02 (02) 2021 | | Poezja

Egyptian Blue, 30 gramów

Bianka Rolando

Ręka jest sina i zającom donosi chłodną wiadomość
Wypadłam zniszczona, nie pasowana, ślepa jak dziecię
nie pasująca, wygryzłam sobie ranę, z której no-no
popłynęła czarna rzeka, a poza tym skała, rechu-rech
Na to ta pierś krzywa, a jak kwitnąca obojem, ty-ty
gdy pokryta piachem rozplatasz mi włosy żar-Ptaku
ukołysana jesteś pieśnią bez pogróżki, ciężaru darem
Chodź Szczerbaty, to ile miesięcy niosło cię na północ?
Albo kiedy ta stara stała się znów dzieckiem?
Czy ułożono w zagrodzie sto tysięcy kufrów?
Albo wyrównano ci tę ścieżkę, byś znów nie trafiła?
Jak mam uspokoić łódź, co mam im zaśpiewać?
Ukojenia nie ma, a ramiona rozrastają się dziko
Unoszą cię, to twój lot, już szykujesz się do startu
wtedy ostatni pasażer wpada pięknie ubrudzony

(wiersz pochodzi z przygotowywanego tomu „Abrasz”)

Facebook Facebook Facebook

Nasz serwis internetowy używa plików cookies w celach określonych w polityce prywatności.

AKCEPTUJĘ REZYGNUJĘ