.</p>



<p>Wróćmy tymczasem do Bachtina i przypomnijmy, że dla szkoły witebsko-newelskiej literacki „gatunek to całokształt sposobów kolektywnej orientacji w rzeczywistości”[przypis]P. M. Miedwiediew, <em>Znaczenie, wyznaczniki i rola gatunku</em>, przeł. E. Czaplejewicz, [w:] <em>Bachtin. Dialog. Język. Literatura</em>, red. E. Czaplejewicz, E. Kasperski, Warszawa 1983, s. 270.[/przypis]. Z kolei dla rosyjskiego literaturoznawcy – podobnie jak dla Stefanii Skwarczyńskiej w latach 30. – gatunki to najpierw żywe „gatunki mowy”, a dopiero później skrypturalne „gatunki artystyczne”[przypis]Możemy tutaj mówić nie tylko o zbieżnościach (w konceptualizowaniu literatury jako pola krzyżujących sie pozaliterackich regulacji) pomiędzy Skwarczyńską a Bachtinem i jego kręgiem, ale również o paralelach z koncepcją ewolucji odmian fabularnych, gatunków oraz tropów w teorii semantyki kulturowej autorstwa Olgi Freudenberg. Zob. T. Brzostowska-Tereszkiewicz, <em>Ewolucje teorii. Biologizm w modernistycznym literaturoznawstwie rosyjskim</em>, Toruń 2011, s. 174–182. Takie porównanie pokazuje jednocześnie, że wskazane podobieństwo dotyczy struktur myślenia teoretycznego, ale źródła inspiracji filozoficznych u Skwarczyńskiej i Freudenberg są odmienne. Za zwrócenie mojej uwagi na zbieżność tych ujęć dziękuję recenzentowi niniejszego tekstu.[/przypis], i wszystkie one stanowią kulturowe archiwum cyrkulujących idei, zbiorowych form myślenia, odczuwania. Każda formułowana wypowiedź czerpie z ładunku znaczeń i semantyki wypracowanej poprzednio, ta bowiem – skoro wykazała swoją użyteczność – zostaje utrwalona z myślą o kolejnych możliwościach użyć. Niektóre gatunki mogą ulec rozbiciu, dekompozycji. Rodzą się nowe, lepiej odpowiadające nowym sytuacjom i potrzebom, ale i one przepracowują zastaną semantykę i zastane gatunki mowy, konfigurują wciąż przydatne elementy w nową całość. Jak pisał Bachtin: „Zjawiska semantyczne mogą istnieć potencjalnie w postaci utajonej i ujawnić się dopiero w sprzyjającym kontekście znaczeniowym kultur następnych epok. Skarbnica sensów, jaką Szekspir zawarł w swoich utworach; [sensy te] zbierane i gromadzone [były] przez stu-, a nawet tysiąclecia: tkwiły one w języku, nie tylko zresztą literackim, lecz także w tych warstwach języka ludowego, które przed Szekspirem nie miały jeszcze prawa wstępu do literatury, w różnorodnych gatunkach i odmianach językowego porozumiewania się, w kształtujących się przez tysiąclecia formach potężnej kultury ludowej. (…) W ciągu wielu wieków ich życia (tak gatunków literackich, jak i gatunków mowy), skraplają się w nich formy postrzegania i interpretacji różnych aspektów świata”[przypis]M. Bachtin, <em>Odpowiedź na pytanie redakcji „Nowyj Mir”</em>, [w:] tenże, <em>Estetyka twórczości słownej</em>, przeł. D. Ulicka, oprac. E. Czaplejewicz, Warszawa 1986, s. 471–472.[/przypis].</p>



