<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Słowo kluczowe &quot;pandemia&quot; | Kalejdoskop Kultury</title>
	<atom:link href="https://kalejdoskopkultury.pl/slowo-kluczowe/pandemia/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://kalejdoskopkultury.pl/slowo-kluczowe/pandemia/</link>
	<description></description>
	<lastBuildDate>Mon, 09 May 2022 08:44:48 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.0.3</generator>
	<item>
		<title>Nie czas umierać. Kino w pandemii i w postpandemii</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/kino-w-pandemii-i-w-postpandemii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Anna Wróblewska]]></dc:creator>
		<pubDate>Mon, 20 Dec 2021 21:09:47 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Publicystyka]]></category>
		<category><![CDATA[Bond]]></category>
		<category><![CDATA[covid]]></category>
		<category><![CDATA[film]]></category>
		<category><![CDATA[kino]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[produkcja filmowa]]></category>
		<category><![CDATA[Wróblewska]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=1851</guid>

					<description><![CDATA[<p>Kolejne lockdowny i restrykcje dotknęły każdy z segmentów branży, choć w nierównym stopniu. Produkcja filmów i usługi po pierwszym wstrząsie ustabilizowały się, ale przyszłość dystrybucji to dziś wielka niewiadoma.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/kino-w-pandemii-i-w-postpandemii/">Nie czas umierać. Kino w pandemii i w postpandemii</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">W momencie, kiedy powstaje ten tekst, jest za wcześnie na ocenę wpływu pandemii na globalną oraz krajową produkcję i dystrybucję filmów. Wykluczyć jednak już można scenariusz najbardziej pesymistyczny, czyli trwałe porzucenie kin na rzecz platform streamingowych. Wiele już można powiedzieć też o tym, jak zmieniła się branża i jak wygląda dziś jej panorama.</span></p>



<p>Półtora roku życia z epidemią COVID-19 to dostateczny powód, by pokusić się o pierwsze podsumowanie. W momencie, kiedy tekst trafia do redakcji, jesteśmy w środku czwartej fali. Ostatnich kilkanaście miesięcy przyzwyczaiło twórców kultury i jej odbiorców do mniej lub bardziej spodziewanych zamknięć i otwarć instytucji kultury, kin i sal widowiskowych. Po doświadczeniach 2020 roku wiedziano, że stosunkowo „bezpiecznym” okresem są wakacje, ale już jesień, a zwłaszcza zimę i wiosnę należy traktować z daleko idącą nieufnością i przygotowywać się na różne scenariusze – przede wszystkim w zakresie organizacji imprez, inwestycji kinowych oraz premier.</p>



<p>Globalną covidową cezurą czasową była premiera najnowszego Bonda. Dwukrotnie przekładany film „Nie czas umierać” wszedł do kin w Wielkiej Brytanii 1 października 2021 roku, w pierwszy weekend zarabiając 28 447 000 dolarów[przypis] Dane ze światowego box office pochodzą z serwisu www.boxofficemojo.com. [/przypis]. Bohater, od kilkudziesięciu lat ratujący świat przed wielkim złem, tym razem miał uratować kino, stąd na całym świecie dystrybutorzy i właściciele obiektów z uwagą przyglądali się ruchom wokół strategicznego tytułu. W Polsce film wszedł do kin w tym samym czasie, co w Wielkiej Brytanii i w kluczowy dla dystrybucji weekend otwarcia przyciągnął 440 360 widzów – i jest to najlepsze otwarcie od czasu „365 dni” (reż. Barbara Białowąs), wprowadzonego na Walentynki 2020[przypis]Dane z polskiego box office pochodzą z serwisu www.boxoffice.pl.[/przypis]. Ale w szerszej perspektywie jest to wynik na poziomie lat 2011–2012 – wówczas najlepsze otwarcia roku oznaczały około pół miliona widzów. Na początku grudnia film osiągnął wynik 1 622 905 widzów, co czyni go najlepszym wynikiem roku. I choć w istocie „nie czas umierać”, to jak na dłoni widać, że przed kinami długa droga do odrobienia covidowych strat. Dotyczy to zwłaszcza polskich filmów, które z trudem zbierają utraconą w ciągu ostatnich dwóch lat publiczność.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2166" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_25-lat-niewinnosci-pokaz-w-kinie-kultura-w-Warszawie-pazdziernik-2020-fot-Borys-Skrzynski-SFP.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption> „25 lat niewinności&#8221;. Pokaz w kinie kultura w Warszawie, październik 2020. Fot. Borys Skrzyński / SFP</figcaption></figure>



<p>Kina to jednak tylko jedno z tzw. okien dystrybucyjnych, do niedawna najważniejsze. W siłę rosną platformy VOD, od lat obecne są kanały telewizyjne, ogólnotematyczne i tematyczne, a także cały czas nośniki fizyczne. Wedle polskiej ustawy kinematografia obejmuje twórczość filmową, produkcję filmów, usługi filmowe, dystrybucję i rozpowszechnianie filmów, w tym działalność kin, upowszechnianie kultury filmowej, promocję polskiej twórczości filmowej oraz gromadzenie, ochronę i upowszechnianie zasobów sztuki filmowej[przypis]Ustawa z dnia 30 czerwca 2005 r. o kinematografii, Dz.U. 2005 nr 132 poz. 1111[/przypis]. Kolejne lockdowny i restrykcje sanitarne dotknęły każdy z tych segmentów, choć w nierównym stopniu. O ile produkcja filmów i usługi filmowe po pierwszym wstrząsie ustabilizowały się, o tyle przyszłość dystrybucji filmowej to dziś wielka niewiadoma. Dlatego w artykule tym przedstawiona zostanie sytuacja polskiej kinematografii po kryzysie lat 2020–2021 w możliwie jak najszerszy sposób: w obszarze produkcji, rozpowszechniania i dystrybucji, działalności kin oraz platform streamingowych, dla których pandemia okazała się czasem wielkich łowów, ale także zaostrzenia walki konkurencyjnej.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> O ile produkcja filmów i usługi filmowe po pierwszym wstrząsie ustabilizowały się, o tyle przyszłość dystrybucji filmowej to dziś wielka niewiadoma. </p></blockquote></figure></p>



<p>Zakończony 25 września 2021 roku 46. Festiwal Polskich Filmów Fabularnych stał się dla polskich filmowców okazją do podsumowania dwóch covidowych lat w kinematografii i do sformułowania prognoz na kolejne lata. Wykorzystam więc najnowsze opracowania w tym zakresie, zamówione przez Polski Instytut Sztuki Filmowej, raporty organizacji i instytucji działających w sferze filmu, a także artykuły z prasy i witryn branżowych z ostatnich dwóch lat. Niestety, nierychliwe tempo publikowania artykułów i monografii naukowych powoduje, że musiałam się oprzeć głównie na opracowaniach skierowanych do branży filmowej.</p>



<h2>Produkcja filmowa</h2>



<p>W 2020 roku niemal każdy kraj z aktywną kinematografią wprowadził restrykcje, które sparaliżowały czasowo produkcję filmową, bo ta wiąże się z dużym ryzykiem rozprzestrzeniania się infekcji wirusowych, na planach filmowych, w studiach postprodukcyjnych i biurach kierownictw. Zanim poszczególne kraje wprowadziły systemy pracy oparte na restrykcjach sanitarnych, produkcje filmów i seriali zostały w większości zawieszone. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2167" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_autorka-zdjec-Beata-Rakoczy-na-planie-filmu-Synthol-Piotra-Trojana-pazdziernik-2020-fot-Gosia-Stasiewicz.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Autorka zdjęć Beata Rakoczy na planie filmu &#8222;Synthol&#8221; Piotra Trojana, październik 2020. Fot. Gosia Stasiewicz</figcaption></figure>



<p>W pierwszym okresie pandemii w Polsce wstrzymano ponad 180 produkcji, w tym 69 filmów fabularnych, 51 seriali i 22 filmy dokumentalne[przypis]S. Rogowski, A. Wróblewska, Wstęp, w: Dystrybucja filmowa. Od kina do streamingu, (red.) S. Rogowski, A, Wróblewska, Wydawnictwo Naukowe Semper, Warszawa 2020, s. 15–16.[/przypis]. Jednak już w marcu 2020 roku dyrektor Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej powołał zespół ds. kryzysu w branży kinematograficznej, złożony z przedstawicieli wszystkich gałęzi przemysłu filmowego[przypis]Raport z prac zespołu ds. kryzysu w branży kinematograficznej, https://pisf.pl/aktualnosci/raport-z-prac-zespolu-ds-kryzysu-w-branzy-kinematograficznej/ (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. Filmowcy zgodnie uznali, że nikt nie przeorganizuje produkcji lepiej niż oni sami i szybko wypracowali podstawowe zasady bezpieczeństwa na planie w okresie preprodukcji i postprodukcji, które następnie zostały zaakceptowane przez Ministerstwo Kultury i opublikowane w oficjalnym rządowym serwisie[przypis]Podstawowe zasady bezpieczeństwa na planie filmowym, https://www.gov.pl/web/kulturaisport/plany-filmowe (dostęp: 25.09.2021).[/przypis].</p>



<p>Dzięki tym działaniom już w maju mogły ruszyć zdjęcia do pierwszych seriali telewizyjnych, co dla stacji zamawiających miało znaczenie pierwszorzędne, bo oddalało wizję zapaści programowej i zrujnowania opracowanych wiele miesięcy wcześniej tzw. ramówek. Plany zdjęciowe filmów fabularnych uruchomiono w czerwcu i do tej pory pracują one nieprzerwanie. Twórcy i producenci świadomie podjęli ryzyko pracy w produkcji filmowej, ryzyko realne, gdyż mimo zachowywania restrykcji sanitarnych przypadki zarażeń i ciężkich zachorowań były do czasu powszechnego w branży filmowej szczepienia bardzo częste. Zazwyczaj jednak nie przerywano produkcji, ale przeorganizowywano harmonogram zdjęć, przekładano sceny, uczono się reagować na bieżąco. Zachorowania wśród aktorów zdarzały się regularnie, co nakazywało kierownikom produkcji przyjęcie elastycznej postawy wobec organizacji procesów zdjęciowych. Producenci stanęli przed wyzwaniem znalezienia dodatkowych pieniędzy na codzienne testowanie i na produkty zapewniające bezpieczeństwo sanitarne. Ubocznym skutkiem epidemii była nadprodukcja śmieci i odpadów, zwłaszcza plastikowych, co było istotne w kontekście wprowadzania w życie idei zrównoważonej produkcji filmowej, w Polsce wdrażanej zaledwie od dwóch, trzech lat[przypis]A. Wróblewska, Zielona produkcja filmowa, cz. II. Zostaje po nas węglowy ślad, https://www.sfp.org.pl/wydarzenia,5,31126,2,1,Zielona-produkcja-filmowa-cz-II-Zostaje-po-nas-weglowy-slad.html.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> Zachorowania wśród aktorów zdarzały się regularnie, co nakazywało kierownikom produkcji przyjęcie elastycznej postawy wobec organizacji procesów zdjęciowych.</p></blockquote></figure></p>



<p>Filmów jednak powstało mniej. Jest to zresztą odbicie procesów światowych. Według danych Obserwatorium Audiowizualnego w Unii Europejskiej i Wielkiej Brytanii w 2020 roku powstało 879 filmów fabularnych wobec 1225 w 2019 roku i 525 filmów dokumentalnych wobec 782 rok wcześniej[przypis]Theatrical Gross Box Office in the EU and the UK collapsed by 70.4% in 2020, https://www.obs.coe.int/en/web/observatoire/home/-/asset_publisher/wy5m8bRgOygg/content/theatrical-gross-box-office-in-the-eu-and-the-uk-collapsed-by-70-4-in-2020?inheritRedirect=false&amp;redirect=https%3A%2F%2Fwww.obs.coe.int%2Fweb%2Fobservatoire%2Fhome%3Fp_p_id%3D101_INSTANCE_wy5m8bRgOygg%26p_p_lifecycle%3D0%26p_p_state%3Dnormal%26p_p_mode%3Dview%26p_p_col_id%3Dcolumn-1%26p_p_col_count%3D5 (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. W Polsce w 2020 powstało 35 profesjonalnych fabularnych filmów pełnometrażowych (w tym koprodukcji większościowych), podczas gdy w poprzednich latach liczba ta wahała się w okolicach 50[przypis]Opracowanie własne na podstawie serwisu www.filmpolski.pl.[/przypis]. Choć zdarzało się, że realizacja filmu nie doszła do skutku (zwłaszcza jeśli był na wczesnym etapie przygotowań), to zazwyczaj po prostu się przedłużała. Stąd wiele filmów, pierwotnie zaplanowanych na 2020 rok, de facto otrzymało notę copyrightową z 2021 roku (lub otrzyma notę 2022). Dziś nie można jeszcze podać liczby filmów fabularnych wyprodukowanych w 2021 roku, producenci często przesuwają datę ukończenia filmu, by ominąć obecny tłok repertuarowy w kinach i umożliwić tytułom debiut na prestiżowych festiwalach w 2022 roku. Oszacować można jednak, że produkcja zbliży się do poziomu z lat poprzednich.</p>



<p>Zasady bezpiecznej produkcji były tylko jednym z filarów, które umożliwiły utrzymanie jej na średnim poziomie, nieodbiegającym znacznie od tego z lat poprzednich. Zespół ekspercki przy PISF wypracował bowiem szereg rozwiązań prawnych, które umożliwiły elastyczne podejście do realizacji filmów. Zmiany te dotyczyły zarówno ustawy o kinematografii, ustawy o finansowym wspieraniu produkcji audiowizualnej (czyli tzw. ustawy o zachętach filmowych), jak i programów operacyjnych PISF-u, które są zbiorem zasad przyznawania dotacji i pożyczek dla projektów filmowych. Miało to duże znaczenie, gdyż PISF jest najważniejszym źródłem finansowania produkcji filmowej w Polsce. W ślad za jego rozwiązaniami idą też zazwyczaj działania mniejszych instytucji wspierających, na przykład regionalnych funduszy filmowych.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="576" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza-1024x576.jpg" alt="" class="wp-image-2169" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza-1024x576.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza-300x169.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza-768x432.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza-1536x864.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Chesz-pokoju-szykuj-sie-do-wojny-rez-Agnieszka-Elbamowska-plan-zdjeciowy-lato-2021-fot-Krzysztof-Powierza.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>„Chcesz pokoju, szykuj się do wojny”, reż. Agnieszki Elbamowskiej, plan zdjęciowy, lato 2021. Fot. Krzysztof Powierza</figcaption></figure>



<p>W ustawie o kinematografii dokonano zmiany definicji filmu. Wedle obecnej wykładni filmem jest również utwór, który z powodu okoliczności niezawinionych nie został wyświetlony w kinie. Pozwoliło to Instytutowi dofinansowywać produkcje, które w pierwszej kolejności trafiały na platformy VOD i PPV. „W ten sposób PISF daje szanse producentom na zdyskontowanie ich produkcji tam, gdzie na dzień dzisiejszy jest to możliwe. Działanie to, stojące nieco w sprzeczności z tradycją Instytutu, jest wyrazem pragmatycznego kompromisu pomiędzy modelem dotychczasowym a obecną rzeczywistością rynkową” – napisał dyrektor Instytutu w komunikacie dla środowiska filmowego[przypis]Raport z prac zespołu ds. kryzysu w branży kinematograficznej, https://pisf.pl/aktualnosci/raport-z-prac-zespolu-ds-kryzysu-w-branzy-kinematograficznej/ (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. Niektórzy producenci skorzystali z tej drogi – w 2021 roku w serwisie Netflix pojawił się film Jakuba Piątka „Prime Time”, przeznaczony w pierwszej kolejności do kin. Pierwszym tytułem, który trafił bezpośrednio na platformę zamiast do kin, był slasher „W lesie dziś nie zaśnie nikt” Bartosza M. Kowalskiego, którego zaplanowana data premiery kinowej zbiegła się z początkiem pandemii.</p>



<p>Wprowadzono zmiany w ustawie o zachętach, które umożliwiły o wiele bardziej elastyczne organizowanie procesu produkcji, a także pozyskiwanie i rozliczanie uzyskanego wsparcia. Jednym z najważniejszych problemów producentów stało się utrzymanie płynności finansowej – dlatego pod tym kątem zmodyfikowano Programy Operacyjne PISF. Instytut zwiększył alokację na stypendia scenariuszowe i tzw. development projektów, słusznie uznając, że niepewne warunki zewnętrzne i domowe odosobnienie sprzyjają pracy koncepcyjnej, obliczonej na realizację w późniejszym terminie. Kolejne zmiany dotyczyły modyfikacji definicji tzw. filmu trudnego, który może liczyć na wyższe wsparcie ze strony PISF. Instytut dokonał też korzystnej zmiany w zasadach obliczania kosztów ogólnych producenta i wprowadził kilka innych modyfikacji programów, które zapewniały wnioskującym nieco więcej elastyczności w działaniu[przypis]Tamże.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> Kolejne zmiany dotyczyły modyfikacji definicji tzw. filmu trudnego, który może liczyć na wyższe wsparcie ze strony PISF.</p></blockquote></figure></p>



<p>Znaczącym wsparciem dla kinematografii (nie tylko dla produkcji filmowej) było wprowadzenie do tarczy antykryzysowej od dawna oczekiwanego przez środowisko filmowe zapisu, dotyczącego składki 1,5 proc. przychodu pobieranego od nadawców audiowizualnych usług medialnych na żądanie. Do tej pory analogiczną opłatę wnosili jedynie nadawcy telewizyjni, właściciele kin, dystrybutorzy, czyli podmioty, które czerpią przychody z eksploatacji dorobku polskiej kinematografii[przypis]Składka od nadawców VOD na rzecz polskiej kinematografii, https://pisf.pl/aktualnosci/skladka-od-nadawcow-vod-na-rzecz-polskiej-kinematografii (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. Ponadto przedsiębiorcy z branży mogli skorzystać z uruchomionej przez Polski Fundusz Rozwoju Tarczy Finansowej PFR dla Firm i Pracowników[przypis]Skorzystaj z Tarczy Finansowej Polskiego Funduszu Rozwoju, https://pisf.pl/aktualnosci/skorzystaj-z-tarczy-finansowej-polskiego-funduszu-rozwoju/ (dostęp: 28.09.2021).[/przypis].</p>



<p>Latem 2021 roku na zlecenie PISF i Krajowej Izby Producentów Audiowizualnych przeprowadzono badanie podmiotów gospodarczych zajmujących się produkcją filmową, by określić ich kondycję w sytuacji, gdy konieczne stało się nieustanne przystosowywanie się do zmieniających się warunków. Zaskakujące jest, że tylko trzy piąte badanych stwierdziło, że pandemia znacząco wpłynęła na funkcjonowanie firmy. Dla 56 proc. firm wpływ ten był negatywny, a dla 39 proc. – negatywny i pozytywny jednocześnie. Wśród negatywnych skutków pandemii producenci wymieniają zastopowanie produkcji filmowych, dodatkowe koszty zabezpieczenia, przesunięcia premier, częste choroby członków ekip. Tylko 16 proc. producentów przyznało się do anulowania produkcji filmowej. 56 proc. zawiesiło średnio dwie produkcje. Tyle samo musiało przesunąć termin premiery. Zgodnie z intencją PISF zwiększyła się o kilka procent liczba producentów, którzy rozpoczęli prace na etapie developmentu, a zmniejszyła liczba tych na etapie zdjęciowym. Tylko połowa firm skorzystała z pomocy publicznej, a ta dla połowy odbiorców okazała się niewystarczająca[przypis]Badanie wpływu COVID-19 na działalność producentów filmowych w Polsce, BOX OFFICE LAB, Warszawa 2021.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2171" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Gala-finalowa-46FPFF-w-Gdyni-fot-Krzysztof-Mystkowski-SFP-wrzesien-2021.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Gala finałowa 46. FPFF w Gdyni, wrzesień 2021. Fot. Krzysztof Mystkowski / SFP</figcaption></figure>



<p>Skutki COVID-19 skłaniają producentów do planowania zmian. Rozważają oni przede wszystkim zmianę kanałów dystrybucji, charakteru produkcji, modelu jej finansowania czy zmiany wewnątrz przedsiębiorstwa (zatrudnienie, nowe usługi). Zdaniem badanych najlepszymi partnerami do produkcji są instytucje, (zwłaszcza PISF), platformy streamingowe i telewizje (Netflix i Canal+ Polska). Mimo wszelkich kłopotów producenci z optymizmem patrzą w najbliższą przyszłość – połowa zakłada, że 2021 rok będzie w ostatecznym rozrachunku lepszy od poprzedniego, a 60 proc. spodziewa się poprawy w roku przyszłym[przypis]Tamże.[/przypis].</p>



<h2>Dystrybucja i kina</h2>



<p>Wspomniane wyżej badanie producentów ujawniło, jak wielkie znaczenie dla ich funkcjonowania ma zróżnicowanie kanałów dystrybucji. Efektem pandemii i dwukrotnego jak do tej pory (październik 2021) zamknięcia kin jest modyfikacja dominującego profilu ich działalności. Produkcja dla kin i kanałów telewizyjnych wyraźnie zmalała na rzecz tej adresowanej do platform streamingowych. Z 3 do 9 proc. zwiększyła się liczba firm, u których dominuje produkcja na potrzeby VOD, wzrósł również sam udział produkcji skierowanej na platformy. Ponad połowa badanych wskazała, że w przyszłości zamierza więcej produkować dla serwisów streamingowych[przypis]Tamże.[/przypis]. Wynika to z odczuwalnej niepewności co do źródeł finansowania, ale nade wszystko z uważnej obserwacji zmian w globalnym przemyśle audiowizualnym.</p>



<p>Nie ma gałęzi kinematografii, która w większym stopniu uległaby wpływowi pandemii COVID-19 niż dystrybucja. Od marca 2020 roku zaczęto stopniowo zamykać kina aż do maja, kiedy to część z nich została otwarta i działała w reżimie sanitarnym. Kolejne restrykcje ogłaszano jesienią 2020 roku. Większość kin ruszyła ponownie w czerwcu 2021 roku.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="728" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland-1024x728.jpg" alt="" class="wp-image-2172" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland-1024x728.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland-300x213.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland-768x546.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland-1536x1092.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Londyn-fot.-MGM_Forum-Film-Poland.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>„Nie czas umierać”, premiera Londyn. Fot. MGM_Forum Film Poland</figcaption></figure>



<p>W 2020 roku rynek europejski zanotował spadek box office o 70,6 proc. Przychody obniżyły się o 6,2 mld euro w stosunku do 2019 roku. W samej Unii Europejskiej odnotowano 69-procentowy spadek w box office, który przyniósł stratę w wysokości 4 mld euro. Wyniki te są dla branży szczególnie bolesne, gdy porówna się je do niezwykle udanego 2019 roku, zarówno w Europie, jak i w Stanach Zjednoczonych[przypis]UNIC RESEARCH The impact of the Coronavirus outbreak on the European cinema industry, https://www.unic-cinemas.org/fileadmin/user_upload/Public_-<em>UNIC_research</em>-_Coronavirus_impact_on_the_cinema_industry_v65.pdf (dostęp: 28.09.2021).[/przypis].</p>



<p>Rok 2019 był dla polskiego rynku kinowego czasem złotych żniw. W ostatnich pięciu latach przed pandemią (2015–2019) widownia kinowa systematycznie rosła, od poziomu blisko 45 mln widzów do 61 mln w 2019 roku. W 2020 roku, kiedy kina przez większość czasu były zamknięte, a Hollywood przenosił premiery, frekwencja wyniosła niecałe 30 proc. tej z 2019 roku (17,1 mln). Na ekrany weszło 169 filmów, czyli o połowę mniej niż w 2019 roku.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> Rok 2019 był dla polskiego rynku kinowego czasem złotych żniw. W ostatnich pięciu latach przed pandemią (2015–2019) widownia kinowa systematycznie rosła.</p></blockquote></figure></p>



<p>Statystycznie do kina udał się co drugi Polak, co jest porównywalne z wynikami sprzed 2000 roku. Cztery najpopularniejsze filmy to tytuły polskie, ale tylko te, które weszły do kin do połowy lutego („365 dni”, „Psy 3. W imię zasad”, „Jak zostałem gangsterem. Historia prawdziwa” i „Mayday”). Pewną osłodę dla polskich filmowców stanowi fakt, że kolejne dwa miejsca zajmują również rodzime filmy („25 lat niewinności. Sprawa Tomka Komendy” i „Pętla”), które weszły na ekrany w ciągu kilkumiesięcznego okresu otwarcia kin. Innymi słowy, gdy już otwarto kina latem i jesienią 2020 roku, Polacy poszli na polskie filmy, ewentualnie na produkcje dla dzieci, z oczywistych względów zawsze pożądane i popularne. Wyraźnego pecha miały tytuły, które miały wejść do kina wiosną 2020 roku, jak doskonale zapowiadający się po pierwszym (i ostatnim) tygodniu w kinach „Sala samobójców. Hejter” czy „W lesie dziś nie zaśnie nikt”. W pierwszych trzech kwartałach 2021 roku bilet do kina kupiło 10 785 172 widzów (wobec 43 212 079 w 2019 roku)[przypis]Dane pochodzą z serwisu boxoffice.pl.[/przypis]. Po kolejnym już lockdownie Polacy chętniej niż do kina wybierali się do restauracji czy na wyjazdy weekendowe i wakacyjne. Jednak jesienią wszedł „Bond”, „Diuna”, weszły też produkcje polskie, , właściciele kin liczą więc na choćby częściowe odpracowanie strat w 2021 roku.</p>



<p>Kina w Polsce zamykano trzykrotnie[przypis]Wszystkie daty otwarcia i zamknięcia kin rejestrował PISF w serwisie www.pisf.pl, zakładka: Koronawirus[/przypis]. Pierwszy raz – 20 marca 2020. W nowej rzeczywistości, z ograniczeniem liczby widzów na seansach i z ograniczeniami dotyczącymi funkcjonowania barów startowały od nowa od 6 czerwca 2020 roku. Na początku otwierały się małe kina studyjne i lokalne, których działalność jest bardziej elastyczna. Multipleksy narzekały natomiast na niespodziewane decyzje rządu, argumentując, że uruchomienie tak wielkiej machiny wymaga kilku tygodni przygotowań. Wątpliwości budził też zakaz konsumpcji, kluczowej dla dochodów kina wielosalowego. Na ich korzyść zadziałało natomiast obniżenie czynszów płaconych przez galerie handlowe[przypis]Tomasz Jagiełło, prezes Heliosa: najbliższe miesiące będą bardzo trudne dla kin, ale mimo to warto wznowić działalność, https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/tomasz-jagiello-prezes-heliosa-najblizsze-miesiace-beda-bardzo-trudne-dla-kin-ale-mimo-to-warto-wznowic-dzialalnosc (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. Według informacji prezeski Stowarzyszenia Kin Studyjnych Marleny Gabryszewskiej[przypis]Wywiad z M. Gabryszewską z dnia 25.11.2021[/przypis], również placówki mniejsze, lokalne lub studyjne negocjowały obniżki czynszu. Były to jednak rozwiązania indywidualne, a nie systemowe. Jesienią widownia kinowa zaczęła się rozkręcać, niestety, równolegle z drugą falą koronawirusa. Kina zostały zamknięte 7 listopada 2020 roku.</p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2173" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Nie-czas-umierac-premiera-Warszawa-fot.-Tomasz-Ozdoba_Forum-Film-Poland-Katarzyna-Warnke-Piotr-Stramowski.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>  Katarzyna Warnke i Piotr Stramowski na warszawskiej premierze „Nie czas umierać”. Fot. Tomasz Ozdoba / Forum Film Poland</figcaption></figure>



<p>Ponownie otwarto je 12 lutego 2021 – „w trybie warunkowym”. Niepewność sytuacji, duża liczba zarażeń i tenże warunkowy tryb spowodowały, że multipleksy nie zdecydowały się odwiesić działalności. Słusznie, gdyż przerwa w lockdownie wyniosła tylko kilka tygodni, 20 marca kina znów zamknięto aż do 21 maja (wcześniej mogły działać kina plenerowe). Co ciekawe, w tej krótkiej przerwie doskonale poradziły sobie kina studyjne i lokalne, które zagospodarowały Walentynki, tradycyjny najlepszy czas dla kina. Beneficjentem sytuacji mimo woli został Mariusz Wilczyński, którego ambitna animacja „Zabij to i wyjedź z tego miasta”, pokazywana przedpremierowo jesienią oraz w lutym i marcu, przyciągnęła 34 tysiące widzów. W okresie tym „wyciskano” z repertuaru arthousowego każdy tytuł, który nadawał się na kinowe randki i rodzinne wycieczki (wielki sukces osiągnęło „Palm Springs” z ok. 110 tys. widzów).</p>