<p>Według Skwarczyńskiej oddanie sprawiedliwości dynamice, żywotności i różnorodności form gatunkowych, ich kontekstowo dookreślanej postaci, wymaga, aby umysł badacza nie narzucał „sztywnej taksonomii genologicznej”. „Teoretyk nie może zamknąć definitywnie rejestru rodzajów literackich z poczuciem, że obejmuje on zamkniętą i skończoną całość, bo nie może przewidzieć, jakie w przyszłości rodzaje literackie, dotąd niezrealizowane, zrealizuje literatura; jakie dotąd nieznane, przejawią się w przyszłych utworach literackich. Czyli dzisiejszy teoretyk nie może operować tymi, które są dzisiaj dopiero <em>in possiblitate</em>. Chociaż – jak wiemy – budując system rodzajów literackich musi mieć dla nich teoretyczne miejsce tak, jak było teoretyczne miejsce w tablicach Mendelejewa dla wówczas nieodkrytych pierwiastków chemicznych. Wreszcie teoretyk nie może zamknąć listy rodzajów literackich dlatego, że są one w ustawicznym <em>status nascendi</em>; każda już nie tylko epoka, ale i mały wycinek, wyrzucają na brzeg powszechnej świadomości nowe rodzaje literackie lub ich odmiany. (…) Każda niemal nowa forma kultury wywołuje nowe zjawiska rodzajowe, bo słowu twórczemu wyznacza nowe funkcje”[przypis]S. Skwarczyńska, <em>Geneza i rozwój rodzajów literackich</em>, [w:] taż, <em>Z teorii literatury. Cztery rozprawy</em>, Łódź 1947, s. 51.[/przypis].</p>



<p>Skwarczyńska wysuwała już w latach międzywojennych postulat, by badanie literatury nie absolutyzowało formalnej i instytucjonalnej autonomii: „punkt ciężkości naszej uwagi przenosimy początkowo na sferę będącą jakoby poza dziełem, odrębną od niego – że tak się wyrazimy – jakościowo, przestrzennie i czasowo. Studiujemy rzeczywistość już nie o charakterze tekstowym, z jaką mamy do czynienia w literaturze, lecz o charakterze zjawiska żywego”[przypis]Taż, <em>O metodzie badania literatury stosowanej</em>, „Ruch Literacki”, 1933, r. 8, nr. 7, s. 129-134.[/przypis]. Utwory literatury stosowanej są w ujęciu badaczki bardziej zależne od rzeczywistości pozadyskursywnej niż od apriorycznych reguł poetyki – i to właśnie owo nachylenie ku rzeczywistości czyni je interesującymi z badawczego punktu widzenia, z którego można docenić „odstępstwa od normatywizmu” jako innowacje. Preferowanie przez badaczy literatury pięknej – a nawet sprowadzanie do niej całości domeny rodzajów literackich – jest zdaniem Skwarczyńskiej efektem zbyt silnego przejęcia się estetyką Kanta, co zaowocowało wykluczaniem z pola badań wielu dzieł literackich o strukturalnym nachyleniu użytkowo-pragmatycznym. Skwarczyńska odrzuca założenie o przeżyciu estetycznym literatury (i wszelkiej sztuki) jako bezinteresownej kontemplacji, z czym idzie w parze odrzucenie przez badaczkę formalizmów i strukturalizmów w nauce o literaturze (stanowią one swoisty iloczyn dwóch typów abstrahowania od pozadyskursywnej rzeczywistości).</p>



<p>W tekście z 1933 roku, pisanym już po doświadczeniu mocnego zanurzenia w rzeczywistość wielkoprzemysłowej Łodzi, Skwarczyńska pisze w sposób zaskakująco współczesny, antycypujący w niektórych aspektach optykę znacznie późniejszych, wydanych w 1979 roku „Dystynkcji” Pierre’a Bourdieu[przypis]Por. P. Bourdieu, <em>Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia</em>, przeł. P. Biłos, Warszawa 2005, s. 600–609.[/przypis], zwłaszcza w miejscach, gdzie analizowane są konsekwencje poznawcze „wymazywania złożonych relacji społecznych” odciśniętych w akcie delektacji estetycznej:</p>



<p>„Zawinił błąd powstały w zaraniu estetyki jako nauki, błąd Kanta, który postawie estetycznej przypisał bezinteresowność upodobania. (…) Stąd mniej lub więcej świadomie części twórczości literackiej o charakterze praktycznym (np. twórczości naukowej, szkicom, essai’om) odmówiono przynależności do literatury, część zaś od wypadku do wypadku zaliczono doń (…). Gdy ciasna zasada Kanta (…) spotkała się ze sprzeciwem, trzeba było uznać możliwość piękna w znacznie większej ilości form sztuki, niż to dotychczas dyktowało stanowisko kantowskie”[przypis]Taż, <em>O metodzie badania literatury stosowanej</em>, „Ruch Literacki”, 1933, nr. 7, s. 130.[/przypis].</p>



<p>I w tekście pięć lat późniejszym, gdzie Skwarczyńska w duchu nieco wywrotowym, jeśli wolno się tak wyrazić, dookreśla dalej idące implikacje zajmowanego przez siebie stanowiska dla pola przyszłych badań nad literaturą (i potencjalnie: kulturą), dekonstruując zbyt mocno zarysowaną u akademickich literaturoznawców i estetyków opozycję tego, co artystyczne/literackie, i tego, co użytkowe/życiowe (w czym upatrywałbym nawet antycypacji niektórych rozstrzygnięć obecnych w powojennych publikacjach Raymonda Williamsa, które dały początek wpływowemu nurtowi brytyjskich studiów kulturowych): „My określilibyśmy dzieło literackie – akcentuje &nbsp;Skwarczyńska w roku 1938 – <em>jako twórczą manifestację życia poprzez słowo</em>. Sformułowaniem tym przeciwstawiamy się zacieśnieniom zakresu badania, które pozornie tylko ograniczają i ustalają przedmiot badania, bo odrzucają poza jego ramy i zasięg – zjawiska istotne. Przez sformułowanie to omijamy także tradycyjny podział na dzieła <em>lite­rackie</em> i <em>nieliterackie</em>”[przypis]Taż, <em>Przedmiot, metody i zdania teorii literatury</em>, „Pamiętnik Literacki’ 1938, tom 35, nr 1/4, s. 14, por. I. Kant, <em>Krytyka władzy sądzenia</em>, przeł. J. Gałecki, Warszawa 1986, s. 61–65.[/przypis],&nbsp; co w jej ujęciu jest uzasadnionym zabiegiem krytycznym, mającym oddalić zbyt jednostronne ciążenie badaczy akademickich ku ujmowanym normatywnie „formom gotowym” i wysokogatunkowym.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Na pierwszym miejscu należy postawić u Skwarczyńskiej: romantyczną filozofię społeczną i sprzężoną z nią estetykę Mickiewicza, Cieszkowskiego i Norwida.</p></blockquote></figure></p>



<p>Zarysowane, jedynie punktowo, pokrewieństwo dwóch sposobów pojmowania literatury – u Stefanii Skwarczyńskiej w latach 30. i Raymonda Williamsa w drugiej połowie lat 50. – jako układu form powstających w celu komunikacji istotnych egzystencjalnie znaczeń, wytwarzanych w normalnej społeczno-kulturowej praktyce, nie tyle zamyka sprawę, co dopiero pozwala postawić właściwe pytania. Między innymi o to, czy analizowanie rozwoju struktur językowych i poznawczych – a właściwej rzecz ujmując: mowy i właściwych jej układów gatunkowych jako tymczasowych krystalizacji warunkowanych „przez żywe ludzkie istoty w ciągłej ludzkiej praktyce”[przypis]R. Willimas, <em>Marksizm i literatura</em>, przeł. A. Chojnacki, E. Kasperski, posłowie S. Żółkiewski, Warszawa 1989, s. 73.[/przypis], które u samego Williamsa (nieco &nbsp;później, bo w latach 60. i 70. ubiegłego wieku) będzie &nbsp;podbudowane marksistowską lekturą Bachtina i Wołszynowa, a u Skwarczyńskiej od samego początku związane było z zupełnie odmiennymi źródłami inspiracji[przypis]Łukasz Wróbel wskazuje tu na inspiracje Skwarczyńskiej metaestetyką Sobeskiego, psychologią Władysława Witwickiego, nauką o literaturze Juliusza Kleinera oraz hermeneutyczną filozofią humanistyki Wilhelma Diltheya, zob. tenże, <em>Hylé i noesis. Trzy międzywojenne koncepcje literatury stosowanej</em>, Toruń 2013, s. 184–185. Z innych źródeł wiadomo o inspiracjach płynących z fenomenologii, katolickiego personalizmu Emmanuela Mouniera i neotomizmu Jacquesa Maritaina (pisał o tym we wspomnieniu m.in. Marian Piechal, sygnalizują to także powojenne paxowskie teksty Skwarczyńskiej z lat 1945–1949). Osobiście jestem przekonany, że obok wszystkich tych źródeł należy postawić u Skwarczyńskiej, być może nawet na pierwszym miejscu: romantyczną filozofię społeczną i sprzężoną z nią estetykę Mickiewicza, Cieszkowskiego i Norwida. &nbsp;Por. A. Walicki<em>, Cyprian Norwid – trzy wątki myśli</em>, [w:] tenże, <em>Filozofia polskiego romantyzmu</em>, Kraków 2009, s. 447–492. O transpozycji tych inspiracji obecnych w myśleniu Skwarczyńskiej na pole teorii literatury – które nadają genologii badaczki rysy czynnościowe i „praksistowskie” – jestem głęboko przekonany. Jest to jednak temat na osobny tekst o ukrytych implikacjach romantycznych „programów kulturowych” pracujących w zapleczu pojęciowym polskiej XX-wiecznej humanistyki akademickiej.[/przypis] – nie odsyła na innym, głębszym już planie do określonego zapotrzebowania otoczenia. W tym przypadku: do ramujących intelektualną pracę tej dwójki „społecznych obiegów wiedzy”, które u &nbsp;tak bardzo odmiennych osobowości badawczych wiąże się przecież z podobnym doświadczeniem pracy akademika humanisty w ośrodku przemysłowym, z odwagą wyjścia poza obszar nauki instytucjonalnej, z animacją kultury i z kontaktem z pozauniwersytecką ścieżką edukacją ludzi dorosłych, wymagającą otwarcia na ich „nieakademicki” styl poznawczy.</p>