<p>W Polsce działa ponad 1200 ekranów, z czego 80 proc. obsługują multipleksy. Największe ich sieci to Multikino, Helios i Cinema City. Po ponownym otwarciu kin 25 maja 2021 Agora (właściciel Heliosa) oszacowała stopę zwrotu na 35 proc. W czerwcu 2021 r. poziom przychodów sięgnął 110 proc. w porównaniu z analogicznym okresem 2020 roku. Jest to w dużej mierze skutek wypuszczenia na rynek oczekiwanych dużych premier. Wzrosła również sprzedaż barowa – jak twierdzi szefostwo Heliosa, do poziomu niespotykanego przed pandemią. Właściciele kin w negocjacjach z rządem przedstawiają wyniki badań z całego świata, według których kina nie są miejscem zarażeń koronawirusem. Miejsca w salach kinowych przydzielane są przez system biletowy, który automatycznie narzuca odpowiednią odległość. Istnieje ciągła, wymuszona wymiana powietrza, a podczas seansu widzowie siedzą tyłem do siebie i nie prowadzą rozmów. Mają też obowiązek zakrywać nos i usta, choć z tym, jak wiemy, różnie bywa[przypis]K. Grynienko, FNE Visegrad YR2021: Polish Exhibition: Cinema Operators Making Up for Lost Time, http://filmneweurope.com/news/poland-news/item/122375-fne-visegrad-yr2021-polish-exhibition-cinema-operators-making-up-for-lost-time?fbclid=IwAR16Twj509l5a1ufwcMd9C0roKHw8JTKGsXgYJZQ3JhbT4SK03FU2Vs1NZM (dostęp: 01.10.2021).[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> Powołano specjalny program wsparcia kin studyjnych i lokalnych, w ramach którego przyznano blisko 200 grantów pieniężnych.</p></blockquote></figure></p>



<p>Resort kultury i PISF przygotowały programy pomocowe, które miały zapobiec daleko idącym skutkom pandemii. Powołano specjalny program wsparcia kin studyjnych i lokalnych, w ramach którego przyznano blisko 200 grantów pieniężnych[przypis]Wyniki PO PISF Rozwój kin, Priorytet III: Wsparcie promocji polskiego filmu 26 marca 2021, https://pisf.pl/dotacje/26-marca-2021/, https://pisf.pl/dotacje/28-maja-2021/ i https://pisf.pl/dotacje/21-wrzesnia-2021-2/ (dostęp: 28.98.2021).[/przypis]. Niestety, na razie nie wiemy, ile z nich faktycznie zostało wykorzystanych, wiadomo już bowiem, że nie wszystkie kina spełniły określone przez PISF kryteria. Jednak według informacji prezes Stowarzyszenia Kin Studyjnych Marleny Gabryszewskiej jak do tej pory na skutek pandemii nie upadło ani jedno kino tego typu[przypis]Rozmowa z M. Gabryszewską z 25.09.2021.[/przypis]. Niestety, na podobne wsparcie nie mogły liczyć multipleksy, traktowane jak duże przedsiębiorstwa, dla których przygotowano inne programy pomocowe. Jak wyjaśniał dyrektor Śmigulski, kierowanego przez niego „PISF-u nie stać na pomoc dla globalnych przedsiębiorstw mających kilkunastokrotnie większy przychód niż Instytut”[przypis]Przetrwać pandemię. Z Radosławem Śmigulskim, dyrektorem Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej rozmawia Tomasz Raczek, „Magazyn Filmowy. Pismo Stowarzyszenia Filmowców Polskich”, 2020-2021, nr 12-1, s. 35.[/przypis].</p>



<p>Istotnym wsparciem, które znacząco obniżyło koszty reklamy i rozpowszechniania, w dużej mierze ponoszone przez dystrybutora, był specjalny mechanizm pomocowy w Programie Operacyjnym PISF Produkcja Filmowa pod nazwą Dystrybucja Filmowa. Dystrybutorzy wprowadzający polskie filmy na ekrany kin (często przetrzymane wiele miesięcy) mogli liczyć na pokrycie części kosztów, na przykład reklamy. Wnioski rozpatrywała komisja w dwóch sesjach 2021 roku[przypis]Wyniki PO Produkcja filmowa, Priorytet X, https://pisf.pl/dotacje/8-lipca-2021/ i https://pisf.pl/dotacje/30-wrzesnia-2021/ (dostęp: 03.10.2021).[/przypis] i do końca września zdecydowała o dofinansowaniu dystrybucji 32 filmów. Kwoty są różne – od 10 000 w przypadku repertuaru studyjnego w wąskiej dystrybucji aż po sumy rzędu 1 454 159 zł („Zupa nic”) czy 1 816 243 zł („Miłość, seks i pandemia”). Oznacza to, że dystrybutorowi zwyczajnie opłaca się wprowadzać film na ekrany. Jako przedsiębiorca zmniejsza ryzyko, że kosztowna kampania będzie kolejną nietrafioną inwestycją. W efekcie zaistnienia tego (wspartego zresztą przez pieniądze unijne) programu od lata 2021 na ekrany trafia wyjątkowo dużo polskich tytułów. Istnieje więc szansa na „udrożnienie” dystrybucji filmów z tego roku, które czekają w kolejce na przepełnione ekrany. W przypadku dystrybutorów i właścicieli kin kluczowe jest skuteczne i trwałe wywabianie widzów z wygodnych kanap. Dlatego program ten traktują jako swego rodzaju inwestycję państwa w tę dziedzinę kultury.</p>



<h2>Streamwars, czyli wojna platform</h2>



<p>W momencie, kiedy powstaje ten tekst, jest za wcześnie na ocenę wpływu pandemii na globalną oraz krajową dystrybucję filmów. Od pierwszego lockdownu w Polsce i na świecie inicjowane były dyskusje na temat zmian w kanałach rozpowszechniania filmów, a także – zachowań widzów. Wykluczyć jednak chyba już można scenariusz najbardziej pesymistyczny, czyli trwałe porzucenie kin na rzecz platform streamingowych. „Nasza percepcja jest zakłócona doświadczeniem dnia codziennego. Z kinem przegrało i piractwo, i hiszpanka. Będziemy grzecznie się szczepić, jeść steki w restauracjach i jeździć na Teneryfę. I całować się na randkach w kinie” – w środku lockdownu, w listopadzie 2020 roku optymistycznie oceniał sytuację Tomasz Jagiełło, prezes sieci multipleksów Helios[przypis]A. Wróblewska, Cinemaforum. Kina i online &#8211; przelotny romans czy stały związek?, https://www.sfp.org.pl/wydarzenia,5,30837,2,1,Cinemaforum-Kina-i-online-przelotny-romans-czy-staly-zwiazek.html[/przypis].</p>



<p>W czwartym kwartale 2021 roku możemy z pewną dozą pewności stwierdzić, że w istocie pandemia nie uczyniła z nas przywiązanych do kanapy ascetów. W sferze kultury filmowej poczyniła jednak zmiany, które zapowiadane były już kilka lat wcześniej. W 2019 roku dystrybutor Sławomir Salamon i badacz rynku Marcin Adamczak opublikowali artykuł pod znamiennym tytułem „Kruszenie globalnego Hollywood. System holdbacks i sekwencyjność okien dystrybucyjnych a rozwój platform streamingowych”[przypis]M. Adamaczak, S. Salamon, Kruszenie globalnego Hollywood. System „holdbacks” i sekwencyjność okien dystrybucyjnych a rozwój platform streamingowych, „Kwartalnik Filmowy”, 2019, nr 108, s. 243-255.[/przypis], który dziś można uznać za profetyczny. Rozwój platform streamingowych i VOD trwale zrewolucjonizował współczesny amerykański (a więc i światowy) przemysł filmowy. Podstawą funkcjonowania dotychczasowego modelu globalnego Hollywood była sekwencyjność okien dystrybucyjnych: film wchodził najpierw do kin, potem, po kilkumiesięcznej przerwie, na DVD, do telewizji lub ostatnio na VOD. Video on Demand, przez lata niedoskonałe, zyskało na znaczeniu, gdy zaaplikowało atrakcyjny dla użytkownika model subskrypcji SVOD, znany choćby z Netfliksa czy Amazona.</p>



<p>Wymusza to zarówno reorganizację trzęsącego filmowym światem Hollywood (powołanie własnych platform), jak i zmianę logiki działania studiów (rewizja sekwencyjności okien dystrybucyjnych). W efekcie ostrej konkurencji między platformami może się wyłonić nowy porządek na rynku audiowizualnym. Nawet jeżeli tradycyjne studia hollywoodzkie zachowają dominującą pozycję, to jedynie za cenę gruntownego przekształcenia własnego modelu biznesowego. Studia podążać będą za ruchem najpotężniejszego gracza – Disneya. Autorzy przewidują zbudowanie hybrydowej struktury: tradycyjnego studia globalnego Hollywood, a zarazem platformy streamingowej nowego typu. Wiele wskazuje na to, piszą autorzy, że z czasem to drugi z komponentów może zyskiwać znaczenie priorytetowe, jeśli tylko potwierdzi swą zyskowność, a dystrybucja internetowa nadal będzie się rozwijała z podobną dynamiką[przypis]Tamże, s. 254.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p> Podobnie jak w innych europejskich krajach, w Polsce podczas pandemii niezwykle szybko rozwinęły się usługi z zakresu VOD. </p></blockquote></figure></p>



<p>Podobnie jak w innych europejskich krajach, w Polsce podczas pandemii niezwykle szybko rozwinęły się usługi z zakresu VOD. Według raportu IRCenter, aż 74 proc. Polaków zapłaciło za treści VOD w 2020 roku, podczas gdy w 2019 roku odsetek ten wynosił tylko 44 proc. W grupie wiekowej 15–24 lata to aż 82 proc., Najbardziej preferowaną formą korzystania z telewizji na żądanie są pakiety miesięczne, czyli realizujące najbardziej atrakcyjny model SVOD[przypis]Cyt. za K. Grynienko, FNE Visegrad YR2021: Polish Exhibition: Cinema Operators Making Up for Lost Time, http://filmneweurope.com/news/poland-news/item/122375-fne-visegrad-yr2021-polish-exhibition-cinema-operators-making-up-for-lost-time?fbclid=IwAR16Twj509l5a1ufwcMd9C0roKHw8JTKGsXgYJZQ3JhbT4SK03FU2Vs1NZM (dostęp: 01.10.2021).[/przypis]. Według informacji z sierpnia 2021, najpopularniejszy w Polsce serwis www i aplikacja mobilna Netflix przyciągnęły 11,9 mln subskrybentów z naszego kraju. Dla porównania CDA Premium zanotowało 3,17 mln użytkowników, a nowe platformy Polsatu – 2,89 mln polskich użytkowników. Otwartą latem 2021 roku platformę Viaplay odwiedziło 1,27 mln internautów (wraz ze startem serwisu zaoferowano pierwszy miesiąc darmo)[przypis]Netflix z największą liczbą użytkowników w Polsce. Jaki start Viaplay?, https://naekranie.pl/aktualnosci/netflix-vod-viaplay-subskrybenci-1631558012 (dostęp: 28.09.2021).[/przypis]. W 2022 roku w Polsce mają pojawić się produkty wielkich studiów amerykańskich: HBO Max, Disney+ i SkyShowtime. Obecnie o klienta rywalizują m.in. Netflix, Canal+ online, Polsat Box Go, Viaplay, Player, Apple TV+, Amazon Prime Video, WP Pilot, goNET.tv, DAZN i CDA. Jak zauważa Adrian Gąbka, każda z tych usług zawiera unikalne treści. Poszczególne platformy podkupują też prawa dotychczas należące do tradycyjnych telewizji[przypis]A. Gąbka, Zbyt dużo płatnych platform streamingowych. „Frustracja odbiorców rośnie”, https://www.wirtualnemedia.pl/artykul/platformy-streamingowe-prawa-filmowe-sportowe-netflix-disney-hbo-max-skyshowtime-ceny (dostęp: 05.10.2021).[/przypis]. Do tego kinomani mają też możliwość korzystania z platform specjalnie przeznaczonych do rozpowszechniania filmu artystycznego. Już wiosną 2020 roku kina skupione w Stowarzyszeniu Kin Studyjnych uruchomiły własną platformę mojeekino.pl, która wkrótce stała się popularną przestrzenią nie tylko prezentacji repertuaru, ale także organizacji festiwali czy wybranych sekcji festiwali online.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2174" width="840" height="560" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_61-Krakowski-Festiwal-Filmowy-czerwiec-2021-fot-Agnieszka-Fiejka.jpg 1800w" sizes="(max-width: 840px) 100vw, 840px" /><figcaption>61. Krakowski Festiwal Filmowy czerwiec 2021. Fot Agnieszka Fiejka</figcaption></figure>



<p>Pod tym względem sytuacja na polskim rynku nie odstaje od procesów zachodzących w innych krajach. Dystrybutorzy i właściciele kin od dawna liczą bowiem, że walka zachodzić będzie nie między kinem a VOD, a między samymi platformami. W USA przeprowadzono niedawno badania użytkowników platform – już dzisiaj działa tam znacznie więcej platform niż w Polsce, ale dla 70 proc. ankietowanych jest ich za dużo. 85 proc. badanych zaczyna dostrzegać koszty z tym związane. Wielu użytkowników zmienia serwisy streamingowe w zależności od oferty w danym miesiącu. W 2020 roku wskaźnik rezygnacji z platform streamingowych wyniósł 32 proc. Jest on zbliżony w przypadku Netfliksa i Disney+ i wyższy w przypadku Apple TV+[przypis]Tamże.[/przypis].</p>



<p>Ostrożny optymizm dystrybutorów kinowych nie jest jedynie wyrazem myślenia życzeniowego. Opiera się na uważnej obserwacji rynku w ostatnich miesiącach. Pandemia wstrząsnęła filarami systemu, który kilkadziesiąt lat budował potęgę amerykańskiego przemysłu filmowego. Produkcje dość szybko się starzeją, główni gracze na rynku światowym musieli więc zacząć eksperymentować. Także w Polsce. Na pominięcie okna kinowego zdecydowali się producenci kolejnych filmów z 2020 i 2021 roku: „Listów do M. 4” (które zresztą pomogły rozhuśtać płatny serwis TVN Player, wcześniej ożywiony już internetowym debiutem „Hejtera”), „Prime Time”, „Asymetrii”, „Fisheye”.</p>



<p>Światowym echem odbiły się dystrybucyjne pomysły hollywoodzkie, w większości nieudane. Megaprodukcja Warner Bros „Tenet”, wprowadzana w okienkach między lockdownami, a także na platformach, nie zwróciła się. „Mulan” Disneya był próbą wdrożenia modelu hybrydowego: tam, gdzie nie ma Disney+, film wchodził do kin, a w regionach, gdzie platforma działa, należało ponieść specjalną opłatę premierową. Wyników eksperymentu nie znamy, ale według pogłosek film się zwrócił, natomiast nic ponadto. Duże filmy potrzebują kina, by ich koszty mogły się zwrócić[przypis]D. Romanowska, Nowa (po)pandemiczna rzeczywistość: szanse i zagrożenia, „Magazyn Filmowy. Pismo Stowarzyszenia Filmowców Polskich”, 2021, nr 119-120, s. 45.[/przypis]. Dlatego, mimo paru przymiarek, nie zdecydowano się na streamingową premierę „Bonda”. Po prostu nikomu się to nie opłacało.</p>



<p>W okresach między lockdownami widać było ciśnienie ze strony widowni na maksymalne skrócenie holdbacków, czyli jak najszybsze kierowanie filmów z kin na platformy. Kluczowe w przewidywaniach wydaje się pytanie, czy będzie to trend trwały, kiedy pandemia już wygaśnie. Wciąż jeszcze platformy nie są w stanie zbudować uniwersalnych modeli zapewniających produkcję filmową z pominięciem okna kinowego. Takie próby się zdarzają, także na polskim gruncie. Netflix zamówił u polskich producentów takie filmy, jak „Hiacynt”, „Wszyscy moi przyjaciele nie żyją” czy komedie romantyczne dla szerokiej widowni. Powstają one równolegle z serialami produkowanymi na VOD, takimi jak „Sexify”, „Rojst” czy „W głębi lasu”.</p>



<h2>Podsumowanie</h2>



<p>Pandemia COVID-19 nie tyle zrewolucjonizowała, co przyspieszyła procesy zachodzące na globalnym rynku, którego polska kinematografia jest nieodłączną częścią. Użytkownik platform streamingowych zaczyna dochodzić do ściany. Osoby pracujące w pełnym wymiarze godzin nie znajdą czasu na konsumowanie oferty więcej niż dwóch, trzech subskrypcji VOD. Jak zauważa Marcin Adamczak, w 2021 roku widoczny stał się trend koncentracji wokół najsilniejszych podmiotów. Obecnie przewaga Netfliksa jest ogromna – to najpopularniejszy portal VOD na świecie. Ale stare studia hollywoodzkie mają unikatowe katalogi z najpopularniejszymi filmami świata, które teraz ochoczo udostępniają. Z tego między innymi wynika racjonalna decyzja Amazona o zakupie legendarnej firmy MGM, a także spektakularna fuzja Warner Media i Discovery[przypis]Tamże.[/przypis]. Być może w najbliższych latach dojdzie do bratobójczej walki, serii fuzji i przejęć, które będziemy obserwować z rosnącą fascynacją. </p>



<figure class="wp-block-image size-large"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz-1024x683.jpg" alt="" class="wp-image-2175" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/12/AW_Plan-film-Synthol-pazdziernik-2020-Rezyser-i-aktor-Piotr-Trojan-fot.-Gosia-Stasiewicz.jpg 1800w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Plan film „Synthol”, październik 2020, reżyser i aktor Piotr Trojan. Fot. Gosia Stasiewicz</figcaption></figure>



<p>Na polskim gruncie produkcja filmowa stosunkowo łagodnie przeszła przez falę pandemiczną, między innymi dzięki energii i odpowiedzialności środowiska. Nie byłoby to możliwe bez Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej, który w porozumieniu z Ministerstwem Kultury zainicjował serię zmian w legislacji, mających ułatwić branży funkcjonowanie we wciąż zmieniających się warunkach zewnętrznych. Z procesu tego de facto jednak nie skorzystały największe przedsiębiorstwa, jak multipleksy.</p>



<p>Producenci wykazywali się kreatywnością, poszukując nowych partnerów i decydując się na dywersyfikację źródeł finansowania poprzez produkcję dla platform streamingowych i kierując na nie tytuły bez osadzania ich w tradycyjnym oknie kinowym. Trudno sobie jednak wyobrazić, że w przyszłości pieniądze publiczne z PISF, funduszy regionalnych itd. będą kierowane do produkcji i konsumowane w pierwszej kolejności przez amerykańskie sieci VOD. Należy przypuszczać, że zostanie utrzymana praktyka produkcji pierwotnie przeznaczonych na platformy streamingowe przy jednoczesnym rozwijaniu tradycyjnej produkcji do kina. To zwielokrotnienie dróg produkcji i dystrybucji będzie wymagało przyjęcia przez producentów nowych modeli biznesowych, niestandardowego budowania budżetów i planów zwrotów (tzw. recoupment planów). Jednocześnie pojawia się pewne niebezpieczeństwo, że rozpędzona produkcja seriali i filmów dla platform i telewizji będzie powodował odpływ ekip i twórców, a film artystyczny, który buduje tożsamość kinematografii kraju, zacznie przesuwać się na margines twórczości audiowizualnej.</p>



<p>Największą niewiadomą pozostaje jednak wciąż postawa widzów – i tych z coraz większą frustracją płacących coraz większe abonamenty SVOD i tych, którzy kupują bilety do kina. Wiemy już, że widzowie do kin wrócą – pytanie, na co? Czy na przysłowiowe Bondy, czyli wielkie produkcje z udziałem amerykańskiego kapitału, zawsze popularne filmy familijne czy filmy rodzimej produkcji? Co będzie z kinem artystycznym? Może jego obieg ograniczy się do coraz bardziej zmonetyzowanego obiegu festiwalowego, opierającego się na zasadzie szlachetnego snobizmu? Być może i tutaj kluczowe okażą się platformy, które zawsze znajdą miejsce dla niestandardowych, ambitnych tytułów. Ich właściciele wiedzą bowiem, że kluczem do sukcesu, czyli zatrzymania internautów, jest różnorodność, wyczuwanie światowych trendów i pozyskiwanie widzów wśród wielu grup odbiorców.</p>



<p>Być może na te pytania będziemy mogli odpowiedzieć sobie dopiero za dwa, trzy lata.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/kino-w-pandemii-i-w-postpandemii/">Nie czas umierać. Kino w pandemii i w postpandemii</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Idzie nowe w starych butach. Dyskurs o pandemii COVID-19</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/idzie-nowe-w-starych-butach-dyskurs-o-covid/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Magdalena Nowicka-Franczak]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 23 Jun 2021 20:26:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły naukowe]]></category>
		<category><![CDATA[covid]]></category>
		<category><![CDATA[COVID-19]]></category>
		<category><![CDATA[intelektualiści]]></category>
		<category><![CDATA[krastew]]></category>
		<category><![CDATA[nowicka franczak]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[żiżek]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=365</guid>

					<description><![CDATA[<p>Jak radzą sobie z pandemią intelektualiści? Można powiedzieć nieco ironicznie, że proponowane przez niektórych z nich historiozoficzne struktury rozpleniły się niczym wirus. Zastanawia jednak schematyczność i jednokierunkowość ich wypowiedzi.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/idzie-nowe-w-starych-butach-dyskurs-o-covid/">Idzie nowe w starych butach. Dyskurs o pandemii COVID-19</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">Jak radzą sobie z pandemią intelektualiści? Można powiedzieć, nieco ironicznie, że na przykład proponowane przez niektórych z nich historiozoficzne struktury dyskursu rozpleniły się niczym wirus. Ich częstość wydaje się jednak wynikać z przemian roli intelektualisty, idących w kierunku tłumacza, który będąc częścią odchodzącej do lamusa nowoczesności, odpowiada na aktualne zapotrzebowanie komentowania, tłumaczenia oraz uspójniania różnicującej się i fragmentarycznej rzeczywistości. Zastanawia jednak schematyczność i w dużej mierze jednokierunkowość ich wypowiedzi.</span></p>



<blockquote class="wp-block-quote"><p><br>&#8222;Niechajże ów smutny początek będzie dla was tym samym, czym dla wędrowców stroma i spadzista góra, za którą skrywa się miła i piękna równina. Im trudniejsze było wejście i zejście, tym słodsze jest później odetchnienie. Nieskończona radość boleścią się kończy, a po boleści znów radość nastaje. Po tym krótkotrwałym smutku (mówię krótkotrwałym, bowiem w niewielu słowach on się wyraża) wkrótce nastąpi wesele i radość, które wam już przyobiecałem&#8221;[przypis]G. Boccaccio, <em>Dekameron</em>, przeł. Edward Boyé, PIW, Warszawa 1975, s. 33.[/przypis].</p></blockquote>



<p>Rok 2020 jest być może echem zdarzeń z XIV wieku, ale bardzo odległym. Z jednej strony wirus SARS-CoV-2, odpowiedzialny za rozwój choroby COVID-19, zabija znacznie rzadziej niż bakteria <em>Yersinia pestis</em> wywołująca dżumę, ale z uwagi na niespecyficzność objawów (lub ich brak) oraz niesprawną machinę nowoczesnej biurokracji i sprawozdawczości skala faktycznych infekcji i ich powikłań pozostaje nieznana. Z drugiej strony aktualna epidemia jest nieodrodnym dzieckiem modernizacyjnego przyspieszenia, które ma odmienną skalę w różnych społeczeństwach i w różnych aspektach życia społecznego[przypis]Zob. H. Rosa, <em>Beschleunigung. Die Veränderung der Zeitstrukturen in der Moderne</em>, Suhrkamp, Frankfurt am Main 2005.[/przypis]. Mimo to dramat rozgrywa się w skompresowanym czasie, w warunkach globalnej równo &#8211; czesności: od zidentyfikowania pierwszych zachorowań w Chinach w listopadzie 2019 potrzeba było ledwie dwóch miesięcy, by potwierdzono dotarcie wirusa do Europy, a kolejnych dwóch, by Światowa Organizacja Zdrowia ogłosiła pandemię. Czternastowieczna pałeczka dżumy potrzebowała niemal dziesięciu lat, by z Azji Środkowej przenieść się do europejskich portów i dalej w głąb kontynentu. Tym, co pozostaje niezmienne, jest chęć przekucia choroby ciała i strachu przed nią na dyskurs krytyczny, który posiadałby walory pozytywne. Chodzi nie o dyskurs rozliczający ludzi i instytucje z tego, że dopuściły do epidemii, lecz dający im szansę – pod warunkiem wyciągnięcia wniosków na przyszłość.</p>



<p>Celem artykułu jest przyjrzenie się figurom myślowym intelektualnego dyskursu o rzeczywistości społecznej, która może stać się naszym udziałem po zakończeniu pandemii koronawirusa. Przez dyskurs intelektualny rozumiem zbiór wypowiedzi, zróżnicowanych przedmiotowo i formalnie, które łączy to, że podmiot mówiący odnosi się <em>explicite</em> i <em>implicite</em> do wiedzy naukowej, zwłaszcza myśli teoretycznej, i zazwyczaj jest identyfikowany jako przedstawiciel lub przedstawicielka elit intelektualnych (tj. naukowców, publicznych intelektualistów, publicystów mediów opiniotwórczych, artystów z obszaru kultury elitarnej).</p>



<h2>Kryzys jako gorączka intelektualna</h2>



<p>Wzmożenie intelektualne, którego rezultatem jest intensywna produkcja dyskursu, wywołuje sytuacja nagła, pilnie domagająca się interwencji. Dyskurs ma opracowywać, a w jakiejś mierze neutralizować niepokój towarzyszący tej rozpalającej umysły okoliczności dzięki temu, że normalizuje jej postrzeganie i doświadczanie. Michel Foucault wskazuje, że nagła sytuacja może w przypadku epidemii przybrać formę kryzysu, tj. „cyklicznego nasilania się [czynników chorobowych lub problematycznych – przyp. MNF], któremu zapobiec może jedynie pojawienie się jakichś czynników z wyższego, nawet jeśli naturalnego porządku, albo zastosowanie sztucznych środków leczniczych”[przypis]M. Foucault, <em>Bezpieczeństwo, terytorium, populacja. Wykłady w Collège de France 1977–1978</em>, przeł. Michał Herer, PWN, Warszawa 2010, s. 80.[/przypis]. Jednocześnie pojęcie kryzysu nie stanowi wyłącznie obiektywnej kategorii opisu, ale jest też wytworem intelektualnej wyobraźni, narzędziem nazywania rzeczywistości, która wymyka się doświadczeniu językowemu, a dzięki pojemnemu terminowi znowu zostaje w język pochwycona. Diagnozowanie kryzysu jest więc praktyką charakterystyczną dla dyskursu intelektualnego i może przyczynić się do przewartościowania skostniałego myślenia.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Kryzys jest tyleż dzieckiem okoliczności, co samych jego diagnostów. I to dzieckiem narodzonym podczas zmierzchu ich klasy.</p></blockquote></figure></p>



<p>Częściej jednak prowadzi do maskowania faktu, że rzeczywistość uciekła tym, którzy rzekomo nad nią panują albo twierdzą, że ją rozumieją. W świetle koncepcji Foucaulta nazywanie i wyjaśnianie też jest rodzajem panowania – za pomocą dyskursu, będącego nośnikiem społecznych relacji władzy. Wydaje się, że dla intelektualistów nie tylko w czasach pandemii koronawirusa „językiem życia”, który rozpala do tworzenia całościowych wizji rzeczywistości tak empirycznej, jak i idealistycznej[przypis]Kategorię tę proponuje w kontekście literatury romantycznej Maria Janion. Por. tejże, <em>Gorączka romantyczna</em>, słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007, s. 8.[/przypis] jest właśnie opowieść o kryzysie, służąca zarówno za punkt wyjścia, jak i za konwencjonalną ramę społecznej refleksji.</p>