<p>&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp; W tym duchu można czytać zdania, jakie Stefania Skwarczyńska i Tadeusz Czapczyński zamieścili w imieniu Komitetu Redakcyjnego w 1937 roku we wstępie do „Prac Polonistycznych”, będących pierwszym naukowym periodykiem humanistycznym wydawanym w Łodzi. Zacytowane poniżej słowa sygnalizują czytelnikom, że efektów humanistyki naukowej – zwłaszcza w mieście przemysłowym – nie da się sprowadzić do „wewnętrznego” procesu poczynań zachodzących w samym życiu intelektualnym. Stefania Skwarczyńska i Komitet wskazują, iż prezentowany tom: „składa się z trzech części: pierwsza zawiera rozprawy i materiały naukowe, druga owoce przemyśleń i doświadczeń łódzkiego nauczyciela-polonisty; trzecia to bodaj częściowe zobrazowanie rozwoju kulturalnego miasta Łodzi w ostatnich latach na różnych polach jego żywotności. Wbrew pozorom związek trzeciej części z dwiema pierwszymi nie jest luźny. Przecież to wszystko, czym żyje Łódź, co stwarza w dążeniu do własnego wyrazu kulturalnego, z jednej strony decyduje o atmosferze miasta, wspólnego warsztatu naszej pracy, a z drugiej jest materiałem nie tylko naszych rozważań poznawczych, lecz także źródłem, skąd czerpie nauczyciel wychowawcze natchnienie dla regionalistycznego sformowania psychiki młodzieży”.</p>