<p>Kryzys jest tyleż dzieckiem okoliczności, co samych jego diagnostów. I to dzieckiem narodzonym podczas zmierzchu ich klasy. Jednymi z pierwszych wieszczów kryzysu jako kondycji społecznej byli, pojęcie kryzysu zapożyczywszy z dyskursu medycznego[przypis]Pojęcie kryzysu równocześnie funkcjonowało także w dyskursie prawnym i teologicznym, odnosząc się – odpowiednio – do rozstrzygającego momentu w procesie jurydycznym lub w eschatologii.[/przypis], Jean Jacques Rousseau i Denis Diderot. „Każde wolne państwo, w którym nie przewidywano wielkich kryzysów, narażone jest podczas każdej burzy na śmiertelne niebezpieczeństwo” – pisał ten pierwszy w „Uwagach o rządzie polskim”[przypis]J.J. Rousseau, <em>Uwagi o rządzie polskim</em>, w: <em>Umowa społeczna</em>, przeł. Bronisław Baczko i in., PWN, Warszawa 1966, s. 245.[/przypis]. Diderot widział w kryzysie wielką niewiadomą, przygodne rozstrzygnięcie, które równie dobrze może poprowadzić ludzi ku wolności, jak i ku niewolnictwu. Mimo groźnej nieprzewidywalności jest kryzys koniecznym impulsem, by krytyka społeczna władzy mogła zradykalizować się i doprowadzić do końca określony rozdział w dziejach władzy i społeczeństwa – i rozpocząć nowy[przypis]R. Koselleck, <em>Krytyka i kryzys. Studium patogenezy świata mieszczańskiego</em>, przeł. Jakub Duraj i Marcin Moskalewicz, Biblioteka Res Publiki Nowej, Warszawa 2015, s. 362–364.[/przypis]. Kto jednak ma go pisać? Reinhart Koselleck, omawiając peregrynacje pojęcia kryzysu w XVIII wieku, sięga do futurystycznej powieści „L’An 2240” Louisa-Sébastiena Merciera, wydanej w 1771 roku. Prognoza dotycząca odległego roku 2240 zakłada m.in., że już pod koniec osiemnastego stulecia „głos filozofów utracił swą dotychczasową moc, ponieważ obywatele powiedzieli w końcu wyraźnie, że władza moralno-duchowa okrzepła już na tyle, by dowieść swej rzeczywistej siły w otwartej konfrontacji politycznej”[przypis]B. Stiegler, <em>Wstrząsy. Głupota i wiedza w XXI wieku</em>, przeł. Michał Krzykawski, PWN, Warszawa 2017, s. 67.[/przypis] . Tendencja ta okazała się trwała i oświeceniowe przesilenie rewolucyjne zapoczątkowało trwający z przerwami do dziś proces osłabiania społecznego oddziaływania myśli filozoficznej i intelektualnej.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="689" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-1024x689.jpg" alt="Filozof Slavoj Žižek rozparty na kanapie, gestykuluje" class="wp-image-977" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-1024x689.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-300x202.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-768x517.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-1536x1034.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Slavoj_Zizek_2015_fot-Amrei-Marie-2048x1378.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Slavoj Žižek. Fot. Amrei-Marie / Wikipedia Commons</figcaption></figure>



<p>Do naszych czasów przetrwało zarówno myślenie o kryzysie jako o przesileniu, które prowadzi do rozstrzygnięć politycznych, jak i upatrywanie w kryzysie szansy na przebudowę ładu społecznego. W dyskursie intelektualnym nieodłącznym elementem mówienia o szansie jest kreślenie moralnych wizji społeczeństwa. Paradoksalnie to dyskursywne moralizowanie może być wyborem pragmatycznym, przed którym stoją dziś intelektualiści chcąc być usłyszanymi w epoce zaburzonych społecznie zdolności „rozróżniania między wiedzą, opinią a dogmatem”, którą to umiejętność wykształciła niegdyś myśl oświeceniowa9 . W XXI wieku część reprezentantów nauki traci wiarę w to, że walka z głupotą i niewiedzą jest możliwa środkami rozumowymi. „Wrażenie, że nierozum zawładnął obecnie ludźmi, przytłacza umysł każdego z nas, gdy stajemy w obliczu zapadania się systemów, poważnych wypadków technologicznych, skandali sanitarnych lub farmaceutycznych, ekonomicznych ruin i zniszczeń, szokujących doniesień, eksplozji popędów i aktów szaleństwa wszelkiego rodzaju i we wszelkich warstwach społecznych”[przypis]Tamże, s. 49–50.[/przypis] – wyjaskrawia problem Bernard Stiegler. Moralizowanie jest społecznie uznaną formą reagowania na kryzys, ale jednocześnie emanacją tego, co Stiegler nazywa zaciąganiem teorii na służbę społecznej racjonalizacji stanu rzeczy.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Moralizowanie towarzyszące kreśleniu szans dla nowych wizji społeczeństwa może być wyborem pragmatycznym, przed którym stoją intelektualiści chcąc być usłyszanymi w epoce zaburzonych społecznie zdolności „rozróżniania między wiedzą, opinią a dogmatem”.</p></blockquote></figure></p>



<p>Ujmowanie niepokojącej struktury teraźniejszości jako kryzysu nobilituje i uzasadnia reagowanie na nią. Nie umniejszając dramatyzmu pandemii COVID-19, która na świecie pochłonęła niemal 2,5 mln ofiar (stan na połowę lutego 2021), trzeba podkreślić, że interpretowanie jej jako kryzysu polityczno-społecznego jest praktyką powszechną w dyskursie intelektualnym i raczej szeroko akceptowaną przez odbiorców tego dyskursu. Nie ma tutaj miejsca na prezentację perspektywy metodologicznej, która leży u podstaw niniejszego opracowania. Tym niemniej chciałabym podkreślić, że kieruję się wrażliwością krytyczną analizy dyskursu, której „przedmiotem krytycznego, zdystansowanego i w pewnym sensie nieufnego zainteresowania (…) winny stać się przede wszystkim właśnie te punkty widzenia i te dyskursy, które w skali społecznej uważa się za oczywiste, prawdziwe i niekwestionowane”[przypis]M. Czyżewski, <em>Teorie dyskursu i dyskursy teorii</em>, „Kultura i Społeczeństwo”, nr 2, 2013, s. 4.[/przypis]. To one formatują postrzeganie świata i zadania stawiane przed jego mieszkańcami. Taką „formatką” jest też pojęcie kryzysu.</p>



<p>W analizowanych przeze mnie fragmentach dyskursu intelektualnego samo zaistnienie pandemii COVID-19 jest traktowane jako kryzys społeczny, zaburzenie relacji w społeczeństwie rozumianym zarówno jako <em>demos</em>, jak i <em>communitas</em>. Część autorów wybiera spojrzenie diachroniczne i kauzalne, szukając w kryzysie państwa przyczyn kryzysu epidemicznego, a w kryzysie epidemicznym przesłanki do kolejnych kryzysów społecznych. Inni prezentują optykę synchroniczną: równoczesności kryzysów o charakterze politycznym, ekonomicznym i kulturowym, na które nakłada się epidemia jako test dla pozostałych, doświadczających przesilenia sfer życia. Pierwsze podejście obecne jest na przykład w głosie redaktorów zbioru „Liberalizm po koronawirusie”. Jakub Bodziony i Piotr Kieżun wiążą kryzys epidemiczny z nadchodzącym kryzysem gospodarczym, który wymusi zmianę dominującego na świecie modelu kapitalizmu[przypis]M. Czyżewski, <em>Teorie dyskursu i dyskursy teorii</em>, „Kultura i Społeczeństwo”, nr 2, 2013, s. 4.[/przypis]. Natomiast Slavoj Žižek w „Pandemii! COVID-19 trzęsie światem” widzi tytułowe zdarzenie jego logiczny rezultat patologii globalizacji i kapitalizmu, prognozując, że kryzys epidemiczny będzie preludium kolejnych kryzysów trawiących Europę: gospodarczego, związanego z następną falą uchodźców z Bliskiego Wschodu oraz wewnętrznego kryzysu Unii Europejskiej[przypis]S. Žižek, <em>Pandemia! COVID-19 trzęsie światem</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann, Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2020, s. 37–41.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized wkolorze"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-634x1024.jpg" alt="Okładka książki Liberalizm po koronawirusie, przedstawia dużą symboliczną komórkę wirusa i mniejszy wirujący wokół niego obraz Ziemi" class="wp-image-980" width="197" height="319" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-634x1024.jpg 634w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-186x300.jpg 186w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-768x1241.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-951x1536.jpg 951w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3-1268x2048.jpg 1268w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/e-book_liberalizm_po_koronawirusie3.jpg 1535w" sizes="(max-width: 197px) 100vw, 197px" /><figcaption>Fot. Kultura Liberalna </figcaption></figure>



<p>Drugie podejście znajdziemy u Iwana Krastewa, który pandemię COVID-19 określa mianem „szarego łabędzia”: „wydarzenie, które może wywrócić świat do góry nogami i jest wysoce prawdopodobne, a mimo to jego nadejście szokuje”[przypis]I. Krastew, <em>Nadeszło jutro. Jak pandemia zmienia Europę?</em>, przeł. Michał Sutowski, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2020, s. 11.[/przypis]. Dodaje porównanie popkulturowe, pisząc, że epidemie są „jak seriale Netfliksa, w których koniec jednego sezonu oznacza tylko chwilową pauzę przed kolejnym”[przypis]Tamże, s. 13.[/przypis]. Aktualny kryzys rozpatruje łącznie z innymi: kryzysem finansowym i migracyjnym, traktując je nie tyle jako przyczyny, ile jako prefiguracje społecznych aspektów pandemii. Z kolei Jan Zielonka przekonuje, że jest ona sprawdzianem dla władzy publicznej i jej opiekuńczych zobowiązań wobec obywateli, które już wcześniej były kwestionowane[przypis]J. Zielonka, T. Sawczuk, <em>Nie jesteśmy skazani na autorytaryzm</em>, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 19[/przypis]. Tomasz Sawczuk zwraca uwagę na współistnienie kryzysu koronawirusowego i klimatycznego, wskazując na podobieństwa między nimi: uzależnienie ich przezwyciężenia od „trwałości ludzkich instytucji” oraz zgody na ograniczanie ludzkiej wolności (w zakresie, odpowiednio, przemieszczania się i eksploatacji zasobów naturalnych)[przypis]T. Sawczuk, <em>Koronawirus jak kryzys klimatyczny? 5 lekcji dla naszej polityki</em>, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 52, 54.[/przypis]. Tomasz Stawiszyński twierdzi, że koronawirus pojawił się w świecie będącym „w tym rozległym kryzysie” kulturowym i politycznym, i jedynie przelał czarę goryczy, która od dawna napełniała się, oddziałując negatywnie na ludzką psychikę[przypis]T. Stawiszyński, Łukasz Pawłowski, <em>Nasz świat skończył się w ciągu miesiąca</em>, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 140.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Abstrahując od oceny trafności tezy Agambena, wydaje się pewne, że kryzys jako kategoria opisu rzeczywistości przetrzyma w dyskursie intelektualnym wszystko – nawet obwieszczenia końca społeczeństwa.</p></blockquote></figure></p>



<p>Przewrotne – i oparte na nietrafnym rozpoznaniu procesu epidemiologicznego – odniesienie do kryzysu znajduje się w krótkim, lecz bardzo głośnym tekście Giorgia Agambena, opublikowanym w dzienniku „Il manifesto” 26 lutego 2020, a więc przed kulminacją epidemii we Włoszech w pierwszych miesiącach owego roku. Już w tytule komentarza, „Stan wyjątkowy wywołany nieuzasadnioną sytuacją kryzysową”, Agamben neguje trafność uznania rozprzestrzeniania się wirusa SARS-CoV2 w swym kraju za faktyczny kryzys (powołuje się przy tym na wypowiedź Włoskiej Krajowej Rady ds. Badań Naukowych), a jednocześnie diagnozuje nadzwyczajne środki ograniczające wolności obywateli w celu zwalczania wzrostu zakażeń jako kryzys państwa i demokracji. Sięgając do sztandarowego pojęcia z własnych prac filozoficznych, Agamben nazywa działania władz i wspomagających je mediów wprowadzaniem nieuzasadnionego rzeczywistymi okolicznościami stanu wyjątkowego w celu uczynienia z niego „normalnego paradygmatu rządzenia”[przypis]G. Agamben, <em>Stan wyjątkowy wywołany nieuzasadnioną sytuacją kryzysową</em>, przeł. Łukasz Moll, https://www.praktykateoretyczna.pl/artykuly/stan-wyjatkowy-sytuacja-kryzysowa/.[/przypis]. Stan wyjątkowy oznacza w świetle prac Agambena „przekształcenie środków tymczasowych i nadzwyczajnych w technologię władzy”[przypis]Tegoż, <em>Stan wyjątkowy. Homo sacer II</em>, przeł. Monika Surma-Gawłowska, Korporacja Ha!art, Kraków 2008, s. 9.[/przypis]. Zdaniem filozofa stan wyjątkowy jest od dawna faktyczną, choć skrywaną formą rządzenia – jednak koronawirus staje się pretekstem do radykalizacji i ujawnienia woli totalnego rządzenia życiem ludzi poprzez arbitralne ograniczenie indywidualnych wolności, które z kolei rządzącym daje nieograniczoną władzę nad populacją. Filozof twierdzi, że epidemia nie jest kryzysem, bo jej nie ma, ale została jako kryzys wynaleziona w celu legitymizacji władzy, która wywołuje „stan strachu” w społeczeństwie – i to w tych działaniach tkwi istota kryzysu, a nie w chorobie zakaźnej. „W tym perwersyjnym błędnym kole ograniczanie wolności przez rządy jest akceptowane w imię pragnienia bezpieczeństwa, które zostało wytworzone przez te same rządy, które teraz interweniują po to, by je zaspokoić”[przypis]Tegoż, <em>Stan wyjątkowy wywołany…</em>[/przypis] – uważa.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized wkolorze"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/zizek.png" alt="" class="wp-image-1417" width="204" height="298" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/zizek.png 410w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/zizek-205x300.png 205w" sizes="(max-width: 204px) 100vw, 204px" /><figcaption>Fot. Wydawnictwo Relacja</figcaption></figure>



<p>Głos Agambena spotkał się zarówno z poparciem, jak i z silną dezaprobatą – zwłaszcza w kontekście alarmującej sytuacji epidemicznej we Włoszech wiosną 2020 roku. W reakcji na krytykę autor opublikował 17 marca kolejną wypowiedź. Nie negując tym razem istnienia epidemii, powtórzył tezy pierwszego tekstu, że epidemia ujawnia i normalizuje stan wyjątkowy, który jest ostatecznym kryzysem wolności. „Ludzie są tak przyzwyczajeni do życia w warunkach nieustannego kryzysu i stanu wyjątkowego, że zdają się nie zauważać, iż ich życie zostało zredukowane do egzystencji wyłącznie biologicznej, pozbawiając ich możliwości praktykosania jakiejkolwiek formy życia społecznego, politycznego, ale także czysto ludzkiego i uczuciowego”[przypis]Tegoż, <em>Epidemia koronawirusa zagraża ludzkiej wolności</em>, przeł. Olga Łabendowicz, https://liberte.pl/epidemia-koronawirusa-zagraza-ludzkiej-wolnosci[/przypis] – dodaje Agamben. Jego diagnoza prowadzi do ponurej prognozy: środki nadzwyczajne zostają utrzymane przez władzę po zażegnaniu „kryzysu zdrowotnego”, a przyszłość będzie tylko podtrzymaniem aktualnej przemocy. Abstrahując od oceny trafności tej tezy, jedno wydaje się pewne: kryzys jako kategoria opisu rzeczywistości przetrzyma w dyskursie intelektualnym wszystko – nawet obwieszczenia końca społeczeństwa. Co więcej, diagnoza kryzysu jest czymś, co neutralizuje odrzucane przez wielu radykalne tezy o zniewoleniu jako powszechnej kondycji ludzkiej. Pojęcie kryzysu sugeruje, że było lepiej i że może być lepiej, kiedy przesilenie minie. Kryzys daje nadzieję tam, gdzie nie widzą jej filozofowie.</p>



<h2><strong>Historiozofia epidemiczna</strong></h2>



<p>Jedną z najbardziej przewrotnych konsekwencji diagnozowania kryzysu społecznego jest impuls do myślenia historiozoficznego. Pooświeceniowa historiozofia doszukuje się nie tylko celowości dziejów, ale także przypisuje im – widząc w nich emanację Rozumu – zdolność samoregulacji. Jakichkolwiek traum i plag ludzkość by nie doświadczała, były one zdeterminowane przeszłymi procesami i działaniami. Jednakże w ostatecznym rozrachunku, po zażegnaniu kryzysu, wolność i sprawiedliwość zwyciężą. Taka retrospektywna wykładnia przyszłości stała się zarówno paliwem dla filozofii postępu, jak i uniwersalnym uzasadnieniem programów politycznych legitymizujących określoną wolę rządzenia[przypis]R. Koselleck, <em>Krytyka i kryzys…</em>, s. 279–294.[/przypis]. Natomiast w czasach pandemii koronawirusa myślenie historiozoficzne staje się jednocześnie schematem tłumaczenia przyczyn zarazy, wskazywaniem aktorów społecznych odpowiedzialnych za jej wybuch oraz narzędziem przypisywania zarazie sensu wykraczającego poza horyzont czasowy jej właściwego trwania. Intelektualistom struktury historiozoficzne służą także jako alibi dla ich dyskursu, w którym – nie licząc sporadycznych wypowiedzi głównie w obszarze nauk ścisłych – pandemii nie przewidywano. Jeśli jednak widzieć w historiozofii sztukę szukania oznak kryzysu, to dyskurs intelektualny za pomocą samoreferencyjności wypowiedzi ma szansę udowodnić, że przewidział przyszłość, nawet jeśli nie nazywał wprost tego, co ona zapowiada.</p>



<p>I tak Žižek posługuje się uproszczoną i przystępną wizją heglizmu. W tej optyce kryzys epidemiczny jest nieuchronną fazą w dziejach, wywołaną trwającym od kilku dekad załamywaniem się działania Rozumu, zwłaszcza w relacji państwo – obywatele. Równocześnie w Rozumie autor „Pandemii!” widzi szansę na przełamanie kryzysu i przejście do nowego etapu w historii, opartego na odnowionym sojuszu wiedzy, intelektu i praktyki. Kierunek tego sojuszu jest wyznaczony neomarksistowskim projektem społecznego ładu, któremu Žižek pozostaje wierny od lat. Z jednej strony przekonuje, że pandemia jest wynikiem „naturalnej przypadkowości zdarzeń”[przypis]S. Žižek, <em>Pandemia!&#8230;,</em> s. 23.[/przypis] i nie niesie ukrytego przesłania dla ludzkości. Z drugiej – cały jego wywód przeczy takiej tezie. Po pierwsze, zdaniem filozofa epidemia wybuchła w Chinach, ponieważ Komunistyczna Partia Chin odeszła od maoistycznych ideałów, nie ufa obywatelom, prześladuje maoistów i ludzi myślących prowspólnotowo, a w konsekwencji zignorowała ostrzeżenia i atakowała personalnie sygnalistę lekarza Li Wenlianga, który pod koniec 2019 roku alarmował o nowej infekcji. Po drugie, pandemia jest logicznym efektem globalizacji i przepływu ludzi na kapitalistycznym rynku pracy oraz dóbr materialnych, ale także dowodem na wyczerpanie się populizmu nacjonalistycznego, jak nazywa izolacjonistyczne i antysolidarnościowe reakcje poszczególnych państw na globalizację. Po trzecie, tragiczne żniwo, jakie pandemia zbiera w Europie, powiązane ze stagnacją czy wręcz dezintegracją Unii Europejskiej, stawia pytanie o sens i przyszłość UE. Po czwarte, pandemia do tego stopnia wyostrza podziały klasowe i nierówności ekonomiczne w świecie kapitalistycznym oraz unaocznia wyzysk różnych grup pracowników (zarówno fizycznych, zatrudnionych w służbie zdrowia, jak i prekariatu), że doprowadzi do nieuchronnego, w opinii Žižka, rozliczenia kapitalizmu i dowartościowania pracy wykonywanej w trosce o dobrostan społeczeństwa[przypis]Tamże, s. 34.[/przypis].</p>



<p>Filozof twierdzi, że pandemia musiała nadejść, a poprzez kryzys społeczny, jaki wywołała, stanie się okresem przejściowym w dziejach świata, który doprowadzi do zasadniczej zmiany dominującej formy ładu społecznego, opartego na przywilejach dla wybranych, a wyzysku dla większości. Autorowi „Pandemii!” nie chodzi o korektę proceduralną ani o humanizację kapitalizmu, lecz o radykalną wymianę modelu polityczno-ekonomicznego. Zanim do tego dojdzie, nastąpi faza refleksji nad alternatywnym społeczeństwem, gdzie kluczową rolę odegra wiedza naukowa i odrodzenie powszechnego zaufania do niej. Filozof kreśli dialektyczną wizję, w której upadek intelektu i chaos najnowszej historii z pandemią jako kulminacją tych procesów stanie się punktem odbicia dla Rozumu dziejów i dla nauki jako jego nośnika.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized wkolorze"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/iwanok-1.jpg" alt="" class="wp-image-1432" width="199" height="319" title="" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/iwanok-1.jpg 305w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/iwanok-1-187x300.jpg 187w" sizes="(max-width: 199px) 100vw, 199px" /><figcaption>Fot. Wydawnictwo Krytyki Politycznej</figcaption></figure>



<p>Filozof twierdzi, że pandemia musiała nadejść, a poprzez kryzys społeczny, jaki wywołała, stanie się okresem przejściowym w dziejach świata, który doprowadzi do zasadniczej zmiany dominującej formy ładu społecznego, opartego na przywilejach dla wybranych, a wyzysku dla większości. Autorowi „Pandemii!” nie chodzi o korektę proceduralną ani o humanizację kapitalizmu, lecz o radykalną wymianę modelu polityczno-ekonomicznego. Zanim do tego dojdzie, nastąpi faza refleksji nad alternatywnym społeczeństwem, gdzie kluczową rolę odegra wiedza naukowa i odrodzenie powszechnego zaufania do niej. Filozof kreśli dialektyczną wizję, w której upadek intelektu i chaos najnowszej historii z pandemią jako kulminacją tych procesów stanie się punktem odbicia dla Rozumu dziejów i dla nauki jako jego nośnika.</p>



<p>Nie inaczej myśli Edwin Bendyk, który refleksję o celowości pandemii dopisuje jako prolog swojej ukończonej zimą, ale wydanej wiosną 2020 roku książki pt. „W Polsce, czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata”. Twierdzi, że wybuch epidemii był wysoce prawdopodobny, a „ostrzeżeń nie brakowało”[przypis]E. Bendyk, <em>W Polsce, czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata</em>, „Polityka”, Warszawa 2020, s. 15.[/przypis]. Co znamienne, jako przykład trafnego jej prognozowania zamiast głosów naukowców i intelektualistów par excellence podaje pochodzące z 2015 roku słowa Billa Gatesa, a więc współtwórcy i praktyka kapitalistycznego rynku idei i usług. Bendyk wpisuje koronawirusa w wizję cyklicznie odtwarzającej się podróży patogenów z Azji do Europy przez Włochy i w dzieje zaraz zmieniających zastany ład społeczno-polityczny, jak plaga justyniańska i Czarna Śmierć. Dla tego autora eksplozja COVID-19 to unaocznienie kryzysu społecznego, zapowiadającego zmierzch określonych form cywilizacji. Pandemia jest „ostatnim ostrzeżeniem przed znacznie poważniejszym kataklizmem, czekającym w nieodległej przyszłości, jeśli nie potraktujemy poważnie sygnałów ostrzegających, że dalszy rozwój w dotychczasowym modelu jest niemożliwy”[przypis]Tamże, s. 27.[/przypis]. W konsekwencji pandemia, rozumiana nie jako zbiór indywidualnych przypadków choroby, lecz zdarzenie społeczne, zyskuje wymiar misyjny i cel uświadomienia ludzkości pułapek, które sami na siebie zastawiliśmy. W tej interpretacji historia jest „mądrzejsza” od ludzkich aktorów, wystawiając ich na próbę, której przejście ma mieć pozytywne skutki.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Stawiszyński odrzuca przekonanie, że pandemia przerodzi się w „globalną rewolucję na rzecz empatii czy końca kapitalizmu”, twierdząc, że bardziej realny scenariusz zakłada dalsze pogłębienie brutalności aktualnych stosunków społecznych<br>i ekonomicznych.</p></blockquote></figure></p>



<p>Można by powiedzieć – nieco ironicznie – że historiozoficzne struktury dyskursu rozpleniły się w intelektualnych analizach znaczenia pandemii niczym wirus. Ich częstość wydaje się jednak wynikać z przemian roli intelektualisty, idących po części w kierunku typu podmiotu, o którym pisał niegdyś Zygmunt Bauman – tłumacza, który będąc epifenomenem odchodzącej do lamusa nowoczesności, odpowiada na aktualne zapotrzebowanie klarownego komentowania, tłumaczenia oraz uspójniania różnicującej się i fragmentarycznie doświadczanej rzeczywistości[przypis]Z. Bauman, <em>Prawodawcy i tłumacze</em>, przeł. Andrzej Ceynowa i Jerzy Giebułtowski, Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1998, s. 268–270.[/przypis]. Współczesny intelektualista – zwłaszcza w obliczu wydarzenia globalnego jak pandemia – nie chce być zredukowany do roli tłumacza, lecz w dużej mierze będąc nim, odgrywa na powierzchni dyskursu rolę moralizatora i odkrywcy ukrytego sensu tego, co prawdopodobnie w dużej mierze jest przygodne.</p>



<p>Wartym odnotowania głosem, który częściowo występuje przeciw historiozoficznemu myśleniu, jest praca epidemiologa i matematyka Adama Kucharskiego „Prawa epidemii. Skąd się epidemie biorą i czemu wygasają”, opublikowana w 2020 roku. Choć napisana przed pandemią SARS-CoV-2 i skoncentrowana na rozprzestrzenianiu się m.in. wirusa grypy, HIV, zika czy eboli, to koincydencja czasowa każe odnosić ją też do koronawirusa. Kucharski podejmuje refleksję metabadawczą: czy dociekać patogenezy choroby, czy skupiać się na jej trajektorii i długofalowych skutkach? Autor opowiada się za drugim wariantem, kiedy diachroniczna analiza epidemii stoi w centrum dyskursu naukowego. Odrzuca tę jego część, która ujmuje początek epidemii w kategoriach wybuchu, eksplozji czy ekspansji rozgrywającej się cyklicznie: „Z perspektywy czasu kuszące jest wymyślanie wyjaśnień i narracji, jakby wybuch epidemii był nieunikniony i mógł powtórzyć się w ten sam sposób”[przypis]A. Kucharski, <em>Prawa epidemii. Skąd się epidemie biorą i czemu wygasają</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann, Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2020, s. 11.[/przypis]. Autor zwraca się ku czasowi linearnemu, służącemu sekwencyjnemu porządkowaniu przygodnych zdarzeń, które można modelować jako osobliwe procesy historyczne, a nie uniwersalne prawa: „[w] epidemiologii najważniejsze chwile to nie te, kiedy mamy rację. To te, kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że się myliliśmy (…) jakiś wyjątek łamie to, co uznaliśmy za zasadę”[przypis]Tamże, s. 262.[/przypis]. Nie jest w wyborze optyki w pełni konsekwentny, wskazując po wielokroć na paralele czy izomorfizm procesów transmisji wirusów w sensie biologicznym oraz rozprzestrzeniania się zjawisk o charakterze finansowym i komunikacyjnym, takich jak piramidy finansowe czy internetowe memy. Książka Kucharskiego nie wymyka się w pełni neopozytywistycznemu dyskursowi o wspólnym uwzorowaniu i zbliżonej celowości procesów biologicznych oraz społecznych.</p>