<p>Humanistyka, która pozostaje związana z tym, „czym żyje Łódź, co stwarza w dążeniu do własnego wyrazu kulturalnego”, łączy się z otoczeniem nie tylko przez socjologicznie uchwytną wieź środowiskową, jak również nie przez samo eksplicytne podejmowanie aktualnej tematyki regionalnej miasta wielkoprzemysłowego, ani też nie przez zniżający się do poziomu „wyobrażonego odbiorcy” dydaktyzm. Chodzi bardziej o gotowość do (i epistemiczną możliwość) ujawnienia analitycznego stosunku do niekwestionowanych w polu „instytucjonalnie ustabilizowanej” humanistyki tradycyjnej przesądzeń o hierarchii dyskursów, pojęć i form miarodajnej wiedzy. Powtórzmy: nie idzie o naiwne „zrównanie” form wiedzy naukowej i potocznej, zwłaszcza co do stopnia ścisłości – ale o gotowość do penetrowania relacji zachodzących pomiędzy różnymi poziomami wiedzy kulturowej jako momentami tego samego procesu społeczno-materialnego[przypis]O ile ten widziany jest przez badacza lub badaczkę jako „wspólny warsztat pracy”, a nie tylko jako materiał dla jej lub jego „rozważań poznawczych” – jak dzieje się w przypadku akademików sytuujących siebie wyobrażeniowo „na zewnątrz”, zakładających separację siebie od omawianych porządków.[/przypis]. Humaniście, który rozpoznaje się w tej niegotowej rzeczywistości Miasta, jego środowisk autodydaktów walczących o zwiększenie własnych kompetencji i kapitału kulturowego, znacznie łatwiej pozwolić sobie na „mutację” własnego stylu myślowego, na eksperymentalną niegotowość[przypis]Maciej Gorczyński, monografista krystalizującej się w okresie międzywojennym polskiej teorii literatury, byłby tutaj zdania odmiennego, skoro uznanie przez Skwarczyńską samej siebie za przedstawicielkę “łódzkiego środowiska naukowego” lat 30. kwituje bagatelizującym stwierdzeniem, iż mamy tutaj do czynienia jedynie z “hiberbolizującym wspomnieniem”. Badacz ten odmawia także międzywojennemu łódzkiemu środowisku intelektualnemu poważniejszego znaczenia. Zob. M. Gorczyński, <em>op. cit</em>., s. 189-190. &nbsp;Myślę, że ta oceana Gorczyńskiego jest zbyt silnie uwarunkowana jego założeniami metodologicznymi, które ukierunkowują go na poszukiwanie pionierów I autorów a nie pozwalają zauważyć sieci środowiskowych jako przestrzeni rodzenia się teoretycznych inwencji.[/przypis]. Poświadczeń teoretycznych dla takiego stanu rzeczy nie potrzeba wcale poszukiwać jedynie po stronie materialistycznych optyk zogniskowanych na relacji „kultura i determinacje”. Wystarczy do tego wrażliwy na kolektywizm epistemologiczny porządek badań Ludwika Flecka[przypis]L. Fleck, <em>Powstanie i rozwój faktu naukowego</em>, przeł. M. Tuszkiewicz, Lublin 1986, passim.[/przypis]. &nbsp;</p>



<p>Myślę, że mogę ten tekst zakończyć ostrożną hipotezą, którą będzie jeszcze trzeba poddać weryfikacji. Być może wiedza i umiejętności kolektywu międzywojennych humanistów miasta przemysłowego, częściowo zwerbalizowane, częściowo zaś istniejące jako „milcząca wiedza” funkcjonują jako ważne elementy stylu myślowego Stefani Skwarczyńskiej, wyrażone przez nią w ramach rygorów pojęciowych literaturoznawczej i kulturoznawczej wiedzy naukowej.</p>



<p class="meta-tytul mt-5">Bibliografia</p><div class="meta-biblio"><strong>Askenzy Szymon</strong>, <em>Tadeusz Korzon. 50-lecie pracy naukowej</em>, w: <em>Portrety uczonych polskich</em>, wybór A. Biernacki, Kraków 1974</p>



<p><strong>Bachtin Michaił</strong>, <em>Odpowiedź na pytanie redakcji „Nowyj Mir”,</em> w: tenże, <a><em>Estetyka twórczości słownej</em>, przeł. D. Ulicka, oprac. E. Czaplejewicz, Wyd. PWN, Warszawa 1986</a></p>



<p><strong>Bachtin Michaił</strong>, <em>Z notatek do „Problemów gatunków mowy”</em>, w: <em>Ja – Inny. Wokół Bachtina. Antologia</em>, t. 1, Kraków 2009</p>



<p><strong>Baranowski Krzysztof</strong>, <em>Inteligencja łódzka w latach II Rzeczpospolitej</em>, Wyd. Łódzkie, Łódź 1996</p>



<p><strong>Baranowski Krzysztof</strong>, <em>Oddział Wolnej Wszechnicy Polskiej w Łodzi 1928–1939</em>, Warszawa–Łódź 1977</p>