<h2><strong>Wina i odkupienie</strong></h2>



<p>Lekcje, jakie mają płynąć z pandemii dla współczesnych społeczeństw, są wyjątkowo często – biorąc pod uwagę zróżnicowany ideowo przekrój intelektualistów zabierających głos w tej sprawie, z zaznaczającą się przewagą autorów zorientowanych laicko – formułowane z wykorzystaniem sekwencyjnej struktury dyskursu, która sięga do wywodzących się z myśli chrześcijańskiej kategorii pokuty i odkupienia grzechów ludzkości. Z jednej strony można w tej tendencji widzieć pojęciową niekonsekwencję lub ukryty konserwatyzm. Z drugiej – można tu doszukiwać się śladów długiego trwania określonych figur myślowych, odsyłających do dogmatów chrześcijańskich, ale jednocześnie stanowiących jeden z bazowych schematów wyjaśniania sytuacji kryzysowych. Zgodnie z nim za wywołanie kryzysu odpowiadają określeni aktorzy społeczni, którzy nawet jeśli bezpośrednio nie przyczynili się do jego wybuchu, to ich uprzednie działania utrudniają walkę z nim. Dlatego rozwiązania kryzysu należy szukać nie w doraźnych środkach zaradczych, lecz w całościowej przemianie „winnych/grzesznych” i przewartościowaniu ładu społecznego, który współtworzą.</p>



<p>Warto tutaj przywołać rozpoznania poczynione w kontekście powojennym przez Kennetha Burke’a w dziedzinie retoryki. Ważkim wątkiem jego koncepcji dramatyzmu jest teza mówiąca o tym, że w komunikacji społecznej raz po raz odtwarza się „cykl winy i odkupienia”. Opowieść o grzechu prowadzącym do winy, którą trzeba odpokutować, by zaznać spokoju, stanowi uniwersalną fabułę publicznych wypowiedzi. To na użytek tej proto-opowieści dobierane są odpowiednie środki retoryczne, a nie na odwrót. Wspomniana wina może być przypisana do jednostek, grup, ale także do społeczeństwa jako takiego. Etapem prowadzącym do odkupienia jest ofiarowanie, które ma dwa podstawowe warianty: umartwiania (uznania własnej winy) i wskazywania kozła ofiarnego (przerzucania winy na inne podmioty – szeroko lub wąsko zdefiniowane). Natomiast odkupienie wiąże się z wyrażeniem gotowości na poniesienie kary i apelem o przebaczenie[przypis]S.K. Foss, K.A. Foss, R. Trapp, Kenneth Burke, w: tychże, <em>Contemporary Perspectives on Rhetoric</em>, Waveland Press, Long Grove IL 2014, s. 195–210.[/przypis]. Choć niewłaściwe byłoby przenoszenie koncepcji Burke’a „jeden do jednego” w czasy intelektualnych opracowań pandemii COVID-19, to można wykazać pewne analogie. Nawet jeśli intelektualiści nie uznają ekspansji koronawirusa za zawinioną przez ludzi, to walka z nią ma dawać impuls do rachunku społecznych win i ich odkupienia w wyniku odnowy więzi na wielu poziomach organizacji społecznej. Nieodłącznym elementem tego dyskursu jest ofiarowanie, które zazwyczaj łączy aspekt oznaczania winnego (tym w dużej mierze wirtualnym kozłem ofiarnym najczęściej nie są konkretne osoby, ale instytucje narodowe i ponadnarodowe, korporacje rynkowe czy klasa polityczna) i umartwiania (w wymiarze uznania kolektywnej odpowiedzialności za tolerowanie patologii globalizacji i kapitalizmu czy bierność wobec autorytaryzmów).</p>



<p>Tym, co zwraca szczególną uwagę w opowieści o winie i odkupieniu, są bezpośrednie odwołania do doktryny chrześcijańskiej – zarówno w celu diagnozowania kryzysu społecznego związanego z pandemią, jak i prognozowania jego rozwiązań. Przykładowo, Žižek w prologu swojej książki przywołuje słowa Jezusa: „Nie dotykaj mnie” (J 20, 17), którymi zwrócił się on po zmartwychwstaniu do Marii Magdaleny. Filozof, określający siebie mianem „zaprzysięgł[ego] chrześcijański[ego] ateist[y]”, odnosi ten cytat z Ewangelii do obostrzeń antywirusowych z nakazem dystansu fizycznego na czele. Zachowywanie tegoż ma dać motywację do szukania przez przeżarte egoizmem społeczeństwo nowej formy miłości do bliźniego, nieucieleśnionej w dotyku, lecz w ponadwyznaniowej solidarności. Žižek sięga do kategorii dyskursu chrześcijańskiego, uniwersalizując je jako fundament nowej umowy społecznej. Chodzi o transfer zatraconych wartości – bez wiary w Boga (chyba że ujmowanego w sposób panteistyczny). Instancją, wobec której ludzie zawinili, jest – zdaniem Žižka – natura wymierzająca karę: „Kiedy przyroda atakuje nas wirusami, w pewien sposób odsyła nam nasz własny komunikat. A brzmi on: to, co mnie zrobiliście, ja teraz zrobię wam”[przypis]S. Žižek, <em>Pandemia!&#8230;,</em> s. 86[/przypis]. Odkupienie winy wymaga w pierwszej kolejności przemodelowania relacji międzyludzkich i planetarnych.</p>



<p>Wina i odkupienie, rozumiane już nie tylko jako struktura retoryczno-narracyjna, ale przede wszystkim jako zasób pojęciowy dyskursu, stoją w centrum chrześcijańskich intelektualnych stanowisk wobec pandemii COVID-19. W Polsce został wydany zbiór „Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa” pod redakcją kardynała Waltera Kaspera i pallotyna George’a Augustina. W przedmowie, jaką opatrzył tę publikację papież Franciszek, pandemia to „czas próby i decyzji”[przypis]Papież Franciszek, <em>Przedmowa</em>, w: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki, Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 10.[/przypis] w kontekście nie tylko pogłębiania wiary, lecz także relacji społecznych. Motyw próby czy testu, jakiemu epidemia poddaje chrześcijanina oraz Kościół katolicki, powraca w kolejnych tekstach z tego tomu. Choć wśród autorów nie ma zgody, czy pandemia została zawiniona bezpośrednio przez ludzi i czy można ją interpretować jako karę od Boga albo wezwanie do nawrócenia, to wszyscy widzą w tym zdarzeniu szansę na kolektywny rachunek sumienia. Oprócz refleksji teologicznych i związanych z funkcjonowaniem Kościoła we współczesnym świecie (które nie są przedmiotem niniejszego artykułu) intelektualiści katoliccy formułują uwagi o socjodycei kryzysu epidemicznego, sięgając do świeckiej myśli filozoficznej i socjologicznej. Kardynał Kasper, idąc tropem przedstawicieli teorii krytycznej i szkoły frankfurckiej, twierdzi, że pandemia obnaża wyczerpanie „ideologii mieszczańskiego świata życia”, wspartego na kapitalizmie i zarazem religii praktykowanej na jego użytek[przypis]Kard. W. Kasper, <em>Koronawirus jako przełom – klęska i przebudzenie</em>, w: <em>Odkrywanie</em>…, s. 30.[/przypis]. Powrót religijności po pandemii nie może się obyć bez rozliczenia ideologii mieszczańskiej z jej roli w kształtowaniu struktury społecznej i wartości publicznych, a pogłębianie wiary (<em>kairos</em>) – bez empatii wobec niepodzielających tej wiary ofiar globalizacji, widzianych jako pełnoprawni członkowie wielokulturowej ekumeny[przypis]Kard. W. Kasper, <em>Koronawirus jako przełom – klęska i przebudzenie</em>, w: <em>Odkrywanie</em>…, s. 30.[/przypis] oraz bez pracy nad „jakością relacji” międzyludzkich i „etosem” solidarności[przypis]T. Söding, <em>Dystans i kontakt</em>, w: <em>Odkrywanie</em>…, s. 102, 128.[/przypis]. To impuls do namysłu nad sensem życia w kontekście przemijania form kultury, które zmarginalizowały śmierć jako temat dyskursu i jako doświadczenie. Augustin proponuje, w manierze przypominającej język zarządczy, rozwijać skrót COVID jako zbiór zaleceń: „confidence (ufać Bogu), opportunities (wykorzystywać możliwości), values (odkryć na nowo istotne wartości), intelligence (rozeznawać duchy w mądrości), dedication (złożyć z siebie dar Bogu, angażując się na rzecz ludzi i świata”[przypis]G. Augustin SAC, <em>Świadczyć o życiu w śmiertelnym świecie</em>, w: <em>Odkrywanie</em>…, s. 93.[/przypis]. Między wierszami wybrzmiewa (z różną mocą) apel o samokrytykę Kościoła jako instytucji oderwanej od realnych problemów współczesnego świata i człowieka i dlatego szczególnie narażonej na wewnętrzny kryzys będący następstwem społecznego doświadczenia pandemii. Nie wydaje się jednak, aby ten rodzaj intelektualnego głosu był reprezentatywny jednocześnie dla Kościoła katolickiego w Polsce i w Europie.</p>



<h2><strong>Dogmat nowej normalności</strong></h2>



<p>Omawiane kroki – diagnoza kryzysu, jego racjonalizacja i szukanie ukrytych sensów, wskazywanie winnych i branie odpowiedzialności – prowadzą w tym samym kierunku, a jest nim dogmat nowego ładu społecznego. Bez względu na to, czy dany autor przyjmuje linearne czy cykliczne ujęcie czasu i historii, pandemia traktowana jest jako rozdział, który nie tylko zostanie zamknięty, ale także wymusi wypracowanie nowych form życia społecznego, organizacji ekonomicznej i racjonalności działania władzy. W większości omawianych tu tekstów wybrzmiewa refleksja nad kryzysem jako siłą odrzucającą przeszłość jako taką poprzez fragmentaryczną krytykę wybranych jej aspektów. Autorzy podejmują – świadomie lub nie – tropy obecne w pracach Hannah Arendt, poszukującej warunków możliwości kryzysu społeczno-politycznego. Ten staje się realny w wyniku krystalizacji określonych procesów historycznych, które ujawniają działanie głównie poprzez ich negatywne skutki. Problematyczne zjawiska prowadzą do kryzysu nie tylko w obszarze, z którego się wykrystalizowały, ale skutkują odrzucaniem zastanego stanu rzeczy jako całości. Zażegnanie kryzysu oznacza brak powrotu do zdyskredytowanej przeszłości[przypis]P. Skuczyński, <em>Pojęcie kryzysu w filozofii i naukach społecznych a kryzysy prawne</em>, „Filozofia Publiczna i Edukacja Demokratyczna”, nr 1, 2018, s. 261.[/przypis]. Jak przekonuje Arendt, „w dziejach każdy koniec nieuchronnie kryje w sobie nowy początek; ten początek jest obietnicą, jedynym »przekazem«, który koniec może kiedykolwiek stworzyć. Zanim początek staje się wydarzeniem historycznym, jest najwyższą umiejętnością człowieka; pod względem politycznym jest identyczny z ludzką wolnością”[przypis]H. Arendt, <em>Korzenie totalitaryzmu</em>, przeł. Daniel Grinberg i Mariola Szawiel, Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008, s. 669–700.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-image size-medium is-resized is-style-default"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-300x288.jpg" alt="Filozof Ivan Krastew z podniesionym do ust mikrofonem" class="wp-image-979" width="398" height="382" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-300x288.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-1024x982.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-768x737.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-1536x1474.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/Ivan_Krastev_2_Heinrich-Boll-Stiftung-2048x1965.jpg 2048w" sizes="(max-width: 398px) 100vw, 398px" /><figcaption>Ivan Krastew. Fot. Stephan Röhl (Heinrich-Böll-Stiftung) / Wikipedia Commons</figcaption></figure>



<p>Ten nowy początek najczęściej nazywany jest wprost lub <em>implicite</em> „nową normalnością”. Ta nazwa odsyła do ambiwalentnego stosunku intelektualistów do przeszłości, łączy w sobie nostalgię za czasami sprzed pandemii z diagnozą ich wyczerpania i końca. Wydawałoby się, że nie może być inaczej. Przeszłość, która nie wypracowała mechanizmów ochrony służby zdrowia przed zapaścią, a najstarszych członków społeczeństwa, z pensjonariuszami domów opieki na czele, przed samotną śmiercią – nie zasługuje na litość. Jednakże odrzuceniu minionego ładu towarzyszy dość szeroko podzielane w analizowanych fragmentach dyskursu intelektualnego optymistyczne przekonanie, że przyszłość będzie mądrzejsza od przeszłości, w tym sensie, że nowy ład społeczny będzie sprawniej i bardziej etycznie obsługiwać dynamiczną rzeczywistość. Prognoza nowego porządku zawiera więc <em>implicite</em> uzasadnienie jego konieczności. Wizja „nowej normalności” staje się sfunkcjonalizowanym projektem, który wpisuje się w określony porządek uzasadniania (fr. <em>cité</em>, pojęcie Luca Boltanskiego i Laurenta Thévenota) swojego stanowiska z uwagi na kontekst i warunki brzegowe, w jakich jest ono formułowane. Porządek uzasadniania związany z omawianym tu dyskursem rezonuje z kategorią cité projektu, wprowadzoną przez Boltanskiego i Ève Chiapello w kontekście dyskursu zarządczego, ugruntowującego ideologię nazwaną przez nich nowym duchem kapitalizmu, zgodnie z którym kapitalizm to nie tylko ustrój gospodarczy, ale system atrakcyjnych wartości i praktyk kulturowych, nagradzających aktywnie podążającą za nimi jednostkę, projektującą swoją biografię zgodnie z wymogami kapitalizmu[przypis]Zob. L. Boltanski, È. Chiapello, <em>Le nouvel esprit du capitalisme</em>, Paris 1999; zob. także J. Stachowiak, <em>Analiza porządków uzasadniania. Studium nowego ducha kapitalizmu</em>, w: <em>Analiza dyskursu publicznego. Przegląd metod i perspektyw badawczych</em>, red. Marek Czyżewski, Michał Otrocki, Tomasz Piekot, Jerzy Stachowiak, Wydawnictwo Sedno, Warszawa 2017, s. 373–376, 380–381.[/przypis]. Oczywiście intelektualny dyskurs o następstwach pandemii nie uzgadnia się wprost z gramatyką <em>cité</em> projektu, ale nawiązuje do kilku głównych jej zasad. Widzi pandemię jako sprawdzian ludzkiej „wielkości”, rozumianej jako aktywne podejmowanie wyzwania, by przemodelować porządek społeczny, tak aby stał się nie tylko bardziej sprawiedliwy, ale także bardziej plastyczny i efektywnej reagujący na zagrożenia. Inwestycja w taką zmianę ma uchronić ludzkość przed traumą kolejnych epidemii.</p>



<p>Ciekawa w tym kontekście jest sama konstrukcja określenia „nowa normalność”, po części oksymoroniczna. Jeśli normalność miałaby oznaczać stan rzeczy, który jest przez znaczącą część społeczeństwa postrzegany jako stały, typowy i zwykle przez nią tolerowany, to trudno spodziewać się, że ludzie z łatwością jako w czymś normalnym odnajdą się w nowym ładzie, który po 2020 roku ma wyznaczać ich typowe i oczekiwane doświadczenie. Albo więc to, co stare, nie było faktycznie normalnością, lecz jej aberracją; albo to, co nowe – długo normalnością się nie stanie (przynajmniej w pozytywnym znaczeniu tego słowa).&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;&nbsp;</p>



<p>To pierwsze, krytyczno-historyczne ukontekstualizowanie „nowej normalności” przeważa w omawianych tu głosach. „Nie ma powrotu do normalności, nową »normalność« trzeba będzie zbudować na ruinach naszego starego życia albo znajdziemy się w epoce nowego barbarzyństwa”[przypis]S. Žižek, <em>Pandemia!</em>&#8230;, s. 13.[/przypis] – przekonuje Žižek. Katalog wartości i działań, na których nowa normalność ma być budowana, obejmuje ponadnarodową koordynację i współpracę oraz solidarność. Środkiem do ich praktykowania ma być działanie głęboko polityczne, które poprowadzi do nowego komunizmu. Jest to projekt wielokrotnie sugerowany w poprzednich pracach tego autora[przypis]Zob. np. tegoż, <em>W obronie przegranych spraw</em>, przeł. Julian Kutyła, Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008; tegoż, <em>Rewolucja u bram. Pisma Lenina z roku 1917</em>, przeł. Julian Kutyła, Korporacja Ha!art, Kraków 2006.[/przypis]. „Nie jest to wizja świetlanej przyszłości, ale bardziej »komunizm katastrof” jako antidotum na »kapitalizm katastrof«” – dodaje[przypis]S. Žižek, <em>Pandemia!&#8230;,</em> s. 106–107[/przypis]. Mimo niepokojącej zapowiedzi (Žižek czyni aluzje do radzieckiego „wojennego komunizmu”) projekt ten opiera się na raczej klasycznych działaniach etatystycznych i socjalnych (nowe świadczenia socjalne, podatki solidarnościowe, pomoc docelowa dla zamrożonych gałęzi gospodarki oraz zasadniczy wzrost wydatków na służbę zdrowia i jej ponadnarodowa koordynacja). Konkretnych i nowatorskich rozwiązań brakuje. Tej luki nie wypełnia też kolejny esej Žižka, pisany w czerwcu 2020 roku – „Pandemia 2. Kroniki straconego czasu”, skupiony na krytyce kultury współczesnego kapitalizmu. Tym razem autor stara się wykazać, że COVID-19 jest być może najpilniejszym, ale nie największym kłopotem współczesnego świata. Buduje swój wywód na retorycznej figurze odwracania skali problemu. W tej optyce pandemia jest, tylko i aż, kolejnym nieszczęściem w dziejach katastrofy zwanej kapitalizmem. Žižek nazywa ten epizod „korona-kapitalizmem”, który dopuszcza publiczne debatowanie o dochodzie podstawowym, powszechnej opiece zdrowotnej i innych rozszerzeniach praw socjalnych, ale w praktyce zmierza w kierunku pogłębienia walki klas – to nie szeregowi pracownicy, lecz „korporacje gromadzą bogactwo i są ratowane przez państwa”[przypis]Tegoż, <em>Pandemia! 2. Kroniki straconego czasu</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann, Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2021, s. 37.[/przypis]. Nowy wyzysk w połączeniu z wyzyskiem dawnym, zmianą klimatu oraz pogłębionymi w pandemii przemianami nowoczesnej intymności wymaga odpowiedzi bardziej radykalnej niż dotychczasowe projekty. „Ten nowy świat będzie musiał być komunistyczny w sensie znanej maksymy Marksa: »Od każdego według jego zdolności, każdemu według jego potrzeb”[przypis]Tamże, s. 114.[/przypis] – puentuje Žižek, idąc wydeptaną przez siebie ścieżką.</p>



<p>W wielu analizach wybrzmiewa rozczarowanie instytucjami i rządami, a nadzieja na naprawę świata pokładana jest w jednostkach. Pożądana staje się zwłaszcza „zmiana w mentalności mieszkańców Zachodu” – jak dobitnie formułuje to Jakub Szewczenko, współpracownik „Kultury Liberalnej”. Odwołując się do prac Urlicha Becka, twierdzi, że ludzie staną się świadomymi członkami „społeczeństwa ryzyka”, będą wrażliwi na możliwość kryzysów różnego rodzaju, a „koronawirus może okazać się szczepionką, która przygotuje społeczeństwo do podejmowania realnych działań w walce z nadciągającymi katastrofami”[przypis]J. Szewczenko, <em>Czy koronawirus doprowadzi do rewolucji?</em>, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 47, 49.[/przypis]. Jarosław Kuisz, redaktor naczelny „Kultury Liberalnej”, przekonuje, że mentalność muszą zmienić przede wszystkim liberałowie, aby odnowić demokratyczny ład w społeczeństwach doświadczonych zarówno rządami populistów, jak i pandemią[przypis]J. Szewczenko, <em>Czy koronawirus doprowadzi do rewolucji?</em>, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 47, 49.[/przypis].</p>



<p>Sporadycznie pojawiają się wątpliwości. Stawiszyński odrzuca przekonanie, że pandemia przerodzi się w „globalną rewolucję na rzecz empatii czy końca kapitalizmu”, twierdząc, że bardziej realny scenariusz zakłada dalsze pogłębienie brutalności aktualnych stosunków społecznych i ekonomicznych. Podziela jednak założenie nieuchronności zmiany: „(…) na pewno skończył się świat, który znamy. Powrotu do dawnego modelu życia nie będzie”[przypis]T. Stawiszyński, Ł. Pawłowski, <em>Nasz świat</em>…, s. 154–155.[/przypis]. Krastew przepowiada, że odrodzenie demokracji liberalnych nastąpi nie za sprawą ich fundamentów aksjologicznych, lecz tylko pod wpływem praktycznej skuteczności proponowanych działań zaradczych oraz implozji autorytaryzmów[przypis]I. Krastew, <em>Nadeszło</em>…, s. 74–75.[/przypis]. Bendyk zmianę cywilizacyjną uznaje za konieczny środek wyjścia z kryzysu, definiując tę transformację w kategoriach psychologiczno-moralnych jako katharsis lub odnowę umowy społecznej, ale nie przesądza, czy ona faktycznie nastąpi. Sceptycyzm wobec kierunku oczekiwanej zmiany wyraża Anne Applebaum w „Zmierzchu demokracji. Zwodniczym powabie autorytaryzmu”. Choć autorka pozostaje daleka od Agambenowskiej wróżby permanentnego stanu wyjątkowego, to akcentuje instrumentalizację zagrożenia wirusologicznego przez autokratów i populistów w celu ugruntowywania oraz radykalizacji ich wizji politycznych. Należy jednak podkreślić, że jej książka powstawała przed pandemią, a oszczędny wątek koronawirusa stanowi dopisaną później klamrę wywodu, zawierającego prognozę stopniowego odwrotu od antydemokratyzmu w Europie i Stanach Zjednoczonych[przypis]Zob. A. Applebaum, <em>Zmierzch demokracji. Zwodniczy powab autorytaryzmu</em>, przeł. Piotr Tarczyński, Wydawnictwo Agora, Warszawa 2020.[/przypis].</p>



<p>Za wcześnie, aby rozstrzygać o trafności tych przewidywań. Tym, co zastanawia, jest jednak ich schematyczność i w dużej mierze jednokierunkowość. Krastew pisze w swojej książce, że pandemia sparaliżowała polityczną wyobraźnię elit, które nie są w stanie zmienić torów myślenia o polityce i społeczeństwie[przypis]I. Krastew, <em>Nadeszło</em>…, s. 24.[/przypis]. Czyż tego samego nie można powiedzieć o wielu intelektualistach? Wydaje się, że rzadko występują w roli twórców nowych wyobrażeń i sposobów stawiania kwestii, a częściej to określona wiedza mówi przez nich – i jest to wiedza dawno oswojona i podtrzymująca zastany porządek dyskursu. Co, jeśli po pandemii bankierzy wrócą do banków, klienci do galerii handlowych, kobiety do domów, a znani politycy do parlamentarnych ław? „Ludzkość przetrwa pandemię. Po niej, tak jak po wielu innych katastrofach, nauczy się funkcjonować na nowo. I mimo iż świat, który wtedy zaistnieje, będzie inny, wciąż pozostanie rozpoznawalny”[przypis]Y. Mounk, <em>Świat po koronawirusie</em>, przeł. Jakub Szewczenko, w: <em>Liberalizm po</em>…, s. 43.[/przypis] – uważa politolog Yasha Mounk, ale nie jest to głos reprezentatywny dla dyskursu intelektualnego. Oczywiście i ta prognoza może okazać się błędna, jeśli pandemia faktycznie utoruje drogę jakościowej zmianie społecznej. Jednakże patrząc na świat przez pryzmat dyskursu, w którym koniec i radykalna zmiana są dogmatem, łatwo przeoczyć mniej spektakularne, ale składające się na dynamikę rzeczywistości społecznej punkty oporu przeciw tak zwanej normalności.</p>



<p class="meta-tytul mt-5">Bibliografia</p><div class="meta-biblio"><strong>Agamben Giorgio</strong>, <em>Epidemia koronawirusa zagraża ludzkiej wolności</em>, przeł. Olga Łabendowicz. [online] https://liberte.pl/ epidemia-koronawirusa-zagraza-ludzkiej-wolnosci/ [dostęp: 20 listopada 2020].</p>



<p><strong>Agamben Giorgio</strong>, <em>Stan wyjątkowy. Homo sacer II</em>, 1, przeł. Moni &#8211; ka Surma-Gawłowska. Korporacja Ha!art, Kraków 2008.</p>



<p><strong>Agamben Giorgio</strong>, <em>Stan wyjątkowy wywołany nieuzasadnioną sytuacją kryzysową</em>, przeł. Łukasz Moll. [online] https://www. praktykateoretyczna.pl/artykuly/stan-wyjatkowy-sytuacja &#8211; -kryzysowa/ [dostęp: 20 listopada 2020].</p>



<p><strong>Applebaum Anne</strong>, <em>Zmierzch demokracji. Zwodniczy powab autorytaryzmu</em>, przeł. Piotr Tarczyński. Wydawnictwo Agora, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Arendt Hannah</strong>, <em>Korzenie totalitaryzmu</em>, przeł. Daniel Grinberg i Mariola Szawiel. Wydawnictwa Akademickie i Profesjonalne, Warszawa 2008.</p>



<p><strong>Augustin George</strong>, <em>Świadczyć o życiu w śmiertelnym świecie</em>. W: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki. Pod red. Waltera Kaspera i George’a Augustina. Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 61–97.</p>



<p><strong>Bauman Zygmunt</strong>, <em>Prawodawcy i tłumacze</em>, przeł. Andrzej Ceynowa i Jerzy Giebułtowski. Wydawnictwo IFiS PAN, Warszawa 1998.</p>



<p><strong>Bendyk Edwin</strong>, <em>W Polsce, czyli wszędzie. Rzecz o upadku i przyszłości świata</em>. Polityka, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Boccaccio Giovanni</strong>, <em>Dekameron</em>, przeł. Edward Boyé. PIW, Warszawa 1975.</p>



<p><strong>Bodziony Jakub, Kieżun Piotr</strong>, <em>Wstęp. Świat w cieniu pandemii</em>. W: <em>Liberalizm po koronawirusie</em>. Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 7–13.</p>



<p><strong>Boltanski Luc</strong>, Chiapello Ève, <em>Le nouvel esprit du capitalisme. </em>Gallimard, Paris 1999. Czyżewski Marek, Teorie dyskursu i dyskursy teorii. Kultura i Społeczeństwo 2013 nr 2, s. 3–25.</p>



<p><strong>Foss Sonja K, Foss Karen A., Trapp Robert, Kenneth Burke</strong>, W: tychże, <em>Contemporary Perspectives on Rhetoric</em>. Long Grove IL: Waveland Press, 2014.</p>



<p><strong>Foucault Michel</strong>, <em>Bezpieczeństwo, terytorium, populacja. Wykłady w Collège de France 1977–1978</em>, przeł. Michał Herer. PWN, Warszawa 2010.</p>



<p><strong>Halìk Tomáš</strong>, <em>Pandemia jako doświadczenie ekumeniczne</em>. W: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki. Pod red. Waltera Kaspera i George’a Augustina. Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 131–164.</p>



<p><strong>Janion Maria</strong>, <em>Gorączka romantyczna</em>. słowo/obraz terytoria, Gdańsk 2007.</p>



<p><strong>Kasper Walter</strong>, <em>Koronawirus jako przełom – klęska i przebudzenie</em>. W: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki. Pod red. Waltera Kaspera i George’a Augustina. Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 13–42.</p>



<p><strong>Koselleck Reinhart</strong>, <em>Krytyka i kryzys. Studium patogenezy świata mieszczańskiego</em>, przeł. Jakub Duraj i Marcin Moskalewicz. Biblioteka Res Publiki Nowej, Warszawa 2015.</p>



<p><strong>Krastew Iwan</strong>, <em>Nadeszło jutro. Jak pandemia zmienia Europę?</em>, przeł. Michał Sutowski. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Kucharski Adam</strong>, <em>Prawa epidemii. Skąd się epidemie biorą i czemu wygasają</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann. Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Kuisz Jarosław</strong>, <em>Liberalizm po koronawirusie</em>. W: <em>Liberalizm po koronawirusie</em>. Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 28–34.</p>



<p><strong>Mounk Yascha</strong>, <em>Świat po koronawirusie</em>, przeł. Jakub Szewczenko. W: <em>Liberalizm po koronawirusie</em>. Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 35–43.</p>



<p><strong>Papież Franciszek</strong>, <em>Przedmowa</em>. W: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki. Pod red. Waltera Kaspera i George’a Augustina. Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 9–12.</p>



<p><strong>Rosa Hartmut</strong>, <em>Beschleunigung. Die Veränderung der Zeitstrukturen in der Moderne</em>. Suhrkamp, Frankfurt am Main 2005.</p>



<p><strong>Rousseau Jean-Jacques</strong>, <em>Uwagi o rządzie polskim. </em>W: <em>Umowa społeczna</em>, przeł. Bronisław Baczko i in. PWN, Warszawa 1966.</p>



<p><strong>Sawczuk Tomasz</strong>, <em>Koronawirus jak kryzys klimatyczny? 5 lekcji dla naszej polityki</em>. W: <em>Liberalizm po koronawirusie</em>. Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 51–56.</p>



<p><strong>Skuczyński Paweł</strong>, <em>Pojęcie kryzysu w filozofii i naukach społecznych a kryzysy prawne</em>. Filozofia Publiczna i Edukacja Demokratyczna 2018 nr 1, s. 250–275.</p>



<p><strong>Söding Thomas</strong>, <em>Dystans i kontakt.</em> W: <em>Odkrywanie wspólnoty. Wiara w czasach pandemii koronawirusa</em>, przeł. Marek Chojnacki. Pod red. Waltera Kaspera i George’a Augustina. Wydawnictwo WAM, Kraków 2020, s. 99–130.</p>



<p><strong>Stachowiak Jerzy</strong>, <em>Analiza porządków uzasadniania. Studium nowego ducha kapitalizmu.</em> W: <em>Analiza dyskursu publicznego. Przegląd metod i perspektyw badawczych.</em> Pod red. Marka Czyżewskiego, Michała Otrockiego, Tomasza Piekota i Jerzego Stachowiaka. Wydawnictwo Sedno, Warszawa 2017, s. 373–402.</p>



<p><strong>Stawiszyński Tomasz, Pawłowski Łukasz</strong>, <em>Nasz świat skończył się w ciągu miesiąca. </em>W: <em>Liberalizm po koronawirusie.</em> Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 136–155.</p>



<p><strong>Stiegler Bernard</strong>, <em>Wstrząsy. Głupota i wiedza w XXI wieku</em>, przeł. Michał Krzykawski. PWN, Warszawa 2017.</p>



<p><strong>Szewczenko Jakub</strong>, <em>Czy koronawirus doprowadzi do rewolucji?</em> W: <em>Liberalizm po koronawirusie.</em> Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 44–50.</p>



<p><strong>Zielonka Jan, Sawczuk Tomasz</strong>, <em>Nie jesteśmy skazani na autorytaryzm. </em>W: <em>Liberalizm po koronawirusie.</em> Pod red. Jakuba Bodzionego i Piotra Kieżuna. Biblioteka Kultury Liberalnej, Warszawa 2020, s. 15–27.</p>



<p><strong>Žižek Slavoj</strong>, <em>Pandemia! COVID-19 trzęsie światem</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann. Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Žižek Slavoj</strong>, <em>Pandemia! 2 Kroniki straconego czasu</em>, przeł. Jowita Maksymowicz-Hamann. Wydawnictwo Relacja, Warszawa 2021.</p>



<p><strong>Žižek Slavoj</strong>, <em>Rewolucja u bram. Pisma Lenina z roku 1917</em>, przeł. Julian Kutyła. Korporacja Ha!art, Kraków 2006.</p>



<p><strong>Žižek Slavoj</strong>, <em>W obronie przegranych spraw,</em> przeł. Julian Kutyła. Wydawnictwo Krytyki Politycznej, Warszawa 2008.</div>



<p class="meta-tytul mt-5">Abstract:</p>



<p><strong>The New is Coming in Old Shoes: Intellectual Discourse about the World after the COVID-19 Pandemic</strong></p>



<p>The paper aims to discuss the narrative and argumentative structures of the intellectual discourse, which concerns the shape of social reality after the COVID-19 pandemic and problematize their novelty. The impulse for producing a prognostic intellectual discourse comes from the diagnosis of the present as a crisis, accompanied by some current forms of historiosophical reasoning. The analyzed discourse (books, essays, and articles published in 2020 in Polish) has a strong moral and religious dimension, especially with regard to settling accounts with the pandemic and referring to Christian notions of ‘guilt’, ‘sin’, and ‘redemption’. The main category of the discussed discourse, ‘a new normalcy’, derives from a specific order of knowledge that serves to construct the images of the future, deconstruct the interpretations of the past, and comment on the present situation.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/idzie-nowe-w-starych-butach-dyskurs-o-covid/">Idzie nowe w starych butach. Dyskurs o pandemii COVID-19</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Presje nieświadomych strategii</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Łukasz Kaczyński]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 17:37:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Rozmowy]]></category>
		<category><![CDATA[kraków]]></category>
		<category><![CDATA[lem]]></category>
		<category><![CDATA[lockdown]]></category>
		<category><![CDATA[ludowy]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[solaris]]></category>
		<category><![CDATA[teatr]]></category>
		<category><![CDATA[wierzchowski]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=489</guid>

					<description><![CDATA[<p>Rozmowa z reżyserem Marcinem Wierzchowskim o lockdownie, który zmienił kształt jego spektaklu „Solaris” w Teatrze Ludowym, o społecznym transferze lęku i życiu jako projekcie, który został podważony.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii/">Presje nieświadomych strategii</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">O lockdownie jako czynniku, który zmienił premierę spektaklu „Solaris” w Teatrze Ludowym w Krakowie, istocie doświadczenia solarystycznego, społecznym transferze lęku i życiu jako projekcie, który został podważony, w rozmowie, która z powodu niedoskonałości technologii najpierw nie mogła się odbyć, a później była [&#8212;&#8211;] przerywana, mówi reżyser Marcin Wierzchowski*. Rozmawia Łukasz Kaczyński.</span></p>



<div class="pytanie"><strong>Łukasz Kaczyński: Po nieudanych próbach skontaktowania się przez Skype’a możemy wreszcie rozmawiać. Twój pociąg stoi gdzieś za Opocznem i nie słyszę cię dobrze, ale jeśli ruszycie, to może się zmienić. Wykorzystam ten stan zawieszenia, bo chcę zapytać Cię, jak dziś (mamy 17 października) odnajdujesz się wobec pandemii? Jak dajesz sobie radę z emocjami, które budzi? Jako twórca i jako człowiek zostałeś odseparowany od miejsca pracy, od widza. Premierę twojego spektaklu w Teatrze Ludowym w Krakowie zastopował lockdown z początku 2020 roku, wpłynął on też na kształt przedstawienia. Dziś granie „Solaris” nie jest możliwe, bo zakłada ono bliski kontakt aktorów i widzów. Obostrzenia pozwalające na wypełnienie widowni w 25%, czyli dla około 10 osób, redukują finansowy sens wystawiania go.</strong></div>



<p>Marcin Wierzchowski: Najpierw czułem, że mam względnie silną tarczę przeciw otaczającemu mnie lękowi. Zmiana perspektywy zaczęła się od mojego dziecka, z którym spędzałem znacząco więcej niż zwykle czasu i mogłem je obserwować. Zrozumiałem, że nawet jeśli mógłbym się w pełni dobrze czuć, co nie do końca było moim udziałem, to nie jestem w tej sytuacji – jestem połączony ze społeczeństwem, jestem częścią wspólnoty, przez którą ten lęk przepływa i prędzej czy później ujawni się na jakimś poziomie i w jakiś sposób.</p>



<figure class="wp-block-image size-medium"><img loading="lazy" width="199" height="300" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik-199x300.jpg" alt="Szczupły mężczyzna z wydatną brodą i wąsami, w okularach, lekko uśmiecha się." class="wp-image-906" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik-199x300.jpg 199w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik-679x1024.jpg 679w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik-768x1159.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik-1018x1536.jpg 1018w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/wierzchowski-fot_Pola_Blasik.jpg 1024w" sizes="(max-width: 199px) 100vw, 199px" /><figcaption>Marcin Wierzchowski. <br>Fot. Pola Błasik</figcaption></figure>



<p>Tygodnie czy miesiące spędzone w domu to była bardzo mocna konfrontacja ze sobą i z porządkiem, który stworzyłem w życiu. Zorganizowałem je w pewnych podziałach procentowych: znacząca część to praca, kolejna to rodzicielstwo, inna to związek z bliską mi osobą, jeszcze inna to inwestowanie w siebie, samorozwój i autonomia poza sferą pracy. Jeżeli praca stanowi w tym 60 czy 65% i zredukujemy ją do zera, to wyobrażasz sobie, o jak wielkiej destabilizacji mowa. I jak trudno w sposób szybki i autentyczny, nie pozorny, to 60% zastąpić „czymś” czy przenieść je w pozostałe sfery życia. Zacząłem wtedy myśleć, że wcale nie zorganizowałem życia w taki sposób, bo musiałem (nawet jeśli czułem się tym układem przemęczony czy obciążony), tylko jakaś część mnie takiego podziału chciała lub go potrzebowała. Okres lockdownowego „hamulca” był więc czasem konfrontacji z tym we mnie, co ten podział funduje, i tym, co to o mnie mówi, zastanawiania się, czy to jest odwracalne czy nieodwracalne. Czy to jest część mojego DNA, czy zewnętrznych uwarunkowań, w których jest mi wygodnie, ale które niekoniecznie przynoszą mi korzyść? Wiesz, byłoby mi trudno teraz – w rozmowie, która ma być upubliczniona – mówić o wnioskach, do których doszedłem. To było bardzo dotkliwe. I ważne.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>*Marcin Wierzchowski jest reżyserem teatralnym, dramaturgiem, autorem scenariuszy do własnych przedstawień, wykłada w Szkole Filmowej w Łodzi, współautor m.in. serialu teatralnego &#8222;Jeżyce Story. Posłuchaj miasta!&#8221; i takich spektakli jak &#8222;Ostatnie kuszenie&#8221;, &#8222;Sekretne życie Friedmanów&#8221;, &#8222;Hańba&#8221;.</p></blockquote></figure></p>



<div class="pytanie"><strong>Zmieniło to twoje postrzeganie lockdownu w jego szerszym społecznym kontekście i oddziaływaniu? Bo może były jakieś plusy tej sytuacji, takiego zastygłego czasu?</strong></div>



<p>Siłą rzeczy tak było. Nie należę do tych, którzy mówią „lockdown był czasem wakacji, był czymś najlepszym, co się mogło przydarzyć”, ale myślę o nim również w kategoriach dobroczynnych. Szczególnie w przypadku relacji z samym sobą. Z uwagi na wgląd w siebie, jaki mogliśmy otrzymać jako społeczeństwo. Był to pierwszy taki moment [&#8212;&#8211;]</p>



<div class="pytanie"><strong>…Obawiam się, że przerwało się nam połączenie. Przestałem cię słyszeć, kiedy mówiłeś o kategoriach dobroczynnych.</strong></div>



<p>Mówiłem, że ta relacja jest pierwszym kręgiem, od którego zaczyna się spojrzenie na własne relacje z najbliższymi, a dalej na relacje związane ze swoim życiem zawodowym i innymi zajętościami, którym się oddajemy. Z pewnym projektem życia, który był dla nas obowiązujący. Patrząc na kontekst społeczny, pierwszy odczuwany tzw. silny obraz jest taki, że byliśmy jak w małych kapsułach rodzinno-związkowo-samotnych i właściwie życie każdego z nas zostało poddane testowi. Nie wiem, czy każdy był w stanie korzystać z tego wglądu i na ile miał narzędzia, by na nim pracować – to na pewno wszystkich nas różni. Natomiast kwestie takie jak postrzeganie siebie, także siebie w relacji, poprzez próby, którym zostały poddane, musiały ulec przepoczwarzeniu. Trudno na tym etapie powiedzieć, jaki kształt będą ostatecznie miały i jako jakie społeczeństwo wyszliśmy z lockdownu, ale wydaje mi się, że poddane one zostały zwiększonej presji nieświadomych strategii. Mamy teraz np. gwałtowny wzrost „populacji” antycovidowców. Można to rozumieć jako pewną strategię „autoimmunologiczną” – wykreowanie wytłumaczenia, które pozwoli się nie bać. Być może dla nich kontakt z lękiem przed śmiercią, która była na wyciągnięcie ręki, był tak traumatyczny czy kosztowny, że ich struktury psychiczne wykształciły fantazję na temat „pandemii” i w nią uwierzyli.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="682" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert-1024x682.jpg" alt="Po lewej stronie stoi mężczyzna w kompletnym stroju jakby astronauty, z otwartym hełmem. Przed nim, plecami do patrzącego, stoi drugi mężczyzna w białej koszulce, podnosi prawą rękę jakby w powitaniu. Na scenie panuje mrok, światło pada na plecy drugiego z mężczyzn." class="wp-image-912" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert-1024x682.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8097_fot_klaudyna_schubert.jpg 2000w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Piotr Franasowicz (Kris Kelvin) i Piotr Pilitowski (Andre Berton) w scenie ze spektaklu. Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<p>Jestem pewien, że to nie jedyna strategia, jaką stosujemy, i że każdy ma jakąś własną, dopasowaną do siebie. Ja na przykład próbuję działać tak, jakby tego, co się dzieje, właściwie nie było. Nie tworzę wyrafinowanych planów B, C i D na wypadek, gdyby to, czym się w tym momencie zajmuję, zostało zatrzymane przez kolejny lockdown czy decyzje ministerialne. Myślę, że to nie jest zależne od konkretnej osobowości, ale że bazuje na jakimś właściwym każdemu z nas instynktownym mechanizmie, często irracjonalnym, który daje nam chwilowy komfort. Przecież dużo bardziej racjonalne byłoby, gdybym jednak pomyślał, co robić, jeśli za trzy dni będę musiał przerwać próby, a tymczasem widzę, w jak niewielkim stopniu sam dopuszczam takie możliwości. I tak samo zachowałem się w marcu przed planowaną premierą „Solaris”. Na dziewięć dni przed premierą zatrzymano próby, a ja po tym działałem tak, jakby ta premiera miała się odbyć – wszystkie silniki były rozkręcone na full i… nie dotarliśmy do kresu podróży. Oczywiście było w tym coś dobrego, tylko czy od tego momentu niczego się nie nauczyłem? (<em>śmiech</em>) Nie znam odpowiedzi, ale widzę podobieństwo między wtedy a dziś.</p>



<div class="pytanie"><strong>Co to znaczy dla przedstawienia być zatrzymanym w takim momencie, w takiej i wobec takiej sytuacji? I co to znaczyło dla tego konkretnego spektaklu?</strong></div>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Szybko też poczułem, że ta sytuacja będzie dobroczynna dla przedstawienia i zacząłem widzieć – również za sprawą kontaktu z aktorami, w szczególności z Mają Pankiewicz – że „Solaris” nigdy nie było tak namacalne i tak aktualne.</p></blockquote></figure></p>



<p>Miałem taki obraz: Janek Nosal, jeden z aktorów, człowiek żartobliwego usposobienia, opowiadał kiedyś, jak leciał samolotem i do kobiety w fotelu obok powiedział: „Wie pani, chyba stoimy”. Na co ona: „Tak?!”. Miałem właśnie takie poczucie – że jesteśmy samolotem, któremu nagle wyłączono silniki, i że to jest trudne do uwierzenia [<em>w rozmowę wtrącają się komunikaty kierownika pociągu życzącego dobrej podróży i wymieniającego najbliższe stacje</em>]. To zdarzenie wywołało we mnie wachlarz emocji przypominający stadia żałoby. Po zaprzeczeniu przyszedł gniew – szukałem winnego. To było pochodne doświadczeniu, które nie było nigdy moim udziałem w „normalnym” czasie, czyli odwołaniu premiery decyzją dyrektora. I choć nasza sytuacja była klarowna i jasna, miałem w sobie ogromną złość: na siebie, na spektakl, na okoliczności i trochę, używając innego porównania, było to jak wypadek – zostajesz potrącony przez samochód, umysł mówi „wstawaj, wstawaj”, ciało też tego chce, nic cię nie boli, więc robisz to, a trzy dni później nie możesz podnieść się z łóżka i musisz jechać do szpitala. Byłem w stanie wstawać z łóżka, ale samopoczucie było przez pierwsze tygodnie bardzo złe. To szpitalne porównanie kryje w sobie kolejne stadium: depresję. Cierpliwie i niecierpliwie czekałem na stadium ostatnie – akceptację. W te emocje i to czekanie wpisało się myślenie o „Solaris”. Szybko też poczułem, że ta sytuacja będzie dobroczynna dla przedstawienia i zacząłem widzieć – również za sprawą kontaktu z aktorami, w szczególności z Mają Pankiewicz – że „Solaris” nigdy nie było tak namacalne i tak aktualne. Mimo to musiało upłynąć sporo czasu, żeby pojawił się we mnie – czy odrodził – prawdziwie kreatywny nurt w myśleniu o „Solaris” i jego poszerzaniu o doświadczenie pandemiczne. Weszliśmy wtedy w wideodziennik „Dziennik czasu izolacji”, publikowany na kanale teatru na YouTube, w którym aktorzy próbowali dane nam doświadczenie przepuścić przez grane postaci, czyli przeczytać codzienną rzeczywistość poprzez rzeczywistość „solaryjską”. Tym, którzy się w to zaangażowali, było to jakoś potrzebne, bo dawało pewien porządek codzienności, cel i zadanie do wykonania, pokarm do namysłu i poczucie kreatywności. Te sesje nagraniowe były bardzo wglądowe. W pewnym momencie teatr uznał, że są one zbyt depresyjne, żeby je umieszczać w sieci (<em>śmiech</em>), że ludzie już mają dosyć takich treści. Tak jak na początku towarzyszył temu polor nieznanego, tak po trzech tygodniach wszyscy twierdzili, że oto kolejna osoba mówi o tym, w czym wszyscy tkwimy. Wiem też, że kiedy już doszło do premiery, pewne osoby spektakl z tego powodu odpychał, że było to zbyt blisko doświadczenia, które – jak się nam wtedy zdawało – zaczynaliśmy zostawiać za sobą.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="682" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert-1024x682.jpg" alt="Na pierwszym planie w fotelu siedzi młoda kobieta, jest przekręcona i przechylona, głowę wciska w oparcie. Za nią stoi mężczyzna w stroju astronauty, w ręku trzyma otwarty hełm, na twarzy ma wyraz zanipokojenia." class="wp-image-914" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert-1024x682.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC8119_fot_klaudyna_schubert.jpg 2000w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Maja Pankiewicz (Alex Snaut) Piotr Franasowicz (Kris Kelvin) w scenie ze spektaklu. Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<div class="pytanie"><strong>W którym momencie uznałeś, że w tym, co już przygotowaliście, musi zajść zmiana? Że spektakl nie może być w pełni taki, jak przed lockdownem?</strong></div>



<p>Myślę, że już w chwili, gdy dostałem pierwsze wideodzienniki. Nie wiedziałem wtedy, ile to wszystko będzie trwało, jaki przyjmie kształt, ale czułem, że spektakl musi ewoluować. Przywitałem to z pewnym entuzjazmem. U mnie na ogół bardzo późno dochodzi do złożenia spektaklu, niestety. To sprawia, że na tych dziewięć dni przed premierą kształt scenariusza „Solaris” był już pewny, ale kształt montażowy był jeszcze daleki od ziszczenia. Nie widziałem więc tego spektaklu przed lockdownem, choć wiedziałem, jak on wygląda w scenariuszu. [<em>komunikat z głośnika: „Następna stacja: Opoczno Południe. Stacja końcowa: Zielona Góra. Next Station: Opoczno Południe…”</em>] Teoretycznie ten okres zamknięcia mógł być świetnym czasem, żeby nadal pracować nad scenariuszem, ale nie szło mi to. Coś we mnie długo dawało opór palcom i słowa czy myślo-kształty słabo się ze mnie wydobywały. Przyspieszenie nastąpiło, gdy dowiedziałem się, że za 10 dni wracamy do prób. Tak jakby do tego momentu wszystko było w jakiejś pauzie – jak wtedy, gdy wyczerpie ci się pakiet danych w komórce: niby masz połączenie z internetem, ale trzy godziny ściąga ci trzyzdaniowy mail. To jak doświadczenie koszmarnego snu [&#8212;&#8211;]</p>



<div class="pytanie"><strong>Spróbujemy dalej…?</strong></div>



<p>Mówiłem, że to jak senne doświadczenie, gdy próbujesz biec szybko i czujesz, że mógłbyś, ale jesteś w jakiejś zatrzymującej cię mazi. Męczące, angażujące doświadczenie, z niemocą w tle. Najtrudniejsze było, że nie skończyłem tego spektaklu i to nie pozwalało mi zająć się innymi rzeczami. Poród miał być szybki, ale nagle wydłużył się o dwa i pół miesiąca.</p>



<div class="pytanie"><strong>Chciałbyś być gdzieś indziej, ale nie możesz, bo masz tutaj niezałatwione sprawy. Powiedziałeś o kształcie scenariuszowym i montażowym, ale – jaki to był spektakl? Czy doszło do radykalnych zmian, np. w odczytaniu Lema, zmienił się wektor interpretacji?</strong></div>



<p>Myślę, że ta zmiana nie była radykalna, dlatego że [&#8212;&#8211;]. Spektakl od początku był antropocentryczny, to znaczy, że z różnych powodów zdecydowaliśmy się, żeby opowiedzieć [&#8212;&#8211;]. Ale radykalnie zmienił się jego kontekst. W związku z tym doszło do zmiany akcentów. I chociaż kwestia prawdy wobec samego siebie [&#8212;&#8211;] była istotnym elementem, to nagle ten temat urósł i stał się jeszcze mocniej namacalny czy obecny w jego strukturze.</p>



<div class="pytanie"><strong>Mówimy o tej prawdzie, która dla bohaterów wynika z kontaktu z fantomami czy widmami bliskich osób, z konfrontacji z samym sobą, gdy ich udziałem staje się owo doświadczenie solaryjskie?</strong></div>



<p>Teraz, Łukaszu, ty mi przerywasz [&#8212;&#8211;] Ta bolesna konfrontacja [&#8212;&#8211;]</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="W kadrze jest tylko jeden szczupły mężczyzna w rozpinanym swetrze, na głowie ma hełm astronauty z podłączonym przewodem doprowadzającym powietrze, hełm trzyma rękami, jakby go przymierzał " class="wp-image-915" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7395_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Marcin Wierzchowski podczas prób do spektaklu &#8222;Solaris&#8221;. Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<div class="pytanie"><strong>Co jest sednem doświadczenia solaryjskiego – tego w spektaklu i tego, które stało się naszym udziałem podczas lockdownu?</strong></div>



<p>Solaris, podobnie jak nasz dom w lockdownie, jest pustelnią. W słowie „pustelnia” zawarta jest ogromna świadomość procesu, jaki się tam dokonuje – procesu o-pustoszenia, konfrontacji z pustką w sobie. Ale zanim do tej pustki dojdziemy, musimy oczyścić tę stajnię Augiasza, którą jesteśmy, którą się staliśmy.</p>



<div class="pytanie"><strong>Ale literatury, która proponuje takie tematy czy motywy, jest wiele. Dlaczego za najlepszy wybór uznałeś akurat Lema? I dlaczego uznałeś, że to będzie dobre tworzywo dla teatru?</strong></div>



<p>Bywa tak, że dany tytuł przychodzi jako niespodzianka dla mnie samego, nie jest to rzecz, którą mam przygotowaną, opracowaną i gotową, tylko która przypałętała się i nie może się odkleić od mózgu, nie wiem dlaczego. Ale wypowiadam ją w rozmowie i widzę, jak dyrektor na nią reaguje [&#8212;&#8211;]</p>



<div class="pytanie"><strong>Witaj znów. Czy mnie słyszysz?</strong></div>



<p>Halo. Słyszę cię.</p>



<div class="pytanie"><strong>Zastanawiam się, czy nie próbować zapisać naszej rozmowy w taki sposób, w jaki ona się odbywa.</strong></div>



<p>Myślę, że tak powinieneś zrobić. Mówiłem natomiast o momencie, w którym dyrektor akceptuje propozycję, a mój mózg wpada w panikę: nie będę umiał, nie poradzę sobie. W przypadku Lema naszły mnie dwie myśli. Najpierw, że „Solaris” było pierwszą adaptacją literatury, jaką wykonałem jeszcze jako student reżyserii, i wówczas, tak się złożyło, był to proces autoterapeutyczny po bolesnym rozstaniu. Bardzo dobrze pamiętam to doświadczenie, chociaż nie wróciłem do samego kształtu adaptacji. Druga myśl łączyła się z Edwardem Snowdenem i z jego autobiografią „Pamięć nieulotna”, z przekazem, który nam zostawił. Te jego rewelacje – że wszystko jest spisywane i przechowywane – pokazują, że powieściowy Ocean już przestał być fantastyczną ideą i genialną intuicją Lema, tylko że się jakoś ziścił. Co prawda nie potrafi jeszcze na bazie tego, co jest w nim zapisane, produkować trójwymiarowych tworów, ale olbrzymia ilość wiedzy na nasz temat fizycznie istnieje. Nie jesteśmy już jedynymi, którzy mają dostęp do wrażliwej, czasem niewygodnej wiedzy o sobie. I chociaż ten nurt snowdenowski nie przełożył się w sposób bezpośredni na spektakl, to [&#8212;&#8211;]</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="Na pierwszy planie niewyraźna postać leżącego mężczyzny, podnosi głowę. Za nim młoda kobieta ze wzrokiem wpatrzonym w podłogę, siedzi na wprost do patrzącego, ale twarz widać z prawego profilu. Obok niej podobnie siedzi i patrzy na nią szczupły mężczyzna w okularach i wełnianym swetrze. Za plecami mają rzędy czerwonych krzeseł." class="wp-image-916" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7475_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Anna Pijanowska (Harey) i Marcin Wierzchowski, na pierwszym planie Piotr Franasowicz podczas próby spektaklu. Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<div class="pytanie"><strong>Znów nie słyszę, więc ponawiam kontakt. Ciekawe, czy ty mnie słyszysz. Czy mówisz?</strong></div>



<p>[<em>„Marcin Wierzchowski. Proszę zostawić wiadomość”</em>]</p>



<p><strong><div class="pytanie">Przerwało nam na początku wątku snowdenowskiego…</strong></div></p>



<p>Którego nie ma w spektaklu, ale jest myślenie o nim. Ciężar rewelacji Snowdena przełożył się na najważniejsze pytania, które prowadziły nas przez powieść Lema i przez pracę nad postaciami.</p>



<div class="pytanie"><strong>Jakie to pytania?</strong></div>



<p>Jaka jest prawda o mnie? Czym jest materiał obciążający? Czego w sobie się boję? Czego nie chcę widzieć?</p>



<div class="pytanie"><strong>Obecność Magdaleny Drab w pracy nad spektaklem wiązała się z koniecznością opanowania przez was obszernego materiału literackiego?</strong></div>



<p>Od pewnego czasu marzyło mi się, żeby zaprosić Magdę do jakiejś współpracy. Ogromnie cenię jej wrażliwość i czuję, że jest w jej pisaniu coś, co mnie porusza i rezonuje ze mną, a co miałem okazję sprawdzić, robiąc czytanie przy Gdyńskiej Nagrodzie Dramaturgicznej, której jest laureatką. Magdę zaprosiłem, jeszcze zanim „Solaris” pojawiło się jako propozycja dla Ludowego. Wówczas rozmawialiśmy o innym tytule, do którego nie dostaliśmy praw, Lem był tutaj drugim wyborem.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>. Budowanie postaci to tworzenie bazy jej doświadczeń, które z jednej strony powstają dzięki różnym formom improwizacji, a z drugiej stają się paliwem dla kolejnych.</p></blockquote></figure></p>



<p>To było bardzo ciekawe doświadczenie, bo z jednej strony Magda wiedziała, w jaki sposób pracuję nad spektaklami, z drugiej było dla niej nowością działać nie tylko w obrębie własnej głowy i pod wpływem literatury i ekranu, ale jeszcze z korpusem niezliczonych improwizacji aktorskich, z których wyłaniają się postaci. Magda starała się to transformować na tekst, na scenę, na strukturę. [&#8212;&#8211;] Działając z dramaturgiem czy pracując samodzielnie, mocno ufam efektowi improwizacji, który jest przekształcany, ale w powiedzmy 80% trzymamy się wytworzonego podczas nich materiału, do nich się odwołujemy, co ułatwia aktorom emocjonalne odtworzenie tamtego doświadczenia. A Magda silnie zaingerowała w język i to było [&#8212;&#8211;]. Jej ucho do języka jest niespotykane, a jednocześnie, będąc aktorką, bardzo świadomie konstruuje aktorskie przebiegi. Niemało jest dramaturgów, którzy nie zastanawiają się [&#8212;&#8211;] dążą do jakiegoś przebiegu dialogowego, a potem trzeba sobie z tym jakoś radzić. W przypadku Magdy to czucie scenicznych potrzeb aktora jest na zupełnie innym poziomie. [&#8212;&#8211;] Frajdą jest możliwość zobaczenia, w jaki sposób dwugodzinne doświadczenie improwizacyjne Magda skondensowała do siedmiu minut, nie roniąc z niego właściwie nic.</p>