<p><strong>Bernstein Basil</strong>, <em>Odtwarzanie kultury</em>, wybór i oprac. A. Piotrowski, przeł. &nbsp;i wstępem opatrzył Bokszański Zbigniew, Piotrowski Andrzej, PIW, Warszawa 1990</p>



<p>&nbsp;<strong>Bloor David</strong>, <em>Wielościany i nieczyste zwierzęta z „Księgi Kapłańskiej”,</em> przeł. M. Tempczyk, w: <em>Mocny program socjologii wiedzy</em>, wybór. B. Barnes, D. Bloor, PIW, Warszawa 1993</p>



<p><strong>Bourdieu Pierre</strong>, <em>Dystynkcja. Społeczna krytyka władzy sądzenia</em>, przeł. P. Biłos, Warszawa 2005</p>



<p><strong>Brzostowska-Tereszkiewicz Tamara</strong>, <em>Ewolucje teorii. Biologizm w modernistycznym literaturoznawstwie rosyjskim</em>, Wyd. Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika, Toruń 2011</p>



<p><a><strong>Chałasiński Józef</strong></a>, <em>Przeszłość i przyszłość inteligencji polskiej</em>, Ludowa Spółdzielnia Wydawnicza, Warszawa 1958</p>



<p><strong>Czaplejewicz Eugeniusz</strong>, <em>Pragmatyka, dialog, historia. Problemy współczesnej teorii literatury</em>, PWN, Warszawa 1990</p>



<p><a><strong>Czepulis-Rastenis Ryszarda</strong></a>, „<em>Klassa umysłowa”. Inteligencja Królestwa Polskiego 1832-1862</em>, Książka i Wiedza, Warszawa 1973</p>



<p><em>Dziennik Urzędowy Kuratorium Okręgowego Szk. Łódzkich</em>, 1922</p>



<p><strong>Fleck Ludwik</strong>, <em>Powstanie i rozwój faktu naukowego</em>, przeł. M. Tuszkiewicz, Wydawnictwo Lubelskie, Lublin 1986</p>



<p><strong>Gołąb Mariusz</strong>, <em>Rozmowa, </em>w: <em>Historia mówiona polskiego kulturoznawstwa, </em>red. Piotr Majewski, Piotr Jakub Fereński, Anna Gomóła, Krzysztof Moraczewski, Wyd. Katedra, Gdańsk 2018</p>



<p><strong>Gorczyński Maciej</strong>, <em>Prace u podstaw. Polska teoria literatury w latach 1913-1939</em>, Wyd. Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 2009</p>



<p><strong>Jakubowski Jan Zygmunt, Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Kult pracy i jej problemy w literaturze (dialog),</em> „Kurier Łódzki 1939, nr 215</p>



<p><strong>Kant Immanuel</strong>, <em>Krytyka władzy sądzenia</em>, przeł. J. Gałecki, PWN, Warszawa 1986</p>



<p><strong>Kluba-Połatyńska Anna, Sorbjan Anna</strong>, <em>Dokumentacja twórczości naukowej Stefanii Skwarczyńskiej</em>, red. S. Kaszyński, Wyd. Łódzkie, Łódź 1984</p>



<p><em>Koło Polonistów w Łodzi</em>, „Prace Polonistyczne”,1937, t. I, s. 388</p>



<p><em>Księga Pamiątkowa Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie (1906–1956),</em> t. 1, SGGW, Warszawa 1958</p>



<p><strong>Łempicki Zygmunt</strong>, W&nbsp;<em>sprawie uzasadnienia poetyki czystej</em>, Lwów, 1921 (nadbitka „Przeglądu Filozoficznego”, r. 23)</p>



<p><strong>Micińska Magdalena</strong><em>, Inteligencja na rozdrożach 1864-1918</em>, Instytut Historii PAN, Wyd. Nerition, Warszawa 2008</p>



<p><strong>Miedwiediew Paweł</strong>, <em>Znaczenie, wyznaczniki i rola gatunku</em>, przeł. E. Czaplejewicz, w: <em>Bachtin. Dialog. Język. Literatura</em>, red. E. Czaplejewicz, E. Kasperski, PWN, Warszawa 1983</p>



<p><strong>Olszewicz Bolesław</strong>, <em>Obraz Polski dzisiejszej, Fakty. Cyfry. Tablice</em>, Wyd. M. Arcta, Warszawa 1938</p>