<div class="pytanie"><strong>Czy obecność Magdaleny Drab wpłynęła na metodę improwizacyjną?</strong></div>



<p>Ona nie wpłynęła na metodę, natomiast [&#8212;&#8211;] Halo, słyszysz mnie? [&#8212;&#8211;] Mówiłem, że wpłynęło to na proces powstawania scenariusza, bo na ogół jest tak, że po skończeniu procesu improwizacyjnego jednak mierzymy się z dramaturgiem z tym, co powstało, wybieramy z tego motywy, momenty, doświadczenia, które wchodzą do scenariusza. Magda cały czas robiła to na bieżąco. Był o krok za i jednocześnie o krok przed scenariuszem, za i przed improwizacjami, bo z jednej strony transformowała to, co pojawiało się w procesie, a z drugiej nie była w stanie powstrzymać swoich fantazji, impulsów literackich. Jedno i drugie stało się częścią ostatecznego tekstu.</p>



<figure class="wp-container-2 wp-block-gallery-1 wp-block-gallery columns-3 is-cropped"><ul class="blocks-gallery-grid"><li class="blocks-gallery-item"><figure><a href="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m.jpg"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="" data-id="919" data-full-url="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m.jpg" data-link="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii-2/dsc7622_fot_klaudyna_schubert_m/" class="wp-image-919" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7622_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a><figcaption class="blocks-gallery-item__caption">Jan Nosal (Sartorius) i Małgorzata Kochan (jego żona). Próba spektaklu. </figcaption></figure></li><li class="blocks-gallery-item"><figure><a href="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m.jpg"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="" data-id="920" data-full-url="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m.jpg" data-link="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii-2/dsc7741_fot_klaudyna_schubert_m/" class="wp-image-920" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7741_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a><figcaption class="blocks-gallery-item__caption">Piotr Pilitowski i Marcin Wierzchowski. Próba spektaklu.</figcaption></figure></li><li class="blocks-gallery-item"><figure><a href="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m.jpg"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="" data-id="921" data-full-url="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m.jpg" data-link="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii-2/dsc7747_fot_klaudyna_schubert_m/" class="wp-image-921" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7747_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a><figcaption class="blocks-gallery-item__caption">Katarzyna Tlałka i Maja Pankiewicz. Próba spektaklu.</figcaption></figure></li><li class="blocks-gallery-item"><figure><a href="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m.jpg"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="" data-id="922" data-full-url="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m.jpg" data-link="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii-2/dsc7854_fot_klaudyna_schubert_m/" class="wp-image-922" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7854_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /></a><figcaption class="blocks-gallery-item__caption">Marcin Wierzchowski podczas pracy z aktorami. <br>Próba spektaklu.</figcaption></figure></li><li class="blocks-gallery-item"><figure><a href="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m.jpg"><img loading="lazy" width="731" height="1024" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m-731x1024.jpg" alt="" data-id="923" data-full-url="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m.jpg" data-link="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii-2/dsc7887_m/" class="wp-image-923" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m-731x1024.jpg 731w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m-214x300.jpg 214w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m-768x1075.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m-1097x1536.jpg 1097w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7887_m.jpg 1357w" sizes="(max-width: 731px) 100vw, 731px" /></a><figcaption class="blocks-gallery-item__caption">Scena Teatru Ludowego. </figcaption></figure></li></ul><figcaption class="blocks-gallery-caption">Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<div class="pytanie"><strong>Czy także impulsów aktorskich i reżyserskich, czym przecież zawodowo także się zajmuje?</strong></div>



<p>Nie, role były jasno określone. I ona, i ja czulibyśmy się niezręcznie, gdyby doszło do ich zmiany. Była za to świetnym obserwatorem i tylko czasami ją aktorsko wykorzystywałem, gdy akurat potrzebowaliśmy postaci kobiecej, której nie miał kto zagrać, a trzeba było ją dodać czy dołączyć do doświadczenia improwizacyjnego innej postaci. Magda była gotowa się w nią wcielić.</p>



<div class="pytanie"><strong>Jak budowane były doświadczenia improwizacyjne przez aktorów? Jak wprowadzałeś i przeprowadzałeś ich przez ten proces?</strong></div>



<p>W moim przypadku proces improwizacyjny podporządkowany jest budowaniu postaci. Budowanie postaci to tworzenie bazy jej doświadczeń, które z jednej strony powstają dzięki różnym formom improwizacji, a z drugiej stają się paliwem dla kolejnych. Zaprojektowane przez nas i przeżyte przez aktorów w trakcie prób doświadczenia tworzą nową tkankę faktów, skojarzeń, wspólnych punktów odniesienia, która jest swoista dla tego świata i tych postaci – nie było jej w chwili rozpoczęcia pracy. Z próby na próbę mozolnie budujemy chronologicznie kolejne warstwy życia postaci – od dzieciństwa do teraz. Aktorzy pracują przez długi czas w samotności, dopiero w drugiej fazie zaczynają spotykać inne postaci. W każdym procesie znaczenie tworzonej w taki sposób przeszłości jest inne. W „Solaris” było poszukiwaniem i odkrywaniem tego, co w przyszłości wyciągnie Ocean.</p>



<div class="pytanie"><strong>Mówiłeś o Snowdenie, ale co z Tarkowskim? On niemal automatycznie pojawia się jako punkt odniesienia przy adaptowaniu Lema. Lem za tę adaptację wystawił mu ocenę, która nie była przesadnie pochlebna. Była jednak oceną autora pierwowzoru, który ma zrozumiały stosunek do swojego dzieła, ale też oceną intelektualisty – który spotkał innego twórcę mówiącego swoim głosem.</strong></div>



<p>Oczywiście, Tarkowski był pewnym punktem odniesienia i doskonale pamiętam, jak silne wrażenie zrobił na mnie jego film 20 lat temu, gdy przygotowywałem pierwszą adaptację „Solaris”. Wówczas chyba rzeczywiście mocno na nią wpłynął, ba, zdominował ją. Byłem bardzo uważny, by nie stało się to teraz, żeby nie być wtórnym. Ale myślę, że reakcja Lema była wtedy reakcją względnie młodego pisarza na adaptację jego być może najważniejszej książki. Stary Lem mówił o pewnym dystansie, który z wiekiem zyskał do swojego ówczesnego stanowiska, że to była reakcja ojca na narzeczonego córki. Są pisarze, którzy nigdy nie będą w pełni zadowoleni z adaptacji swojej powieści. Myślę, że w szczególności – w tym przypadku – ma to związek ze strukturą „Solaris” [&#8212;&#8211;]. Podobno pierwszy draft powieści był taki, że 90% tekstu to były teorie naukowe, szeroko rozumiana solarystyka, a reszta to fabuła [&#8212;&#8211;]</p>



<div class="pytanie"><strong>… Spróbuję połączyć się jeszcze raz, a może o reszcie porozmawiamy, gdy już w Ludowym obejrzę wasz spektakl?</strong></div>



<p>[<em>„Marcin Wierzchowski. Proszę zostawić…”</em>] Tak, jestem znów. [&#8212;&#8211;] Pierwsi czytelnicy powieści nakłonili Lema, by uczynił ją bardziej przyjazną dla odbiorcy za sprawą wątku ludzkiego. Ostatecznie wspaniale to wyważył, ale jeśli dla niego Ocean jest najważniejszy, to mówimy o czymś, co jest nieprzekładalne na język jakiejkolwiek ze sztuk poza literaturą. Ale może teraz w ten sposób się pocieszam, że moją adaptację Lem przyjąłby z większą wyrozumiałością niż tę Tarkowskiego.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="683" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg" alt="W kadrze dominuje zwisający spod sufitu lekki materiał z doczepionymi taśmami, która opadają prosto w dół na scenę. Od dołu widać dwa rzędy czerwonych krzeseł oraz cztery zrezygnowane osoby siedzące w różnych miejscach sceny" class="wp-image-925" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m-1024x683.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m-300x200.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m-768x512.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m-1536x1024.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/DSC7908_fot_klaudyna_schubert_m.jpg 1900w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Próba sceny grupowej.  Fot. Klaudyna Schubert</figcaption></figure>



<div class="pytanie">***</p>



<p><strong>Minęło trochę czasu. Ale i tak nie udało mi się obejrzeć „Solaris” w teatrze, bo zimą wprowadzono w kulturze drugi lockdown. Obejrzałem je jednak na YouTube. Rozmawialiśmy o nieprzekładalności Oceanu na inne języki. Ty jednak jego działania pokazujesz przez dezintegrację doświadczenia teraźniejszości przez postaci względem powołanych do życia fantomów, które mimo odkrytej „sztuczności” są przez postaci niejako akceptowane. Sednem tego przesilenia zdaje się być relacja z niedawną przeszłością, co jest tyleż demaskujące, co ekspiacyjne. Gdy już postaci spektaklu uczynią swoje „przewiny” niejako publicznymi, z czym ostatecznie zostają?</strong></div>



<p>Słowem, które nasuwa się z automatu, jest odpowiedzialność. W potocznym użyciu odpowiedzialność często staje się synonimem winy: „biorę na siebie odpowiedzialność” równa się „biorę na siebie winę”. W moim rozumieniu to jednak dwie bardzo odmienne rzeczywistości, dwa różne ciężary. Etymologia tych słów daje do myślenia. W winę wpisany jest dług wobec czegoś lub kogoś, konieczność zapłaty za swoje czyny; w odpowiedzialności tkwi odpowiedź. Na to, co jest. Jeżeli biorę odpowiedzialność za swoją decyzję, to jestem świadom płynących z niej konsekwencji i mówię tej nowej rzeczywistości „Tak”; mam gotowość, by zmierzyć się z jej trudnymi, niewygodnymi dla mnie aspektami. Odpowiedzialność jest kondycją dojrzałą, wina – dziecięcą. Być może więc to jest ten nowy horyzont, który w zafundowanym przez Solaris czyśćcu otwiera się przed bohaterami.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/presje-nieswiadomych-strategii/">Presje nieświadomych strategii</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Edukacja jako obietnica. Zdalne uczenie w kulturze braku zaufania</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/edukacja-jako-obietnica/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Joanna Roszak]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 09:06:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Artykuły naukowe]]></category>
		<category><![CDATA[edukacja]]></category>
		<category><![CDATA[nauka]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[Roszak]]></category>
		<category><![CDATA[szkoła]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=401</guid>

					<description><![CDATA[<p>W polskim życiu społecznym i politycznym nie utorowano drogi do nauczania pokojowego, a edukacja zdalna<br />
w pierwszej fazie pandemii pokazała, jak wielki istnieje kryzys komunikacji. I zaufania. To ostatnie nazywane jest magicznym klejem spajającym całą społeczność szkoły.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/edukacja-jako-obietnica/">Edukacja jako obietnica. Zdalne uczenie w kulturze braku zaufania</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">W polskim życiu społecznym i politycznym nie utorowano drogi do nauczania pokojowego, a edukacja zdalna<br> w pierwszej fazie pandemii pokazała, jak wielki istnieje kryzys komunikacji. I zaufania. To ostatnie nazywane jest magicznym klejem spajającym całą społeczność szkoły. Przypisuje się mu priorytetowe znaczenie z powodu tego, jak szkoła pracuje dla uczniów. Zaufanie wszak zwykle wchodzi w reakcję z innymi wartościami, takimi jak lojalność, poczucie bezpieczeństwa, uczciwość, życzliwość, otwartość, zaangażowanie, umiejętność dzielenia się dobrami i ideami.</span></p>



<h2>Spróbować u siebie</h2>



<p>Pasi Sahlberg &#8211; fiński nauczyciel, edukator i pisarz &#8211; sugerował, by okładkę obcojęzycznych wydań książki Timothy’ego D. Walkera „Fińskie dzieci uczą się najlepiej. Co możemy zrobić, by nasze dzieci były szczęśliwe, wierzyły w siebie i lubiły szkołę?” (oryginał: „Teach Like Finland. 33 Simple Strategies for Joyful Classroom”[przypis]P. Sahlberg, <em>Posłowie</em>, w: Timothy D. Walker, <em>Fińskie dzieci uczą się najlepiej. Co możemy zrobić, by nasze dzieci były szczęśliwe, wierzyły w siebie i lubiły szkołę?</em>, przeł. Marta Kisiel-Małecka, Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017, s. 195.[/przypis]) opatrywać wskazówką, że gdzie indziej podobne zakusy muszą skończyć się fiaskiem: „Uwaga: nie próbuj robić tego u siebie”. W szkołach w Finlandii czyni się dzieci podmiotami w procesach decyzyjnych, rozmawia się z nimi na przykład wtedy, gdy przychodzi architekt mający zaaranżować układ sali, zaprojektować plac zabaw czy boisko, stwarza się im przestrzeń dla własnych inicjatyw. Oddolne działania nauczycielskie dały tam solidne podstawy pod transformację edukacji. Chciałoby się zrobić to u nas, kropka w kropkę: zbudować w Polsce system na fundamencie zaufania, troski, wartościowych treści i relacji. W takim modelu trzy kobiety: Li Andersson, minister edukacji, Sanny Marin, premier Finlandii, oraz Hanna Kosonen, minister nauki i kultury, w kwietniu 2020 roku zorganizowały pierwszą w historii fińskiego rządu konferencję prasową online dla dzieci (odbywającą się po fińsku i szwedzku oraz tłumaczoną symultanicznie na fiński język migowy), podczas której odpowiadały na ich pytania[przypis]Cyt. za: P. Marten, https://www.covidinnovations.com/home/27042020/finnish[1]prime-minister-holds-press-conference-with-qa-for-kids (kwiecień 2020).[/przypis]. A dzieci dowiadywały się podczas spotkania, czy mogą odwiedzić dziadków, kiedy powrócą do szkoły, jak radzić sobie ze strachem przed COVID-19 oraz ze stresem. Ostatnie pytanie zadał Aaron: „Co mogę zrobić dla Finlandii?”[przypis]Ibidem.[/przypis]. Premier Marin odpowiedziała: Najważniejszym zadaniem dzieci jest obecnie nadążanie za kształceniem na odległość, mimo że nie przywykliśmy do takiej szkoły. I, oczywiście, bardzo ważne jest pozostawanie w kontakcie z krewnymi, przyjaciółmi i innymi ludźmi. Myślę, że wielu dziadków jest bardzo szczęśliwych, gdy ktoś dzwoni i pyta, jak spędzają czas, i opowiada im, co słychać[przypis]Cyt. za ibidem. Jeśli nie zaznaczono inaczej, tłumaczenia pochodzą od autorki artykułu.[/przypis]. Andersson dodała: Już teraz dużo robisz. Wiemy, że uczenie się na odległość nie jest najłatwiejsze. Kolejną ważną rzeczą, którą możesz uczynić, jest zajęcie się nie tylko swoimi dziadkami, ale także kolegami. Jeśli zauważysz, że nie rozmawiałeś z jednym z nich od dłuższego czasu, lub jeśli ktoś wydaje się zaniepokojony lub nie uczestniczy w nauczaniu na odległość, to najlepszym pomysłem jest skontaktowanie się z tą osobą i spytanie, jak się czuje i czy możesz pomóc[przypis]Cyt. za ibidem.[/przypis].</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-style-default"><img loading="lazy" width="1024" height="768" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-1024x768.jpg" alt="widok drewnianej podłogi w klasie szkolnej, rządy nóg ławek i krzeseł, bez uczniów" class="wp-image-975" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-1024x768.jpg 1024w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-300x225.jpg 300w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-768x576.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-1536x1152.jpg 1536w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/06/pusta-sala_m-2048x1536.jpg 2048w" sizes="(max-width: 1024px) 100vw, 1024px" /><figcaption>Pusta sala lekcyjna, w której pracuje autorka artykułu. Fot. Joanna Roszak</figcaption></figure>



<p>Pytana o rankingi, była fińska minister edukacji Krista Kiaru podkreślała, że „najlepsza szkoła to ta w sąsiedztwie”[przypis]M. Moore, <em>Why Finnland has the Best Education</em>, https://www.youtube.com/ watch?v=XQ_agxK6fLs (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis]. W klasie uczy się tam jeden rocznik – wszystkie dzieci zaczynają obowiązkową naukę (jak w Polsce) jako siedmiolatki. Co roku mają trzy miesiące wakacji. W szkołach docenia się zadania kreatywne, kooperację, doświadczanie, kontakt z naturą i sztuką, podczas gdy w wielu systemach w innych krajach ograniczono edukowanie oparte choćby na poezji. „Jak poezja ma im pomóc znaleźć pracę?” – ironizował doceniający ten system Michael Moore, twórca filmu dokumentalnego o fińskich szkołach. Także na polskim gruncie Bogdan Suchodolski wskazywał na „interakcję między prozą i poezją” w ludzkim życiu[przypis]B. Suchodolski, <em>Edukacja permanentna. Rozdroża i nadzieje</em>, przeł. Irena Wojnar, Towarzystwo Wolnej Wszechnicy Polskiej, Warszawa 2003, s. 67.[/przypis] i potrzebę utrzymania tej dwuwymiarowości. Wgląd w organizację fińskiego systemu edukacji to jednocześnie wniknięcie w światopogląd oparty na zaufaniu. John Hart najważniejszą lekcję, jaką można otrzymać od Finów, streścił w jednym zdaniu: „Ufajcie nauczycielom”[przypis]J. Hart, <em>The big lesson from the world’s best school system? Trust your teachers</em>, https://www.theguardian.com/teacher-network/2017/aug/09/worlds-best[1]school-system-trust-teachers-education-finland (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis]. O autonomii danej im w pracy mówią autorzy wszystkich raportów i opracowań na temat tamtejszej edukacji, która stała się jednym z najważniejszych fińskich dóbr i obiektem pożądania w innych europejskich krajach. Przynależy jej etos, prestiż, opiera się na głębokim zaufaniu, którego symbolem mogą być rowery pozostawione przez nauczycieli i uczniów bez zabezpieczenia pod budynkiem szkoły. Fiński noblista Martti Ahtisaari powtarzał: „Pokój jest kwestią woli”[przypis]Cf. T. Rokseth, <em>Czy można uczyć pokoju?</em>, przeł. Joanna Roszak, „Czas Kultury” 2018, nr 3, s. 95.[/przypis]. W jego kraju wypracowano jeden z najlepszych na świecie systemów edukacji: najlepszy, bo opierający się na godności i wspólnym pragnieniu (s)pokoju i szczęścia.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Trzeba osadzać lekcję<br>w realiach. W moich klasach –<br>życząc, by więzi<br>uczniowskie się<br>nie rozpadły –<br>zaczęłam od<br>przypowieści<br>o patykach, które<br>zebrane w wiązkę,<br>nie poddały się<br>złamaniu.</p></blockquote></figure></p>



<p>W polskim życiu społecznym i politycznym nie utorowano drogi do nauczania pokojowego, a edukacja zdalna w pierwszej fazie pandemii pokazała, jak wielki istnieje kryzys komunikacji. Dokładnie rok wcześniej, podczas strajku nauczycieli, nazywano osoby uczące „nierobami i nieudacznikami”, ludźmi bez należytych kompetencji, wichrzycielami, dezorganizatorami, a w wypowiedziach polityków strony prawicowej w odniesieniu do ich działań nadużywano epitetu „demoralizujące”. I trudno nie odnieść wrażenia, że wielu rodzicom umknął fakt, że nauczyciele wiosną 2020 nie wybrali zdalnego nauczania, ale zostali w nie wtłoczeni, pozbawieni wsparcia – niekiedy nie tylko na początku tego procesu, lecz do samego zakończenia roku szkolnego w czerwcu bez przygotowania starali się sprostać potrzebom dzieci i młodzieży. Nienawistny język jednak eskalował. Prześledźmy więc najnowsze zalecenia polityków na tle tych sprzed roku. W lutym 2019 premier Mateusz Morawiecki orzekł: „nauczyciele pracują trochę mniej, a chcieliby zarabiać trochę więcej”[przypis]Cf. A. Ambroziak, https://oko.press/morawiecki-rozjuszyl-nauczycieli-bardziej[1]niz-zalewska-pracuja-mniej-a-zarabiac-chca-wiecej/ (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis]. Inne postulaty kadry nauczycielskiej zostały przesłonięte przez dezyderaty płacowe – nader istotne, ale także mające wykreować obraz grupy zawodowej dążącej wyłącznie do poprawy sytuacji materialnej: „Nauczyciele nie mają obowiązku życia w celibacie. W związku z powyższym także te transfery, które są dzisiaj dokonywane np. dla rodzin polskich 500 plus – to też dotyczy nauczycieli”[przypis]https://www.polsatnews.pl/wiadomosc/2019-03-03/szczerski-o-nauczycielach[1]nie-maja-obowiazku-zycia-w-celibacie-ich-tez-dotyczy-500-plus/ (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis] – powiedział Krzysztof Szczerski, szef Gabinetu Prezydenta, w audycji „Śniadanie w Trójce” w marcu 2019 roku. Marek Suski natomiast porównał, konsekwentnie przekłamując wysokość nauczycielskich zarobków: „Posłowie mają osiem tysięcy złotych brutto pensji podstawowej, więc jeśli nauczyciel dyplomowany ma z kawałkiem pięć tysięcy złotych brutto, to jest to nieduża różnica między posłem a nauczycielem”[przypis]K. Nowakowska, https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1402329,zarobki-nauczyciela-i-poslaprostujemy-slowa-suskiego.html (dostęp: 8 stycznia 2021).[/przypis].</p>



<p>W tym samym miesiącu olsztyński radny PiS Dariusz Rudnik rekomendował nauczycielom, którzy „faktycznie uważają, że zarabiają źle”, znalezienie „innej, lepiej płatnej pracy”[przypis]https://olsztyn.wyborcza.pl/olsztyn/7,48726,24540911,radny-pis-do[1]nauczycieli-mozna-znalezc-inna-prace.html (dostęp: 8 stycznia 2021).[/przypis]. Przenieśmy się do roku 2020. Minister Dariusz Piontkowski u progu przestawienia się szkół na zdalną edukację dostrzegł w niej szansę, „żeby nauczyciele pokazali, że nie tylko potrafią strajkować i ubiegać się o wyższe wynagrodzenie, ale także są po prostu dobrymi wychowawcami i nauczycielami”[przypis]</p>



<p>J. Wróbel, https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25814575,rozjuszony-jan[1]wrobel-o-min-piontkowskim-plecie-glupoty.html (dostęp: 8 stycznia 2021). O bolączkach pierwszych tygodni zdalnego nauczania pisała Bianka Mikołajewska:</p>



<p>„*nauczyciele relacjonują, że MEN i dyrekcje szkół obowiązek zorganizowania nauki przez internet zrzuciły na nich – choć oni często nie mają do tego przygotowania i sprzętu,</p>



<p>*rodzice skarżą się, że z kolei nauczyciele przerzucają wszystko na ich barki i zmuszają do codziennego, wielogodzinnego zaangażowania,</p>



<p>*nauczyciele w nerwach rzucają, że rodzice wreszcie zrozumieją trudy ich pracy,</p>



<p>*a rodzice – że mają przecież swoje obowiązki zawodowe – niektórzy wykonują je zdalnie (ale przecież muszą to robić), inni wciąż pracują poza domem”.</p>



<p>B. Mikołajewska, https://oko.press/od-srody-zdalne-lekcje-nauczyciele-to[1]fikcja-rodzice-mamy-zrezygnowac-z-pracy/?utm_medium=Social&amp;utm_ source=Facebook&amp;fbclid=IwAR1KV8LDcfia0jLC0fHfRDBQ6CViMXlIgJwqVURq[1]PruPrde4BxX6FZs7w0 (dostęp: 8 stycznia 2021).[/przypis]</p>



<p>Spośród kolejnych aroganckich komentarzy jeden niewątpliwie zapłodnił umysły twórców memów: minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski w rozmowie dla RMF FM sugerował nauczycielkom i nauczycielom podjęcie pracy przy zbiorach truskawek[przypis]https://www.rmf24.pl/raporty/raport-koronawirus-z-chin/polska/ news-nauczyciele-maja-zbierac-truskawki-po-wywiadzie-w-rmf-fm[1]ard,nId,4519773 (dostęp: 8 stycznia 2021).[/przypis]. Polska edukacja stoi na rozdrożu, przechodzi moment załamania, związany z próbą zewnętrznego zerwania więzi nauczycieli z innymi podmiotami. Po strajku starano się w ramach swoich szkół opanować ów kryzys, ale pierwsza faza zdalnej edukacji tylko go pogłębiła. </p>



<h2>Kiedy brakuje zaufania </h2>



<p>Badania pokazują, że Polacy darzą się wzajemnie najniższym zaufaniem spośród mieszkańców krajów Unii Europejskiej. Tymczasem Robin Precey – nazywający zaufanie magicznym klejem spajającym całą społeczność szkoły – przypisuje mu priorytetowe znaczenie z powodu tego, jak szkoła pracuje dla uczniów[przypis]R. Precey, <em>Leadership and Trust in Education – the Often Missing Magic Glue</em>, „Zarządzanie Publiczne” 2012, nr 4 (20), s. 9–17.[/przypis]. Anthony Giddens zaufanie rozumiał jako „oparte na zawierzeniu […] poleganie na osobach lub systemach abstrakcyjnych”[przypis]A. Giddens, Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, przeł. Alina Szulżycka, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002, s. 318.[/przypis]. Megan Tschannen-Moran w artykule „Trust in Education” podkreśliła zaś, że zaufanie odgrywa kluczową rolę w każdym aspekcie funkcjonowania szkoły[przypis]Cf. M. Tschannen-Moran, <em>Trust Matters. Leadership for Successful Schools</em>, Jossey-Bass, Hoboken 2014.[/przypis]. Przywoływała pogląd psycholożki Annette Baier, że zwykliśmy traktować je jak powietrze i zauważać dopiero wtedy, gdy jest zanieczyszczone. W kontekście polskiego systemu edukacji koresponduje z tym twierdzeniem aforyzm nauczyciela-polonisty-poety Łukasza Jarosza: „Niektórzy smog traktują jak powietrze”[przypis]Ł. Jarosz, <em>Czynności i stany</em>, Kwartalnik literacko-artystyczny „Afront”, Olkusz 2019, s. 86.[/przypis]. Według Roberta Putnama zaufanie stanowi element kapitału społecznego[przypis]R. Putnam, <em>Demokracja w działaniu. Tradycje obywatelskie we współczesnych Włoszech</em>, przeł. Jakub Szacki, Znak, Kraków 1995, s. 264.[/przypis]. Piotr Sztompka natomiast eksponował jego korelację z działaniem: Są cztery czynniki, które zmieniają członka społeczeństwa w obywatela, a tłum w społeczeństwo obywatelskie. [&#8230;] po pierwsze zaufanie – a więc nadzieja, że inni (zarówno współobywatele, jak i rządzący) spełnią nasze oczekiwania, po drugie – poczucie sprawstwa, a więc przekonanie, że los (nasz prywatny, ale także los naszego społeczeństwa) w jakimś stopniu od nas zależy, po trzecie – optymizm, a więc wizja lepszej przyszłości (naszej własnej, ale także całej naszej wspólnoty) i po czwarte, wyobraźnia obywatelska, a więc zrozumienie, że nasze prywatne losy i losy społeczeństwa są nierozerwalnie splecione […][przypis]P. Sztompka, <em>Zaufanie: fundament społeczeństwa, w: Zaufanie a życie społeczne</em>, pod red. Hanny Mamzer i Tomasza Zalasińskiego, Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2008, s. 21.[/przypis].</p>



<p>Zaufanie wszak zwykle wchodzi w reakcję z innymi wartościami, takimi jak lojalność, poczucie bezpieczeństwa, uczciwość, życzliwość, otwartość, zaangażowanie, umiejętność dzielenia się dobrami i ideami. John Hattie, autor książki „Visible Learning” („Widoczne uczenie się”)[przypis]J. Hattie, <em>Visible Learning for Teachers. Maximizing Impact on Learning, Routledge</em>, London 2012. Po polsku: <em>Widoczne uczenie się dla nauczycieli, Jak maksymalizować siłę oddziaływania na uczenie się</em>, przeł. Zofia Janowska, Magdalena Pater (współpraca), Centrum Edukacji Europejskiej, Warszawa 2015.[/przypis], który przeprowadził badania na dwustu milionach uczennic i uczniów, także wyszczególnił zaufanie jako czynnik wpływający na edukowanie. By je budować, potrzebna jest świadomość, że funkcjonujemy w środowisku lub w relacji, w których – po norwidowsku – słowo jest testamentem czynu. Anthony Bryk oraz współautorzy jego dwóch książek[przypis]V.: A. S Bryk, B. Schneider, <em>Trust in Schools: a Core Resource for Improvement, Russell Sage Foundation</em>, New York 2002 oraz Anthony S. Bryk, Penny Bender Sebring, Elaine Allensworth, Stuart Luppescu, John Q. Easton, Organising Schools for Improvement: Lessons from Chicago, Kindle version, The University of Chicago Press, Chicago and London (bez daty wydania).[/przypis] przeprowadzili na szeroką skalę badania nad koncepcją zaufania relacyjnego w chicagowskich szkołach w latach 90. XX wieku. Wykazali oni związek między budowanym przez dłuższy czas poziomem zaufania (w czym kluczową rolę odgrywa dyrektor) a poprawą życia szkoły w wielu aspektach. Esencja zaufania przenika wszystkie struktury owego życia. Przekłada się na osiągnięcia uczennic i uczniów, na identyfikację z miejscem, pozytywną atmosferę, zaangażowanie, chęć współpracy, dzielenia się przez nauczycieli wiedzą i ideami, możliwością zasięgania opinii, budowania wspólnoty, z otrzymywaniem wsparcia i doświadczaniem współczucia, stwarzaniem przestrzeni dla wyrażania własnych uczuć, opinii i lęków[przypis]Cf. Ibidem.[/przypis]. </p>



<p>Edukacja na odległość (D-education, distance education) ujawniła skromne zasoby polskiej szkoły na wielu płaszczyznach: relacji nauczyciel–uczeń, nauczyciele–dyrekcja, nauczyciele–rodzice, nauczyciele–nauczyciele, ambicji nauczycielskich, aspiracji uczniowskich, możliwości sprzętowych obu tych grup, odgórnego wsparcia. A przecież takie przesunięcie granic mogło okazać się ożywcze. Z jednej strony wiele nauczycielek i wielu nauczycieli wiosną 2020 zaczęło bazować na autorskich pomysłach na lekcje, odrzuciło podręczniki pozamykane w szkolnych szafkach, wszyscy zaś oparli edukowanie na nowych technologiach, wraz z uczniami i uczennicami zaprosili się wzajemnie do intymnych przestrzeni domu. Osoby prowadzące lekcje miały możliwość zademonstrować klasom bliskość ideału uczenia się przez całe życie – tak docenianego w krajach skandynawskich[przypis]F. Wyrwa, A. Wilkus-Wyrwa, M. Wyrwa, <em>Wspomaganie rozwoju kompetencji diagnostycznych nauczycieli</em>, XXIV Konferencja Diagnostyki Edukacyjnej, Katowice 2018, file:///C:/Users/Peaq/Desktop/PTDE_2018_65%20(1).pdf, s. 69.[/przypis]. Z drugiej zaś strony, co skutecznie tłumiło zapał i zainteresowanie nową sytuacją edukacyjną, wiosenne tygodnie zdalnej edukacji w 2020 roku wzmogły odczucie stresu i niepewności związanej z koronawirusem, a dzieciom i młodzieży zamknęły możliwość samodzielnych spacerów, odizolowały je od parków i lasów. Szybko także dała się wyczuć frustracja rodziców i opiekunów. Być może to właśnie wiosną 2020 polska edukacja osiągnęła krytyczny punkt. I jakkolwiek wielu uczących wykazało się kreatywnością i ujawniło ducha współpracy (dzielenie się na tematycznych forach ciekawymi scenariuszami lekcyjnymi, wartościowymi prezentacjami, autorskimi materiałami, zapraszanie się wzajemnie na zdalne lekcje), jakkolwiek w trzecim sektorze powstały publikacje wzmacniające ich pracę[przypis]Edukacja w czasach pandemii, pod red. Jacka Pyżalskiego (do pobrania na stronie: https://zdalnie .eduakcja.pl /); Jeanne Rewa, Daniel Hunter, Prowadzenie zajęć zdalnie, https://blog .ceo .org .pl /wp -content / uploads /2020/04 /Prowadzenie -zaj %C4%99%C4%87 -zdalnie .pdf (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis] oraz zorganizowano rozliczne webinaria wzbogacające o nowe narzędzia pracy – trudno tu ogłosić sukces. Trzy miesiące pierwszej fali zdalnej edukacji wydobyły na powierzchnię bardziej pierwotne problemy – od braku cech podmiotów sterujących u dzieci i młodzieży (wyklarowała się rola wielu z nich jako biernych obserwatorów spotkań, niebiorących odpowiedzialności za proces własnej edukacji), przez niedostatki w kulturze organizacji placówek, po brak systemowego wsparcia oraz regularne strofowanie nauczycieli z poziomu sprawujących władzę[przypis]Z ekspertyzy poświęconej problemowi wykluczenia cyfrowego w edukacji zdalnej wynika, że na jej realizację wpływały: ● „Brak dostępności internetu szerokopasmowego o odpowiedniej przepustowości na niektórych obszarach kraju, szczególnie wiejskich. ● Problemy z limitem danych w dostępie mobilnym do internetu – dotyczy to przede wszystkim 50% dzieci, które mają telefony na kartę. ● Konieczność współdzielenia komputerów i laptopów między rodzeństwem i rodzicami. Ten problem dotyka co najmniej miliona uczniów (około 25% wszystkich uczniów)”. Ponadto wskazano na brak kompetencji do nauczania zdalnego oraz dostępności do sprzętu w przypadku 30% nauczycieli. Oktawia Gorzeńska i in., Ekspertyza. Problem wykluczenia cyfrowego w edukacji zdalnej, https://oees .pl /wp -content /uploads /2020/04 /Ekspertyza &#8211; 3 .pdf (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis]. </p>



<h2>Rachunki (sumienia) </h2>



<p>Paulo Freire pisał: „Wiedza wyłania się tylko dzięki ciągłemu namysłowi, poprzez niespokojne, niecierpliwe, nieustanne i pełne nadziei poszukiwanie w świecie, ze światem i z innymi ludźmi”[przypis]P. Freire, <em>Bankowa koncepcja edukacji jako narzędzie opresji</em>, przeł. Krzysztof Bluszcz, w: Edukacja i wyzwolenie, przeł. różni, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 1992, s. 68.[/przypis]. W artykule „Bankowa koncepcja edukacji jako narzędzie opresji” ten brazylijski badacz z wyzwalającą edukacją zrównywał akty poznania, a nie transfer informacji[przypis]Ibidem, s. 73.[/przypis], podkreślał, że „edukacja stawiająca problemy wymaga stałego odsłaniania świata”[przypis]Ibidem, s. 74.[/przypis]. Jeśli więc wiele szkół oparło edukację podczas pandemii na transferze i deponowaniu wiedzy, „napełnianiu” dzieci i młodzieży zawartością[przypis]Cf. ibidem, s. 67.[/przypis], poczyniono kolejny krok do zabicia naturalnej ciekawości młodych ludzi. Sprzyja temu przeładowanie programów nauczania i „niestrudzone biurokratyzowanie edukacji”, co opisała w odniesieniu do Niemiec Sabine Czerny w książce z 2011 roku pod znamiennym tytułem: „Was wir unseren Kindern in der Schule antun:… und wie das ändern können” (Marzena Żylińska tłumaczy ów tytuł jako: „Jak krzywdzimy dzieci w szkołach”)[przypis]R. Augsburg, <em>Ich kenne kein Kind, das nicht lernen will</em>, https://www. ganztagsschulen.org/de/3074.php (wywiad z Sabine Czerny, data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis]. Polskie szkoły powinny zacząć należeć do nauczycieli – rzeczników pedagogiki „stawiającej problemy”, dalekich od „bankowej” teorii edukacji. Tacy zapewne najlepiej poradzili sobie w okresie od 17 marca (zamknięcie szkół i przejście w tryb pracy zdalnej 25 marca) do końca roku szkolnego w czerwcu 2020 (jesienią 2020 oraz wiosną 2021 większość szkół prowadziła już lekcje na jednej platformie, w czasie rzeczywistym). </p>



<p>Zaproponuję zatem wybiórczy przegląd najsłabszych elementów zdalnego nauczania w polskich szkołach w początkowej fazie pandemii. Nauczyciele, grupa wykluczona „z sukcesu materialnego polskiego społeczeństwa”[przypis]K. Nowakowska, <em>Anatomia strajku. Jak doszło do największego w historii buntu nauczycieli</em>, https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/ artykuly/1404596,strajk-nauczycieli-dlaczego-nauczyciele-protestuja.html (data dostępu: 8 stycznia 2021).[/przypis], postawiona została przed koniecznością pracy na własnym sprzęcie i z użyciem domowych łączy internetowych. W pierwszych dniach należało zadać rozliczne pytania szczegółowe i tym samym warto powtórzyć je teraz: Jak zadbano o wszystkie dzieci? Jak rozeznano się w ich potrzebach, możliwościach sprzętowych? Na ile wychowawczynie i wychowawcy rozpoznali przed etapem zdalnego nauczania ich sytuację rodzinną? Na tamtym etapie należało również zatroszczyć się o nauczycieli – tych mieszkających samotnie, tych funkcjonujących na małym metrażu w kilka osób, tych, którzy mieli w rodzinie doświadczenie poważniejszej choroby. Dyrektorzy szkół powinni byli rozeznać się w ich możliwościach technicznych i sprzętowych, wypracować balans między brakiem kontaktu dyrekcji z nauczycielami i nauczycieli z współuczącymi a jego nadmiarem. Mieli także szansę sprawdzić się w roli liderów zarządzających instytucją w sytuacji kryzysu, umożliwiając prawdziwy rozwój grupie uczniowskiej i nauczycielskiej. Być może niektórzy uczniowie i nie &#8211; które uczennice po raz pierwszy doświadczyli/do &#8211; świadczyły kryzysu – wykorzystano to do budowania empatii w grupie, do prób szukania spokoju tu i teraz. </p>



<p>Wyzwania piętrzyły się z każdym tygodniem: trzeba było zareagować na zagubienie części uczących i nauczanych, niekiedy na piętrzące się przemocowe relacje rodzinne. Pokaźna grupa nauczycielek i nauczycieli wykorzystała ten czas na wypracowanie nowych metod odcięcia się od zainfekowanych podstaw programowych, odznaczających się często niedorzeczną zawartością, od toksycznych rodziców (wszyscy takich znają), od przyzwyczajonych do zgubnych wizji edukacji koleżanek i kolegów z pokoju nauczycielskiego. Niektóre szkoły okazały się jeszcze bardziej niż dotychczas uśpione, w innych pojawiła się przestrzeń na szlachetne działania (akcje wolontariatu, wsparcie służb medycznych, pisanie listów do chorych, szycie maseczek). </p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Dobre wyniki osiągają kraje, w których pomaga się nauczyciel(k)om <br>w rozwoju i praktykuje się pełne szacunku wyrażanie opinii.</p></blockquote></figure></p>



<p>Co zrobiono od dołu, a właściwie od środka? Czy psycholog zadbał o to, by aktywnie kontaktować się z wszystkimi szkolnymi podmiotami – pomagać panować nad motywacją wewnętrzną, zachować poczucie sensowności pracy, pielęgnować spokój? Czy szukano twórczej wymiany, pielęgnowano w sobie chęć dzielenia się tym, co ma się najlepszego – wiedzą, spokojem? Dzielenie się to kwintesencja edukacji. Czy wykorzystano tę sytuację, by uczyć o kwestiach globalnych? O nadmiernej konsumpcji? O przyszłości planety? O metodach przyswajania wiedzy? Wielu nauczycielom i nauczycielkom, z którymi przeprowadziłam wywiad[przypis]Kwestionariusz wywiadu wypełniło pięćdziesiąt osób w zróżnicowanym wieku i o odmiennym stażu pracy w szkole, ze średnich i większych miast, dobranych celowo, a następnie metodą kuli śnieżnej.[/przypis] brakowało rzetelnej i – tym samym nieprzemocowej – informacji zwrotnej ze strony dyrekcji szkół i rodziców. </p>



<p>Bill Gates w wystąpieniu „Teachers Need Real Feedback” wskazał na uczących jako jedną z najważniejszych grup zawodowych na świecie[przypis]Bill Gates, <em>Teachers Need Real Feedback</em>, https://www.ted.com/talks/bill_gates_ teachers_need_real_feedback?language=pl (dostęp: 8 stycznia 2021).[/przypis]. Dobre wyniki osiąga się tylko w krajach, w których pomaga się nauczyciel(k)om w rozwoju i praktykuje się pełne szacunku wyrażanie opinii. Tymczasem, zauważa Gates, 98% nauczycieli w USA (z tym krajem w roku, w którym wygłosił przemówienie, Polska dzieliła piętnaste miejsce w kategorii umiejętności czytania u dzieci szkolnych) – słyszy zaledwie jedno słowo: „satysfakcjonujący”. System nieoparty na rzetelnej opinii, zatem na tym, co wspiera rozwój, jest „niesprawiedliwy dla nauczycieli i uczniów”[przypis]Ibidem.[/przypis] . A wreszcie: edukacja w czasie pandemii nie przystawała do świata i konsumowanie przez młodych ludzi tego produktu bez apetytu, z grymasami nie powinno wprawiać w zdziwienie. Paweł Rudnicki w „Pedagogiach małych działań” zauważył: „Polska oświata odtwarza realia nieistniejącego, heteronomicznego, monokulturowego, monoreligijnego świata, w którym wszystko jest jasne, jednowymiarowe i przewidywalne”[przypis]P. Rudnicki, <em>Pedagogie małych działań. Krytyczne studium alternatyw edukacyjnych</em>, Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2016, s. 267.[/przypis]. </p>



<p>Pandemia w całej swojej nieprzewidywalności obnażyła deficyty takiego systemu. Wrocławski badacz dodał ponadto: „ostatnie ćwierć wieku spędziliśmy, jako społeczeństwo, na konsumpcji. Także edukacji”[przypis]Ibidem, s. 87.[/przypis]. Po pierwszych tygodniach pobudzenia uczennic i uczniów przy nowym kanale komunikacji wielu nauczycieli odnotowało ten konsumencki trend, przejawiający się w niechęci do zabierania przez młodzież głosu i do angażowania się – zjawisko to mogłabym określić mianem ghost class. Niemała grupa młodych ludzi przychodzi do szkoły jako widzowie, a my nie obudziliśmy w nich potrzeby zaangażowania. Na koniec tej listy należy poruszyć temat niewolniczego przywiązania do ocen; to dla nich nadal uczy się wielu młodych ludzi. Nie odnaleźli się w systemie, w którym mogą sterować procesem nauczania. Nie uczestniczą w nim, by zdobyć wiedzę, umiejętności, budować relacje, angażować się. Co więcej, noty jeszcze istotniejsze są dla wielu rodziców. Alfie Kohn w „Micie pracy domowej” także sięgał po centralną w tym artykule kategorię: „Praca domowa najwyraźniej opiera się na […] formach braku zaufania. Pierwsza z nich to ogólna podejrzliwość wobec dzieci”[przypis]A. Kohn, <em>Mit pracy domowej</em>, przeł. Anna Boniszewska, Wydawnictwo MIND, Podkowa Leśna 2018, s. 133.[/przypis]. Kiedy cała zdalna edukacja – piszę o jej „bankowym”, w rozumieniu Freirego, kształcie – zamieniła się w pracę domową, dzieci (te mające przywilej pozostania w systemie, niewykluczone cyfrowo) funkcjonowały między biegunami wyczerpania a dobowego rozprężenia. Wielu nauczyciel(k)om wysyłanie zadań służyło zdobyciu ocen (ważniejsze były dla nich niż dla dzieci i młodzieży), mniej istotne stało się, jak bardzo ćwiczenia owe pozbawione są sensu (rozliczne kolorowanki w nauczaniu początkowym, w starszych klasach wyznaczanie partii materiału z podręcznika i zadań do odesłania nauczycielowi). </p>



<h2>(S)pokój – kwestią woli </h2>



<p>Wyznaczanie drogi zaufaniu staje się pierwszym krokiem ku budowie silnych relacji i owocnego bycia z dziećmi. Badania dotyczące ukierunkowywania zaufania przeprowadziłam na początku 2020 roku wśród pięćdziesięciorga uczennic i uczniów artystycznej szkoły podstawowej w Poznaniu, dwunasto-, trzynasto- i czternastolatków. Poproszeni o zilustrowanie zaufania, najczęściej przekładali tę wartość na scenki figuratywne (asekuracja podczas ćwiczeń, spacer z psem przewodnikiem, splecione dłonie jako alegoria przywiązania i współpracy). Wysoko na liście ludzi, którym ufają, znaleźli się nauczyciele oraz koledzy i koleżanki ze szkoły (łącznie w niemal połowie prac). Na kilku pracach oddano hasłami lub strzałkami dwukierunkowość wartości. Co interesujące, zarówno w ćwiczeniu piktoralnym, jak i w otwartym pytaniu o osoby lub grupy obdarzane przez dzieci zaufaniem 61% badanych prócz rodzin wskazało zwierzęta – co może nie powinno dziwić, skoro najcelniejszy wiersz tematyzujący zaufanie, jaki wskazałaby autorka artykułu, to „I Ask Percy How I Should Live My Life” Mary Oliver, w którym tytułowy pies udziela lekcji życia: przede wszystkim kochać, zrobić jak najdłuższy spacer brzegiem plaży, wsłuchać się w ciało i oddech, a później ufać. Wszystkie podmioty zainteresowane edukacją winny więc zadbać o kondycję psychiczną uczących. Trudno dzielić się czymś (wiedzą, spokojem), czego się nie ma. </p>



<h2>Coś tak się starał. Edukacja jako obietnica </h2>



<p>Tomasz Tokarz w książce „Szkoła ma być dla ucznia” podkreśla: „nie ma większej straty czasu niż porządne robienie rzeczy, które nie powinny być robione wcale”[przypis]T. Tokarz, S<em>zkoła ma być dla ucznia. 30 bardzo subiektywnych esejów o edukacji</em>, Ridero (s.l.), 2020, s. 113.[/przypis]. Kilkadziesiąt stron dalej zdradza źródło tej myśli. Powtórzę ku utrwaleniu: „Nie ma nic bardziej nieefektywnego niż efektywne robienie czegoś, co wcale nie powinno być robione”[przypis]Ibidem, s. 232.[/przypis]. Ale nie trzeba być Peterem Druckerem, ekspertem do spraw zarządzania, by ją wyrażać. Wystarczy uczyć (się) w większości polskich szkół, by ją przeżyć. Jakie treści wprowadzano podczas pandemii? Czy nauczyciel wychowania fizycznego nie powinien raczej wysłać własny film z ćwiczeniami pilatesu lub jogi niż cudzy skrypt z regułami gry w koszykówkę (jedyna to zresztą lekcja, jaką „przeprowadził” przez trzy miesiące)? Czy w dobie kryzysu ekonomicznego zainspirowano dzieci np. do nauki szycia, dziergania, tworzenia własnych zeszytów, hodowania roślin? Zdalna edukacja obnażyła, jak nauczanie oderwane jest od życia – bywało, że młodzież nie potrafiła przesłać załącznika i zredagować maila z nagłówkiem i pozdrowieniem (maile ćwiczy się przecież na lekcji angielskiego na polskim raczej tradycyjny list, kto więc zaprzątałby sobie głowę podobnymi błahostkami). </p>



<p>Bliską mi ośmiolatkę uczącą się w pierwszej klasie szkoły podstawowej spytałam we wrześniu 2019, jak spędziła pierwszą lekcję informatyki. Odpowiedziała, że przez 45 minut klasa stała wokół jednego komputera, a pani pokazywała im, jak go włączać i wyłączać. Podczas zdalnej nauki ta inteligentna i ciekawa świata młoda osoba otrzymywała zaś tony kolorowanek – wypełniała misie cyferkowe i literowe koty. Wysyłała je codziennie, bo na tej podstawie sprawdzano obecność i wystawiano ocenę końcową. Nie doczekała się ani jednego maila z informacją zwrotną. Bo i co miałaby w nim przeczytać: „Gratuluję, XYZ, nie wyjechałaś za linię i widać, że kolorowałaś zatemperowaną kredką. Tak trzymać”. Oto, do czego sprowadziła się edukacja w wykonaniu wielu polskich nauczycieli/nauczycielek w początkowej fazie pandemii. Młodzi ludzie na nowo szukali samorealizacji i kontaktu. Zdalna edukacja odsłoniła jakość relacji klasowych i rodzinnych. Dała także asumpt do rozmowy o przestrzeni – skoro można prowadzić lekcje, siedząc na domowej podłodze, w ogrodzie, w parku, na balkonie, na kanapie, pozbądźmy się ohydnych szkolnych ławek. Obnażyła nudę stojącą za brakiem możliwości samorealizacji dzieci i młodzieży. Dała rodzicom wgląd w jakość relacji klasy z nauczycielem i rozeznanie w jego/jej metodach pracy. I niejednokrotnie dzieci przerastały rodziców, wyładowujących na nauczyciel(k)ach frustrację. Konieczne jest – zawsze – osadzenie lekcji w realiach. Niezależnie od tego, jakiego przedmiotu się uczy. W moich klasach – życząc (między słowami), by więzi uczniowskie się nie rozpadły – zaczęłam od przypowieści o patykach, które zebrane w wiązkę, nie poddały się złamaniu. Później sięgnęliśmy po przypowieść o pierścieniu z wygrawerowaną mądrością: „to też minie”. Świat przypomniał o swoich oczekiwaniach, byśmy spytali, czy dzieci potrafią założyć na balkonie bioróżnorodne ogrody (pamiętam z moich czasów szkolnych rokroczne hodowanie rzeżuchy, które po raz pierwszy miałoby sens). Kreatywność w szkole jest możliwa i konieczna, w klasie, daleko od centrali.</p>



<p>W chaosie zmian nauczyciel(ka) może niewiele i wiele zarazem – może zapanować nad najbliższą przestrzenią: jednej sali lekcyjnej, dwóch, trzech, czterech uczonych klas, a przede wszystkim tej, której jest wychowawcą. Może budzić refleksyjność, uczyć sztuki krytycznego myślenia. Może dostrzec, jak wzrasta w sytuacji kryzysu zapotrzebowanie na sztukę. Jedna z moich uczennic podczas lekcji online wyznała, że wracała wówczas często do omawianego jeszcze w murach szkoły wiersza e. e. cummingsa: mały człowieku (co wciąż gdzieś latasz w ważnym pośpiechu i w tarapatach) skończ zwolnij zapomnij stań trwaj (mały dzieciaku coś tak się starał a potem płakał boś nic nie zdziałał) bądź dzielny połóż się śpij wielka ulewo wielka śnieżyco wielka jutrzenko wielki księżycu (wstąpcie w nas)[przypis]edward estlin cummings, <em>150 wierszy</em>, wybrał i przeł. oraz posłowiem opatrzył Stanisław Barańczak, Wydawnictwo Literackie, Kraków-Wrocław 1983, s. 154.[/przypis]. </p>



<p>Polska szkoła powinna obiecać, że naprawdę jest w drodze do przemiany, w której czerpie z doświadczeń alternatywnych nurtów w edukacji. A na razie – grupa dzielnych i starających się nauczycieli i nauczycielek, rzeczników zmiany – musi obiecać polskiej szkole, że nie opadnie z sił i nigdy nie zaakceptuje toczącej się od wielu lat gry pozorów. Janusz Korczak porównywał dziecko do motyla „nad spienionym potokiem życia”[przypis]J. Korczak, <em>Wybór pism pedagogicznych</em>. T. 1. Jak kochać dziecko. Prawo dziecka do szacunku. Momenty wychowawcze, Państwowe Zakłady Wydawnictw Szkolnych, Warszawa 1957, s 79.[/przypis]. Stawiał pytania, które powiela każdy pokojowy nauczyciel, myśląc o swoich uczennicach i uczniach: „jak dać trwałość, a nie obciążyć lotu, hartować, a nie niszczyć skrzydeł”[przypis]Ibidem.[/przypis]. Stara się on stworzyć takie warunki, by dzieci i młodzież wykonywały pracę nie dla nagrody czy z obawy przed karą, ale dla satysfakcji i pomnażania wspólnego kapitału wiedzy i dobra, by codziennie po lekcjach towarzyszyło im przekonanie o możliwości pokonywania trudnych sytuacji, o sile do realizacji marzeń i pasji. Uczennice i uczniowie mają prawo do takiej perspektywy. Przyjęcie dziecka do szkoły to jednocześnie złożenie mu przez wszystkich dorosłych zaangażowanych w to wydarzenie obietnicy, że wyposaży się je w narzędzia lepszego rozumienia i otaczającej rzeczywistości, i jego wewnętrznego świata. Nie da się tego zrobić, pisząc statuty i martwe programy, a tylko realizując programy i dostosowując każdą lekcję do potrzeb życia, by można było parafrazować znane powiedzenie i życzyć: „Czuj się jak u siebie w szkole”. Kiedy „czuć się jak dziecko w szkole” zacznie znaczyć: bezpiecznie, swobodnie, w naturalnym środowisku?</p>



<p class="meta-tytul mt-5">Bibliografia</p><div class="meta-biblio"><strong>Ambroziak Anton</strong>, https://oko.press/morawiecki-rozjuszyl-na- uczycieli-bardziej-niz-zalewska-pracuja-mniej-a-zarabiac &#8211; -chca-wiecej/</p>



<p><strong>Augé Marc</strong>, Nie-miejsca. Wprowadzenie do antropologii hipernowoczesności, tłumaczenie Roman Chymkowski, przedmowa Wojciech Józef Burszta. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2010.</p>



<p><strong>Augsburg Ralf</strong>, Ich kenne kein Kind, das nicht lernen will, https://www.ganztagsschulen.org/de/3074.php (wywiad z Sabine Czerny).</p>



<p><strong>Banas-Kobylarska Teresa</strong>, Stymulatory i inhibitory kształtowania zaufania do edukacji europejskiej w gimnazjum, „Edukacja Humanistyczna” 2015, nr 1 (32).</p>



<p><strong>Berg Leila</strong>, Risinghill: Death of a Comprehensive School. Penguin, London 1968. Bryk Anthony S., Schneider Barbara, Trust in Schools: A Core Resource for Improvement. Russell Sage, New York 2002.</p>



<p><strong>Bryk Anthony S.</strong>, Sebring Penny Bender, Allensworth Elaine, Luppescu Stuart, Easton John Q., Organising schools for improvement: lessons from Chicago, Kindle version. The University of Chicago Press, Chicago and London 2010. Covey Stephen M. R., The Speed of Trust, Free Press, New York 2006.</p>



<p><strong>Czerny Sabine</strong>, Was wir unseren Kinder in der Schule antun:… und wie das ändern können. Südwest Verlag, München 2010.</p>



<p><strong>Freire Paulo</strong>, Bankowa koncepcja edukacji jako narzędzie opresji, przeł. Krzysztof Bluszcz, w: Edukacja i wyzwolenie, przeł. różni, Oficyna Wydawnicza Impuls, Kraków 1992.</p>



<p><strong>Gates Bill</strong>, Teachers Need Real Feedback, https://www.ted.com/ talks/bill_gates_teachers_need_real_feedback?language=pl Anthony Giddens, Nowoczesność i tożsamość. „Ja” i społeczeństwo w epoce późnej nowoczesności, przeł. Alina Szulżycka. Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2002.</p>



<p><strong>Gorzeńska Oktawia i in.</strong>, Ekspertyza. Problem wykluczenia cyfrowego w edukacji zdalnej, https://oees.pl/wp-content/ uploads/2020/04/Ekspertyza-3.pdf</p>



<p><strong>Hart John</strong>, The big lesson from the world’s best school system? Trust your teachers, https://www.theguardian.com/teacher-network/2017/aug/09/worlds-best-school-system-trustteachers-education-finland</p>



<p><strong>Jarosz Łukasz</strong>, Czynności i stany, Kwartalnik literacko-artystyczny „Afront”, Olkusz 2019.</p>



<p><strong>Jones Josh</strong>, How Finland Created One of the Best Educational Systems in the World (by Doing the Opposite of U.S.), May 26th, 2017, http://www.openculture.com/2017/05/how-finland-created-one-of-the-best-educational-systems-in-the-world-by-doing-the-opposite-of-u-s.html</p>