<p><strong>Piechal Marian</strong>, <em>Jakubowski, ten Jan Zygmunt</em>, „Miesięcznik Literacki’ 1977, nr. 2.</p>



<p><strong>Płachecki Marian</strong>, <em>Wojny domowe. Szkice z antropologii słowa publicznego w dobie zaborów</em> (1800-1880), IFiS PAN, Warszawa 2009</p>



<p><strong>Rogowicz Wacław</strong>, <em>Warszawa wydarta niepamięci</em>, Wyd. Literackie, Kraków 1956</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Geneza i rozwój rodzajów literackich</em>, w: tejże, <em>Z teorii literatury. Cztery rozprawy</em>, Wyd. Poligrafika, Łódź 1947</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>O metodzie badania literatury stosowanej</em>, „Ruch Literacki” 1933, r. 8, nr. 7, s. 129-134,</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>O pojęcie literatury stosowanej</em>, „Pamiętnik Literacki”, 1931, t. 28, nr 1, s. 1-24</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Prawda o pierwszej w Polsce Katedrze Teorii Literatury</em>, „Teksty” 1981, nr 1</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Przedmiot, metody i zdania teorii literatury</em>, „Pamiętnik Literacki’ 1938, tom 35, nr 1-4</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Szkice z zakresu teorii literatury</em>, Zakład Narodowy im. Ossolińskich, Lwów 1932</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Teoria listu</em>, Nakładem Towarzystwa Naukowego we Lwowie, Lwów 1937</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>U źródeł autobiografii naukowej</em>, „Kwartalnik Historii Nauki i Techniki”, 1987, nr. 2</p>



<p><strong>Skwarczyńska Stefania</strong>, <em>Z teorii literatury</em>, „Kurier Łódzki”, „Dodatek Literacki”, 1938, nr 9, s. 17</p>



<p><strong>Walicki Andrzej</strong><em>, Cyprian Norwid – trzy wątki myśli</em>, w: tenże, <em>Filozofia polskiego romantyzmu</em>, Kraków 2009</p>



<p><strong>Williams Raymond</strong>, <em>Marksizm i literatura</em>, przeł. A. Chojnacki, E. Kasperski, posłowie S. Żółkiewski, PWN, Warszawa 1989</p>



<p><em>Wolna Wszechnica Polska w Łodzi</em>, „Prace Polonistyczne” 1937, tom I, Nakładem Koła Polonistów w Łodzi z zasiłku Zarządu Miejskiego w Łodzi</p>



<p><em>Wolna Wszechnica Polska w Warszawie, Oddział w Łodzi. Sprawozdanie za okres 1928-1937</em>, Łódź 1938</p>



<p><strong>Wróbel Łukasz</strong>, <em>Hylé i noesis. Trzy międzywojenne koncepcje literatury stosowanej</em>, Wyd. Naukowe Uniwersytetu Mikołaja Kopernika Toruń 2013</p>



<p><a href="https://www.miastograf.pl/asset/4445">https://www.miastograf.pl/asset/4445</a> (dostęp: wrzesień 2021).</div>



<p class="meta-tytul mt-5">Abstract:</p>



<p><strong>Humanities in the city. About the activities of Stefania Skwarczyńska</strong></p>



<p>Shaping the relationship between higher education institutions, the field of science and the broader social environment in an industrial city is an important issue. A case of this is Wolna Wszechnica Polska in 1930s, which was in fact the first institution during interwar period opening opportunities for science and humanities in Lodz as a large Polish industrial center. The activity of Stefania Skwarczyńska in those years shows that the styles of theoretical thinking and shaping scientific community in Lodz were in fact different from the academic patterns of an old university centers. They were, however, like the postwar active adult education program conducted by the fathers of British cultural studies in the 1950s and 1960s. The community teachers and researchers in the humanities created at that time will be built from scratch by the University of Lodz after 1945. Skwarczyńska also be built the foundations of the syllabus of cultural studies as a field of study in Lodz from the 1970’s.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/humanistyka-wg-skwarczynskiej/">Humanistyka w mieście. O Stefanii Skwarczyńskiej</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