<p><strong>Kohn Alfie</strong>, Mit pracy domowej, przeł. Anna Boniszewska. Wydawnictwo MIND, Podkowa Leśna 2018.</p>



<p><strong>Lind Georg</strong>, Jak uczyć studentów wypowiadania się i słuchania innych? Wzmacnianie kompetencji moralno-demokratycznych, w: Edukacja demokratyczna, pod red. Karoliny M. Cern, Piotra W. Juchacza, Ewy Nowak. Wydawnictwo Naukowe Instytutu Filozofii UAM, Poznań 2009.</p>



<p><strong><em>Literatura i demokracja</em></strong>. Bezpieczne i niebezpieczne związki, pod red. Marka Gumkowskiego. Wydawnictwo IBL, Warszawa 1995.</p>



<p><strong>Louv Richard</strong>, Ostatnie dziecko lasu. Jak uchronić dziecko przed zespołem deficytu natury, przeł. Anna Rogozińska. Mamania, Warszawa 2020.</p>



<p><strong>Luhmann Niklas</strong>, Systemy społeczne, przeł. Michał Kaczmarczyk. Zakład Wydawniczy NOMOS, Kraków 2007.</p>



<p><strong>Moore Michael</strong>, Why Finnland has the Best Education, https:// www.youtube.com/watch?v=XQ_agxK6fLs Marten Peter, https://www.covidinnovations.com/home/27042020/ finnish-prime-minister-holds-press-conference-with-qa-forkids</p>



<p><strong>Mikołajewska Bianka</strong>, https://oko.press/od-srody-zdalne-lek[1]cje-nauczyciele-to-fikcja-rodzice-mamy-zrezygnowac-z-pracy/?utm_medium=Social&amp;utm_source=Facebook&amp;fbclid=IwAR1KV8LDcfia0jLC0fHfRDBQ6CViMXlIgJwqVURq-PruPrde4BxX6FZs7w0 Montessori Maria, Sekret dzieciństwa, przeł. Luiza Krolczuk-Wyganowska. PWN, Warszawa 2018.</p>



<p><strong>Nowakowska Karolina</strong>, Anatomia strajku. Jak doszło do największego w historii buntu nauczycieli, <a href="https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1404596,strajk-nauczycieli-dlaczego-nauczyciele-protestuja.html">https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1404596,strajk-nauczycieli-dlaczego-nauczyciele-protestuja.html</a></p>



<p><strong>Nowakowska Karolina</strong>, https://serwisy.gazetaprawna.pl/edukacja/artykuly/1402329,zarobki-nauczyciela-i-poslaprostujemy- -slowa-suskiego.html</p>



<p><strong>Nowakowski Krzysztof</strong>, Wymiary zaufania i problem zaufania negatywnego w Polsce, „Ruch Prawniczy, Ekonomiczny i Socjologiczny” 2008, zeszyt 1. Pacyfizm czy zagłada, pod red. Marii Szyszkowskiej. Interlibro, Warszawa 1996.</p>



<p><strong>Precey Robin</strong>, Leadership and Trust in Education – the Often Missing Magic Glue, „Zarządzanie Publiczne” 2012, nr 4 (20), s. 9–17. Putnam Robert, Demokracja w działaniu. Tradycje obywatelskie we współczesnych Włoszech, przeł. Jakub Szacki. Znak, Kraków 1995.</p>



<p><strong>Rokseth Toril</strong>, Czy można uczyć pokoju?, przeł. Joanna Roszak, „Czas Kultury” 2018, nr 3, s. 91–95.</p>



<p><strong>Rudnicki Paweł</strong>, Pedagogie małych działań. Krytyczne studium alternatyw edukacyjnych. Wydawnictwo Naukowe Dolnośląskiej Szkoły Wyższej, Wrocław 2016.</p>



<p><strong>Sahlberg Pasi</strong>, Posłowie, w: Timothy D. Walker, Fińskie dzieci uczą się najlepiej, Co możemy zrobić, by nasze dzieci były szczęśliwe, wierzyły w siebie i lubiły szkołę?, przeł. Marta Kisiel-Małecka. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.</p>



<p><strong>Schoenebeck Hubertus von</strong>, Postpedagogika. Od antypedagogiki do Amication, przeł. Andrzej Murzyn. Impuls, Kraków 2009.</p>



<p><strong>Suchecka Justyna</strong>, https://tvn24.pl/polska/kangur-matematycz[1]ny-2020-czy-rodzice-pomagali-dzieciom-rozwiazywac-zadania-4619594</p>



<p><strong>Suchodolski Bogdan</strong>, Edukacja permanentna. Rozdroża i nadzieje, przeł. Irena Wojnar. Towarzystwo Wolnej Wszechnicy Polskiej, Warszawa 2003.</p>



<p><strong>Sztompka Piotr</strong>, Socjologia. Kultura zaufania, Znak, Kraków 2002. Sztompka Piotr, Zaufanie: fundament społeczeństwa, w: Zaufanie a życie społeczne, pod red. Hanny Mamzer i Tomasza Zalasińskiego. Wydawnictwo Fundacji Humaniora, Poznań 2008.</p>



<p><strong>Tokarz Tomasz</strong>, Szkoła ma być dla ucznia. 30 bardzo subiektywnych esejów o edukacji, Ridero (s.l.), 2020. Tschannen-Moran Megan, Trust Matters. Leadership for Successful Schools, Jossey-Bass. Hoboken 2014.</p>



<p><strong>Walker Timothy D.</strong>, Fińskie dzieci uczą się najlepiej. Co możemy zrobić, by nasze dzieci były szczęśliwe, wierzyły w siebie i lubiły szkołę?, przeł. Marta Kisiel-Małecka. Wydawnictwo Literackie, Kraków 2017.</p>



<p><strong>Wojnar Irena</strong>, Kształtowanie kultury pokoju – zobowiązaniem edukacyjnym na XXI wiek, w: Etos edukacji w XXI wieku, pod red. Ireny Wojnar. Dom Wydawniczy Elipsa, Warszawa 2000, s. 15–30.</p>



<p><strong>Wróbel Jan</strong>, https://www.tokfm.pl/Tokfm/7,103085,25814575, rozjuszony-jan-wrobel-o-min-piontkowskim-plecie-glupoty. html</p>



<p><strong>Wyrwa Franciszek, Wilkus-Wyrwa Aleksandra, Wyrwa Michał</strong>, Wspomaganie rozwoju kompetencji diagnostycznych nauczycieli, XXIV Konferencja Diagnostyki Edukacyjnej, Katowice 2018, file:///C:/Users/Peaq/Desktop/PTDE_2018_65%20(1).pdf</div>



<p class="meta-tytul mt-5">Abstract:</p>



<p><strong>Education as a promise. (Remote) education in the culture of radical distrust</strong></p>



<p>The author of the article “Education as a promise. (Remote) education in the culture of radical distrust” elucidated the problems of the Polish school, which arose during distance learning – especially in the first phase of the COVID-19 pandemic in spring 2020. The context of the education model developed in Finland and the teacher’s strike of 2019 was actuated. The author refers to the work by Anthony Bryk, John Hatti, Paul Freire, to research conducted for the purposes of the article on a group of primary school and primary school students, and the her own experience of a distance education teacher. Janusz Korczak compared the child to a butterfly “over the foamy stream of life”. The pandemic since 2020 has strengthened Korczak’s metaphor.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/edukacja-jako-obietnica/">Edukacja jako obietnica. Zdalne uczenie w kulturze braku zaufania</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Ridi, pagliaccio!</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/ridi-pagliaccio/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Marcin Stańczyk]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 22 Jun 2021 08:04:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[akademia muzyczna]]></category>
		<category><![CDATA[covid]]></category>
		<category><![CDATA[kompozytor]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka]]></category>
		<category><![CDATA[muzyka współczesna]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<category><![CDATA[stańczyk]]></category>
		<guid isPermaLink="false">http://kalejdoskop.hadrysiak.com/?p=130</guid>

					<description><![CDATA[<p>Obserwując życie muzyczne roku ZOZO na ekranie komputera, można uznać, że świat muzyki sobie poradził. Towarzyszą nam dobrze znane uśmiechy. Ale stojący na scenie artysta bez uśmiechu po prostu traci na wartości.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/ridi-pagliaccio/">Ridi, pagliaccio!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p><span class="meta-lead lead">Karnawał w Wenecji rozpoczyna Lot Anioła, tryumfalny zjazd młodej kobiety na linie z dzwonnicy San Marco na balkon Palazzo Ducale. Inauguracja karnawału od wieków ściąga tłumy na plac Świętego Marka. Po tym wydarzeniu zabawa rozpoczyna się na dobre. Zgromadzeni zakładają maski i zaczynają&nbsp;wymieniać się ukłonami. Karnawał to święto wolności, hołubionej, wyznawanej, a czasem nawet uprawianej. Apoteoza. Apologia. Wzajemna afirmacja. Ale też tajemnica. Uwodzi, folguje i fascynuje. A uśmiech gra tu pierwszorzędną rolę.</span></p>



<p>Publiczne życie artysty, niegdysiejszego kuglarza i połykacza ognia, również sprowadza się do uśmiechu. Także muzycy po wejściu na scenę czy estradę uśmiechają się i grają swoje role. Pod maską uśmiechu kryją się jednak różne historie. Zazwyczaj potrafiliśmy je odczytać. Kurtuazyjny uśmiech artysty przed występem był blady w porównaniu ze zdobiącym jego twarz podczas aplauzu publiczności. Jednak oczy niekiedy się mylą.</p>



<figure class="wp-block-image size-large is-resized"><img loading="lazy" src="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/05/Marcin_Stanczyk_photo_Sebastian_Glapinski-scaled-e1621780128901-891x1024.jpg" alt="" class="wp-image-211" width="178" height="205" srcset="https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/05/Marcin_Stanczyk_photo_Sebastian_Glapinski-scaled-e1621780128901-891x1024.jpg 891w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/05/Marcin_Stanczyk_photo_Sebastian_Glapinski-scaled-e1621780128901-261x300.jpg 261w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/05/Marcin_Stanczyk_photo_Sebastian_Glapinski-scaled-e1621780128901-768x883.jpg 768w, https://kalejdoskopkultury.pl/wp-content/uploads/2021/05/Marcin_Stanczyk_photo_Sebastian_Glapinski-scaled-e1621780128901.jpg 1235w" sizes="(max-width: 178px) 100vw, 178px" /><figcaption>Marcin Stańczyk. Fot. Sebastian_Glapiński</figcaption></figure>



<p>Obserwując życie muzyczne roku ZOZO z perspektywy komputerowego ekranu, śledząc relacje z wydarzeń, czytając wywiady z muzykami, artystami, szefami polskich instytucji muzycznych i festiwali, a w końcu ukazujące się podsumowania roku, można ulec wrażeniu, że świat muzyki sobie poradził. Pomimo pustych sal widowiskowych, odwołania lub przeniesienia większości zaplanowanych wydarzeń z realu do sieci wydaje się, że wciąż towarzyszą nam uśmiechy znane z dawnych, pełnych sal. Nie zawsze łatwo odgadnąć, co kryją.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>&nbsp;Stojący na scenie artysta bez uśmiechu traci na wartości. Musi zarażać uśmiechem odbiorców. Dla dyrektorów, menedżerów uśmiech też jest niezbędną kompetencją. Trudniej rozszyfrować uśmiechy komentatorów życia muzycznego, przybierające formę karykaturalnego grymasu.</p></blockquote></figure></p>



<p>Część z nich jest po prostu „w dobrym tonie”. Stojący na scenie artysta bez uśmiechu traci na wartości. Odwieczny błazen, zaklinacz rzeczywistości i przestrzeni musi zarażać uśmiechem odbiorców. Dla dyrektorów, szefów, menedżerów uśmiech także jest niezbędną kompetencją. Trudniej niekiedy rozszyfrować uśmiechy niektórych komentatorów życia muzycznego, przybierające formę karykaturalnego grymasu. Akcentując, jakby z przyzwoitości, tęsknotę do powrotu żywego dialogu muzyków z&nbsp;publicznością, kontaktu instytucji muzycznych z melomanami, przechodzą płynnie do wniosków, skrupulatnie tropiąc wszelkie pozytywy pandemicznej rzeczywistości: upowszechnianie kultury, równość dostępu do sztuki, brak ograniczeń czasowych i&nbsp;terytorialnych, a w końcu nawet – wyjątkową intymność i nową perspektywę odbioru muzyki. Z aprobatą przyjmują kolejne pomysły i produkcje w wersji „półkoncertowej”, a część środowiska mocno angażuje się w tę propagandę uśmiechu, hołdując zasadzie „kto się nie śmieje, ten chory”.</p>



<p>Wydaje się zatem, że muzyka ma się całkiem dobrze, na swój sposób jest nawet „w rozkwicie”. Wszyscy spisujemy się na medal. Pandemiczne ograniczenia wymuszają zmiany, rozszerzanie repertuaru, a tak zwana muzyka poważna w niespotykany dotąd sposób i na niespotykaną skalę zadomawia się w internecie. Muzycy etatowi wyrabiają normy i nad-normy, poszerzając repertuar. Zaczęli podbijać nieznane sobie przestrzenie, pokazując wszystkie swoje talenty. Stali się menedżerami, producentami, realizatorami, operatorami, montażystami. Dyrektorzy instytucji i festiwali zostali wizjonerami i odnowicielami sztuki muzycznej, przenosząc koncerty do sieci i tworząc nowe trendy w obcowaniu z muzyką. Codziennie możemy przebierać w propozycjach transmisji live kolejnych koncertów, a premier jest może nawet więcej niż przed pandemią! Dla melomanów – zdawałoby się – sprawa wymarzona. Jeśli akurat nie możemy śledzić wydarzeń „na żywo”, dostępne są retransmisje, podcasty i wspomnienia. Odbiorcy nie muszą obawiać się, że przedwczesne opuszczenie widowni zostanie źle odebrane – w domu oglądają do pierwszego znużenia, irytacji albo prozaicznej konieczności odejścia od komputera.</p>



<p>Jednak uśmiech uśmiechowi nierówny. Szczere uśmiechy prezentują głównie etatowcy. Grają dużo, a wszystko można (dokładnie!) zobaczyć w sieci. To upowszechnienie działalności wpływa także na ich samopoczucie. Dzięki transmisjom prawie wszyscy stali się gwiazdami internetu. Każdy streaming to też kolejne licencje na udostępnienie wizerunku, a to oznacza dodatkową satysfakcję. Wydawałoby się, że uśmiechy dyrektorów i decydentów instytucji publicznych muszą być wymuszone. A jednak i oni mogą znaleźć powody do zadowolenia. Instytucje funkcjonują, konsumując środki zagwarantowane wcześniej i dodatkowe fundusze związane z nadzwyczajnymi okolicznościami. Część komentatorów i krytyków uśmiecha się szeroko do transmisji internetowych. Doceniają głównie nieskrępowaną niczym wolność odbioru, intymność i nowy wymiar widzenia muzyki.</p>



<p>Tylko że streamingi obecne były w sieci także przed pandemią, choć było ich mniej i dotyczyły wydarzeń o wyższym poziomie artystycznym. Masowe transmitowanie całej działalności każdej instytucji z osobna, począwszy od szkół muzycznych, przez domy kultury, uczelnie muzyczne, na filharmoniach i teatrach kończąc, prowadzi do przesytu i w konsekwencji bardziej zniechęca, niż przyciąga. I nawet nie jest istotne, że ktoś zagrał nieczysto, realizacja pozostawia wiele do życzenia czy zawodzi prędkość łącza. Oglądalność internetowych wydarzeń po początkowej zwyżce powodowanej ciekawością systematycznie spada. Kto w końcu, będąc w domu, jest w stanie regularnie poświęcić półtorej lub dwie godziny na obejrzenie w skupieniu jakiegoś wydarzenia kulturalnego, gdy dzieci wołają, znajomi piszą, a zdalna praca zawodowa nie może dłużej czekać? Koncerty live zaczynają spełniać taką samą funkcję jak płyty CD albo radio. Niby są „na żywo”, ale wiemy, że zawsze możemy do nich wrócić. Wcześniej myśleliśmy, że żadne nośniki nie zastąpią koncertu, tej energii, która wyzwala się w jednym miejscu pomiędzy uczestnikami wydarzenia. Teraz krytycy zaczynają narzekać na opresyjność zwykłej sytuacji koncertowej, nieprzyjemne uczucie konieczności biernego udziału. Co innego koncert u siebie w domu, tutaj można być swobodnym i robić, co się chce! W konsekwencji część z nas zmieniła zdanie na temat tradycyjnych koncertów, doceniając wygodę kulturalnego lockdownu. Tymczasem transmisja internetowa to oczywista namiastka prawdziwego przeżycia, w którym wszyscy uczestniczyliśmy na żywo. Można tylko powtórzyć frazesy: że na zwykły koncert składa się nie tylko muzyka, energia pomiędzy muzykami a publicznością, poczucie jedności, ale także wszystko to, co dzieje się przedtem i potem. To małe święto; szykujemy się, poświęcamy swój czas i na chwilę przenosimy się do innego świata. I nawet jeśli ten świat nie był idealny, byliśmy zmęczeni, zdekoncentrowani, siedzenia były niewygodne lub po prostu się wynudziliśmy, czekają nas dodatkowe przyjemności: dyskusja, kolacja, spacer, randka. Czy po streamingu ludzie umawiają się na spacer lub na randkę?</p>



<p>W sieci tak znienawidzone dziś znużenie może wywołać o wiele więcej czynników. Oglądając (sic!) koncert przed komputerem, musimy się dodatkowo zmagać z niedostatkami transmisji, popisami lub małymi umiejętnościami kamerzystów, jakością sprzętu po obydwu stronach ekranu oraz innymi okolicznościami, które dzieją się tu i teraz, sprawiając, że jednym kliknięciem postanawiamy „kiedyś do tego wrócić”. Owszem, internet daje wolność i anonimowość, ale tylko po stronie odbiorcy. Wielu artystów etatowych nie ma ekspansywnej osobowości i lepiej funkcjonuje z dala od wścibskiego oka kamery. Tymczasem muszą grać. Słuchacze są za to coraz bardziej wygodni, chcą widzieć więcej, a jednocześnie sobie pochillować, obejrzeć transmisję w dogodnym momencie, w kapciach, w tym samym czasie niezobowiązująco pożartować na czacie, a przede wszystkim móc się w każdej chwili wylogować. Ta sytuacja drastycznie pogłębia dystans między artystą a odbiorcą. Postępująca wizualizacja muzyki nie tylko powoduje, że przestajemy słuchać, ale też sprawia, żestajemy się podglądaczami. Z początku myślałem, że to tylko niezdrowa ciekawość muzykologów, ogarniętych obsesją tego, „jak to jest zrobione” i próbujących „sięgnąć, gdzie wzrok nie sięga”<em>. </em>Niestety, część relacji z muzycznych wydarzeń zmieniła moją perspektywę<em>. </em>„Słuchaj okiem, a nie brzuchem”! – chciałoby się powiedzieć.</p>



<figure class="wp-block-pullquote is-style-default"><blockquote><p>Oglądając (sic!) koncert przed komputerem, musimy się dodatkowo zmagać<br>z niedostatkami transmisji, popisami lub małymi umiejętnościami kamerzystów i innymi okolicznościami, które mogą sprawić, że jednym kliknięciem postanawiamy „kiedyś do tego wrócić”. Owszem, internet daje wolność i anonimowość, ale tylko po stronie odbiorcy.</p></blockquote></figure></p>



<p>Obraz, jaki wyłania się z obserwacji pandemicznego życia muzycznego, może być jednak mylący. Jest bowiem jeszcze druga strona tego (przyznanego sobie) medalu. I nie chodzi tutaj tylko o wyimaginowaną troskę o rozwój i wysoki poziom, ale zupełnie namacalną sytuację innej części środowiska, które milczy albo uśmiecha się przez łzy. Mam na myśli różne grupy freelancerów działających na wolnym rynku, grających koncerty, tworzących ich oprawę, obsługujących, występujących najczęściej na mniejszych festiwalach i&nbsp;imprezach. Dla nich ten rok nie był tradycyjnym weneckim lotem anioła. Aktualna sytuacja daleka jest więc od równości. Dotowane instytucje publiczne grają głównie własnymi siłami i to stamtąd wydobywa się śmiech tłustych kotów, szczery i bezpretensjonalny. W tym samym czasie śmiech niektórych freelancerów próbujących odnaleźć się w internecie jest upiorny i przypomina uśmiech Jokera. Zza uśmiechniętych masek i&nbsp;rozmaitych popisów z cyklu „kultura w sieci” wyłania się rozpacz i panika. Oni także wiedzą, że trzeba się śmiać. Przecież już Arystoteles mawiał, że „uśmiech jest ćwiczeniem fizycznym wielce dla zdrowia korzystnym”. A reszta uczestników życia muzycznego? A ci, których nie widać? Którzy tak nie chcą albo nie potrafią? Co z nimi? Co oni mają powiedzieć? Możemy się tylko domyślać. Nie ma ich w sieci, a nieobecni nie mają głosu.</p>



<p>Muzyka w dobie pandemii jest co prawda lustrzanym odbiciem narzuconych ograniczeń, ale nie można zapominać, że jest to krzywe zwierciadło. I w tym przypomina karnawał. Przesłonięte maską internetu twarze otwierają oczy i uwodzą uśmiechami. Istotą karnawału jest jednak także tajemnica, a lśniące oczy i promienne uśmiechy to tylko część&nbsp;prawdy. Życie muzyczne jest zawieszone, nie wszyscy muzycy mają równe szanse, wolna konkurencja nie istnieje. Tylko niektórzy stają na scenie i dają internetowy głos, reszty nie ma. Nie ma śpiewaka, który stał się stolarzem, nie ma śpiewaczki, która trudni się rękodziełem i robi woskowijki w duchu zero waste, nie ma puzonisty, który rozwozi jedzenie w Glovo, nie ma także tancerki, która zajęła się robieniem tortów. To także „muzyka w dobie pandemii”. Ktoś powie: tania maskarada, pogłębiająca różnice społeczne, w ogólnym rozrachunku nieprowadząca ani do rozwoju muzyki, ani – wbrew pozorom – do jej upowszechniania. Owszem, także w czasie pandemii odbywały się wyjątkowe wydarzenia, ale czy to pozwala trwonić uśmiechy w roku, w którym przełożono Konkurs Chopinowski, Metropolitan Opera odwołała sezon, a jej muzycy od marca ubiegłego roku nie dostają pensji, noworoczny koncert filharmoników wiedeńskich zagrano po raz pierwszy do pustych krzeseł, publiczność nie chodzi na koncerty, a główną „inspiracją” kompozytorów są aktualne obostrzenia epidemiczne? Mówiliśmy: nic nie zastąpi żywego kontaktu artysty z publicznością, tej energii, która pozwala muzykom wspiąć się na wyżyny swoich możliwości, a potem posłuchać prawdziwych braw. Dziś mówimy to jakby bez przekonania, słuchając braw doklejonych do transmisji internetowych. Robimy dobrą minę do złej gry albo raczej: lejemy krokodyle łzy, robiąc nietęgą minę do wcale niezłej gry. Nasze uśmiechy ukrywamy pod maskami. A maski przywdziewamy, a jakże, kolorowe, jasne i wesołe. Kto się nie śmieje, ten chory, a kto wesół, ten długo żyje. <em>Serenissima</em>.</p>



<p>Karnawał wymaga uśmiechu. To niezastąpiona i niezbywalna część scenicznego emploi nie tylko artystów, ale też wielu innych ludzi związanych ze sztuką, tworzących środowisko, na którym wszystkim zależy. Jednak „For now we see through a glass, darkly”.</p>



<p>Zastanawiająca jest ta błyskawiczna adaptacja do wymuszonych warunków. Niby tęsknimy za kontaktem z żywym artystą i odbiorcą, lecz tę tęsknotę manifestujemy jak dobre maniery – mechanicznie, najczęściej na wstępie naszych wypowiedzi, po czym szybko przybieramy zadowolone miny i z upodobaniem gramy „do kamery”. Jak tytułowy bohater opery Leoncavalla zakładamy maskę, szminkujemy usta, uśmiechamy się, a tłum klaszcze. Można powiedzieć: <em>c’est la vie</em>, weryzm nigdy się nie starzeje.</p>



<p>A życie artystyczne jest jednak bezwzględne:</p>



<pre class="wp-block-verse">Wdziej maskę błaźnie 
za rumieniec weź szminkę
Kto za to płaci, ten śmiać się prawo ma
Chociaż ci dziś porwali Colombinę
Śmiej się, pajacu, a tłum oklaski da</pre>



<pre class="wp-block-verse">Choć w duszę twoją wpijają się cierni
Grymasem jęki i łkania pokryj swe
Więc śmiej się, pajacu, choć bolejesz niezmiernie
Śmiej się, choć ból rozrywa serce twe.</pre>



<p>(Ruggero Leoncavallo, aria „Śmiej się, pajacu”, tłum. Stanisław Przesmycki)<br><br><br></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/ridi-pagliaccio/">Ridi, pagliaccio!</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Efekt pandemii? Oprowadzanie na żądanie</title>
		<link>https://kalejdoskopkultury.pl/oprowadzanie-na-zadanie/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[Redakcja]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 20 Jun 2021 16:57:00 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Felietony]]></category>
		<category><![CDATA[muzeum sztuki]]></category>
		<category><![CDATA[oprowadzanie]]></category>
		<category><![CDATA[pandemia]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://kalejdoskopkultury.pl/?p=1288</guid>

					<description><![CDATA[<p>Po przeniesieniu wydarzeń częściowo do internetu, Muzeum Sztuki w Łodzi powraca do bezpośredniego kontaktu z odbiorcami. Oprowadzanie po wystawach można zamówić... przez telefon.</p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/oprowadzanie-na-zadanie/">Efekt pandemii? Oprowadzanie na żądanie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[
<p>Muzeum Sztuki w Łodzi po spowodowanej sytuacją epidemiczną pracy w trybie częściowo zdalnym i wydarzeniami organizowanymi również w internecie, powraca do bezpośredniego kontaktu z odbiorcami. A oni mogą wrócić do bezpośredniego kontaktu z aktualizowanym i od nowa interpretowanym dziedzictwem sztuki awangardowej i kolekcji grupy a.r.</p>



<p>Oznacza to również bezpośredni kontakt z edukatorami, edukatorkami i oczywiście z dziełami z kolekcji Muzeum Sztuki. Choć pandemiczne ograniczenia nieco osłabły i spowszedniały, to zagrożenie jeszcze nie minęło i wymaga zachowania środków ostrożności. Wszyscy jednak niezmiennie potrzebujemy bezpośredniego kontaktu – i ze sztuką, i z innymi ludźmi. Dlatego od 5 maja można w Muzeum Sztuki w Łodzi… zadzwonić i umówić się na oprowadzanie po aktualnych wystawach. To propozycja dla grup maksymalnie od trzy- do pięciosobowych. &#8222;Zrobimy to dobrze i bezpiecznie&#8221; &#8211; zapewniają pracownicy Muzeum Sztuki, a do kontaktu ze sztuką zachęca klasyczne narzędzie perswazji na usługach kapitału (kulturowego), reklama.</p>



<figure class="wp-block-embed is-type-video is-provider-youtube wp-block-embed-youtube wp-embed-aspect-16-9 wp-has-aspect-ratio"><div class="wp-block-embed__wrapper">
<iframe loading="lazy" title="Oprowadzanie na żądanie" width="500" height="281" src="https://www.youtube.com/embed/4uYp8vPMdQc?feature=oembed" frameborder="0" allow="accelerometer; autoplay; clipboard-write; encrypted-media; gyroscope; picture-in-picture" allowfullscreen></iframe>
</div></figure>



<p>Edukatorów i edukatorem, którzy pomogą przełamać pierwsze lody w kontakcie ze sztuką można uprzejmie żądać telefonicznie (605 060 063) od poniedziałku do piątku w godz. 8:00 &#8211; 16:00. Oprowadzanie może odbywać się także z audiodeskrypcją.</p>



<p><em>materiał partnera </em><br><br><br></p>
<p>Artykuł <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl/oprowadzanie-na-zadanie/">Efekt pandemii? Oprowadzanie na żądanie</a> pochodzi z serwisu <a rel="nofollow" href="https://kalejdoskopkultury.pl">Kalejdoskop Kultury</a>.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
